Archiwum kategorii: Żyjące dziedzictwo

Język polski – nasze dobro narodowe

To, że język polski jest naszym narodowym dobrem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, to oczywiście truizm, czyli wszyscy to wiedzą. Czyżby? Czy to, co słyszymy i widzimy każdego dnia wokoło, choćby w małym stopniu potwierdza tę szkolną definicję? Choć przyjąłem w swoich artykułach zasadę patrzenia na historię i teraźniejszość w sposób pozytywny a przez to odrzucania przekazu negatywnego oraz związanego z tym narzekania, to w przypadku dzisiejszego tematu muszę niestety ją złamać. Mogę wręcz zakrzyknąć: „Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?”[1]

Czytaj dalej Język polski – nasze dobro narodowe

Choinka, czyli co? Podręczny przewodnik

Choinka – zielone drzewo będące jednym z najważniejszych atrybutów Bożego Narodzenia nie należy do najstarszych elementów polskiej tradycji. Przybyła z Niemiec w XIX wieku, o czym pisze Łukasz Gołębiowski w książce Lud Polski, jego zwyczaje, zabobony, wydanej w roku 1830[1]. Początkowo choinka pojawiła się tylko na zachodnich ziemiach Rzeczypospolitej. Oskar Kolberg w roku 1870 mówi, że w tym czasie nawet w Wielkim Księstwie Poznańskim znana była tylko mieszczanom: „Po miastach tylko (jak to i w Niemczech jest w zwyczaju) wystawiają w wiliję wieczorem i ubiérają dla dzieci drzewka (Christbaum), t. j. chojinkę”[2]. Jan St. Bystroń twierdzi w roku 1936, iż „dawna tradycja polska, czy szlachecka, czy mieszczańska drzewka wigilijnego nie zna, gdyż zjawiło się ono w Polsce właściwie dopiero w ciągu XIX wieku i to raczej w drugiej jego połowie, na wsi zaś dopiero w ostatnich latach”[3]. Czytaj dalej Choinka, czyli co? Podręczny przewodnik

O nalewkach wprost i metaforycznie

Pewien prominentny polityk powiedział parę lat temu, że bicie dzieci było jeszcze niedawno narodowym sportem Polaków[1]. Czyżby to była projekcja na całe społeczeństwo jego własnych doświadczeń? Odruchowo zrobiło mi się żal jego i jego rodziny. Miałem szczęśliwe dzieciństwo, nikt mnie nie bił, dlatego mam zupełnie inne skojarzenia dotyczące „narodowego sportu”. Czytaj dalej O nalewkach wprost i metaforycznie

Praca organiczna na froncie wojny kulturowej. Artykuł wstępny

Żyjemy tu od ponad tysiąca lat. Zajmujemy czasem większy, a czasem mniejszy fragment Europy środkowo-wschodniej. Jesteśmy narodem osobnym, oddzielnym, narodem, który stworzył bogatą kulturę, narodem ukształtowanym przez tradycję przekazywaną przez pokolenia naszych przodków. Jego fundamentem i trwałym budulcem było chrześcijaństwo, zwłaszcza rzymskie, zaś głównymi, największymi i najważniejszymi budowniczymi – rycerstwo, przeobrażone później w szlachtę, a w końcu w ziemiaństwo. Czytaj dalej Praca organiczna na froncie wojny kulturowej. Artykuł wstępny