Premier RP we dworze…

Dworek Walerego Sławka…czyli człowiek, który lubił śledzie zapiekane z grzybami.

Od dawien dawna Rzeczpospolita wynagradzała swym najlepszym synom i córom ofiarność w jej służbie i obronie. Królowie umacniali państwo polskie przez nadania zasłużonym Polakom (i nie tylko Polakom) ziemi, wsi, zamków, dworów i pałaców, na wieczność lub dożywotnio. W okresie zaborów, a także po odzyskaniu niepodległości dary wdzięczności od narodu otrzymali m.in. Maria Konopnicka (1903, dwór w Żarnowcu k/Krosna), Józef Piłsudski (1923, Sulejówek i Pikiliszki), a w 1935 roku Walery Sławek otrzymał dwór w Janowiczkach k/Racławic. Dar był skromną siedzibą szlachecką jeśli porównać go do innych budowli arystokratyczno-ziemiańskich z okresu II Rzeczpospolitej.1 Nawet w stosunku do domów na Żoliborzu Oficerskim (na przykład, domu gen. Dąbkowskiego), willi Stawisko należącej do wybitnego pisarza Jarosława Iwaszkiewicza, czy nadzwyczaj pięknego i pokaźnego dworu w Podwyryczkach pod Wilnem, dom Sławka odpowiadał skromnym potrzebom premiera-kawalera. Dobrze znana przed II wojną światową plotka głosiła, że kiedy Sławek kończył swoje urzędowanie to zabrał ze sobą dwie walizki, w jednej miał rzeczy osobiste, a w drugiej publikacje Marszałka Piłsudskiego.

Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Szczodry dar był gestem bardzo symbolicznym, a dla samego Sławka miał może posmak odrobiny goryczy, bowiem zaledwie kilka miesięcy wcześniej, 12 maja, zmarł Marszałek Piłsudski, najbliższy jego przyjaciel od czasów PPS-owskiej konspiracji, legionów i kompan do końca życia. W tym samym roku udało się w końcu uchwalić konstytucję kwietniową, która „zniosła postanowienie konstytucji marcowej w sprawie tytułów, herbów i przywilejów dziedzicznych, i wprowadziła de facto stan sprzed roku 1921. Oznaczało to, że każdy mógł odtąd w aktach stanu cywilnego, dokumentach notarialnych czy paszportowych czynić użytek ze swych tytułów”.2 Obok Piłsudskiego, to właśnie Sławek był głównym architektem zbliżenia własności ziemskiej do obozu rządzącego. Z drugiej strony nie było w tym może nic nadzwyczajnego, gdyż duży procent ludzi obozu rządowego, na czele z Piłsudskim i Sławkiem, wywodził się ze starej polskiej szlachty. Przypomnieć należy, że wkrótce po zamachu majowym Marszałek zainicjował cykl spotkań z przedstawicielami polskiej arystokracji: z Radziwiłłami w Nieświeżu (2 października 1926), z hr. Zdzisławem Tarnowskim, prezesem Stronnictwa Prawicy Narodowej (20 lipca 1927), w Dzikowie (14-15 września 1927), w Jabłonowie koło Kopyczyniec (20 października 1927), w Wałczu (21 listopada 1927).3

Nowy dom Walerego Sławka usytuowany w okolicy Racławic, gdzie miała miejsce ważna bitwa w okresie Insurekcji Kościuszkowskiej przeciw Rosji, był w najwyższym stopniu odpowiednim miejscem dla osoby tak bardzo zasłużonej dla sprawy niepodległości Polski jak Sławek. Oto XIX/XX-wieczny bojownik za naszą sprawę, szlachcic z Ukrainy oraz syn Kościuszków z Mereczowszczyzny, szlachcic XVIII-wieczny i zwolennik nowinek społecznych zarazem, mieli odtąd współtworzyć swoiste, historyczne genius loci. O ile Kościuszko jednak kojarzony jest przez wielu Polaków, ogółowi społeczeństwa polskiego Walery Sławek jest do dziś mało znany, a szkoda bo to postać posągowa.

Pierwsze pióro II Rzeczpospolitej – Stanisław Cat-Mackiewicz, osławiony redaktor wileńskiego „Słowa” – tak oto o nim pisał:

Teraz zasuńcie tiulowe firanki na białe empirowe okna. Białym klawiszem fortepianu wyrwijcie okrzyki pieśni:
Oto dziś dzień krwi i chwały…

Oto spiskowiec, emisariusz, żołnierz, bohater. Oto przyjaciel zmarłego Marszałka. Łączyło ich braterstwo poglądów, upodobań, nastrojów. Razem tworzyli legendę zmartwychwstania Polski. Powiedziałby Sienkiewicz: „bory litewskie i stepy ukraińskie”. Ale ten, który nie chciał wziąć korony, wśród jęku zygmuntowskich dzwonów, złożony został w grobach na Wawelu. Sławek został sam”.4

Z pewnością czegoś takiego nie napisałby człowiek z etosu pracy organicznej czy prasy endeckiej. To była inna droga do Polski. Sławek, tak jak Piłsudski, uważał że Polski nie da się załatwić na konferencji pokojowej mocarstw lecz trzeba o nią walczyć, a czasem nawet za nią dać życie. Wzloty i upadki Czechosłowacji, państwa stworzonego w Paryżu, państwa dwóch narodów słowiańskich niezbyt się kochających, państwa narodów mało bitnych, zaświadczają, że nie ma nic ponad daninę krwi i świadomość narodową. Tego Czechom i Słowakom zabrakło, dlatego Czechosłowacji nie ma dziś na mapie Europy. Podobnie, układy poczdamsko-jałtańskie wyzuły nas Polaków z suwerenności granic i niepodległości, dały Polsce iluzję wolności, a w rzeczywistości przyniosły nową niewolę i utratę pradawnych polskich ziem.

Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Syn ukraińskich stepów, jak określił Sławka Cat-Mackiewicz, to XX-wieczny Jerzy Wołodyjowski, pierwsza „bomba” Rzeczpospolitej (w miejsce szabli), a także ogniwo w ciągłości niepodległościowych działań insurekcyjnych, konfederackich czy zrywów Orląt Lwowskich. To dzięki ludziom o takich postawach odebraliśmy Lwów Ukraińcom; taka była wola jego mieszkańców i Polaków w ogóle. W roku 1920 pogoniliśmy hen na wschód bolszewickie hordy, bo Polska miała determinację i m.in. takich ludzi jak Piłsudski, Lis-Kula, Prystor czy Sławek. Historia Polski dziś pisana, przyszłość naszej Ojczyzny oddaje ponownie w ręce mocarstw tego świata, sobie odejmując prawa do snu o wielkości i możności.

„Problem ze Sławkiem” nie polega na tym, że go nie ma, gdyż doskonale znany jest on nie tylko polskim historykom, ale na tym, że w obecnym dyskursie edukacyjnym małe są szanse na zakodowanie tej tak ważnej postaci w świadomości polskiego społeczeństwa. Nadzieja jest w tym, że niepopularny etos polski niepodległej odrodzi się na tajnych kompletach i politycznie niepoprawnych zebraniach, gdyż liberalno-lewackie czynniki rządowe bardziej zainteresowane są obcinaniem liczby godzin historii w szkołach, wolnością seksualną, równouprawnieniem gejów i innych „represjonowanych” mniejszości, a także walką z Kościołem Katolickim i rozwojem politycznie poprawnych stosunków z całym światem nie rzadko kosztem uszczerbku pozycji i dobrego imienia Polski. Wychowanie Anno Domini 2012 jest anty-tezą wychowania z okresu II Rzeczpospolitej, mimo że okoliczności są podobne – odzyskaliśmy niepodległość. Dziś mamy jednak do czynienia z planowym gaszeniem ducha i ochładzaniem zawsze gorących polskich serc.

Nieszczęściem dla wizerunku Sławka jest etykietka „Wiernego Walerego”, która ad hoc pozwala na klasyfikowanie go jako polityka, który będąc od lat najbliższym, najbardziej zaufanym człowiekiem Komendanta, asystentem d/s specjalnych w państwie, „nie mógł wiele dodać ponadto co już powiedział wcześniej sam Marszałek”. Kiedy więc 12 maja 1935 Piłsudski zmarł, sytuacja Sławka zmieniła się diametralnie. Odtąd wielu innych ludzi utożsamiających się z obozem piłsudczykowskim poczęło sobie rościć prawo do politycznej schedy po największym (przed Janem Pawłem II) Polaku. Alians Rydza Śmigłego i Prezydenta Mościckiego ze środowiskami endeckimi przyczynił się do dalszej marginalizacji Sławka i konsolidacji siły, która zdolna była przyciągnąć na swoją stronę nawet najbliższych jego przyjaciół, co musiało mu sprawić szczególny ból i zawód. Decyzją rozwiązania Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem Sławek pozbawił się władzy w państwie. Tłumaczył to niemożnością współpracy z rządem Zyndrama-Kościałkowskiego, który nastał po nim. Według różnych, dziś trudnych do sprowadzenia pogłosek, samobójstwo Sławka w 1939 było poddawane w wątpliwość. Szerzyły się plotki, że został zamordowany na rozkaz Rydza-Śmigłego, lub „przyparty do muru”, „zmuszony do samobójstwa” itp itd. Z drugiej strony, obóz prezydencki oskarżał Sławka o próbę otrucia Mościckiego, rzekomo z podjudzenia gen. Kazimierza Sosnkowskiego.

Nieoficjalnie w kołach piłsudczykowskich panowało przekonanie, że to Marszałek życzyłby sobie ustąpienia Mościckiego, po to by Sławek mógł stworzyć nowy, silniejszy system prezydencki w Polsce, który pozwoliłby na wyeliminowanie nieefektywnego sejmowładztwa, Mościcki jednak władzy nie chciał oddać. Bóg jeden dziś wie dlaczego niemal w obliczu nieuchronnej inwazji niemieckiej, Walery Sławek pociągnął za spust, a może mu ktoś w tym pomógł… Jest to jeszcze jeden moment w historii Polski, obok katastrof w Gibraltarze i Smoleńsku, które trudno będzie dziś wyjaśnić.

Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Nie należy bagatelizować faktu, że część ludzi władzy chciała posłać Walerego Sławka na emeryturę, na zieloną trawkę, do dworu w Janowiczkach, jako że „już zrobił co miał do zrobienia”. Ale czy aby na pewno? Sławek był przecież kluczem do wiedzy o tym jakby się potoczyły sprawy wojny z Niemcami, gdyby Piłsudski żył. Sławek był tym, który był najbliższy zrozumienia geniuszu politycznego Marszałka Piłsudskiego w krytycznym momencie polskiej historii. Jedno pociągnięcie spustu starego Browninga z czasów Bezdan pozbawiło Polskę wielkiej szansy. Naturalnie, nie wszystkie orientacje polityczne w Polsce podzieliłyby ten pogląd. Na tym właśnie polegają „plusy dodatnie” i „plusy ujemne” polskiej demokracji, jeśli przywołać merytorycznie ułomne powiedzonko pierwszego prezydenta III R.P.

77 lat temu koła rządzące II Rzeczpospolitej podarowując Waleremu Sławkowi dwór uszanowały nie tylko człowieka ze spiżu, ale także złożyły hołd polski, nie mylić z pruskim (1525), najlepszemu przyjacielowi niedawno zmarłego Marszałka. Podobnie jako to miało miejsce w przypadku Sulejówka, ludzie bliscy Sławkowi politycznie (choć pewnie nie wszyscy) – senatorowie, pracownicy ministerstw i wojskowi za własne pieniądze kupili w 1933 roku 12 morgów ziemi. W przeciągu dwóch lat postawiono tam dwór, często nazywany willą Sławka, oraz zabudowania gospodarcze. By całości nadać kształt bardziej dokończony, więc wokół założono piękny park z rozmaitością szlachetnych drzew i krzewów, a także sad owocowy. [Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że dokładnie tak samo postępowała Królowa Bona zakładając miasteczka na Kresach I Rzeczpospolitej.]

Wnętrze willi wyposażono nie w antyki, lecz w nowoczesne meble pochodzące z wytwórni w Kalwarii. Najpiękniejszym „meblem” tego domu był jego właściciel, człowiek którego sarmacka dusza nie byłaby w stanie pokłócić sie z duszami Rejtana, Grottgera, Kościuszki, Sobieskiego, ba nawet Berka Joselewicza; miałaby jednak problem z duszami Nowosilcowa, Ponińskiego, Stalina, Bieruta, Blumsztjana czy Michnika. Nic dziwnego, że Cat-Mackiewicz, wielki miłośnik Piłsudskiego, wywodził ducha polskiego od Sienkiewicza, pisarza polskiego imperializmu (art. „My wszyscy z niego”), a w Marszałku widział przyszłego króla odrodzonej polskiej monarchii. Naturalnie byłoby to antidotum na minusy polskiej dupokracji. Nie trudno byłoby wyobrazić sobie Sławka i innych bojowców byłej PPS jako członków rady królewskiej. Jednakże dla intelektualistów lewacko-liberalnych Sienkiewicz to jednak literatura mało ambitna.

Dla Sławka, starego żołnierza w służbie Świętej Rzeczpospolitej racławicki dar był w pewnym sensie ukoronowaniem i uhonorowaniem działalności całego życia. Oto Ojczyzna, za którą walczył, wyraziła swoją wdzięczność. Obóz rządowy, a co najmniej jego część, jednocześnie demonstrował swoją gotowość do odtwarzania elit w oparciu o środowiska ziemiańskie czemu dał wyraz w w/w spotkaniach z ich przedstawicielami. Było rzeczą oczywistą, i jest to jeszcze bardziej widoczne dziś, że państwo można budować wyłącznie w oparciu o świadome narodowo elity społeczne, gdyż tylko one są w stanie popchnąć resztę społeczeństwa ku lepszej przyszłości.

Nie mniej ważną przyczyną tego gestu było wprowadzenie na obywatela Racławic – bastionu polskiego ludu – reprezentanta obozu sanacyjnego, a to po to by zapobiec następnym anty-rządowym manifestacjom m.in. z udziałem usuniętego przez zamach majowy 1926 roku Wincentego Witosa. Pobyt Sławka w Racławicach miał pełnić rolę łagodzącą, nie jątrzącą, choć radykałowie z opozycji politycznej mogli widzieć to inaczej. Można to było też odczytać jako przejaw solidaryzmu społecznego w trudnych czasach odbudowy polskiej państwowości. Była to jedna z okazji do rozbudzenia polskiego patriotyzmu uśpionego przez działania zaborców mające na celu podzielenie społeczeństwa. Państwo polskie (1918-1939) nie stać było na wielkie eksperymenty społeczne, które po wojnie zafundował Polakom PRL. Grottgerowskie hasło: „z polską szlachtą polski lud” mogło wzbudzać nastroje patriotyczne i nadzieje stopniowej poprawy, choć w rozumieniu PSL-u II RP była rozczarowaniem. Fotografie z roku 1935 mówią nam dużo o pokoleniu Polaków, które doczekało niepodległej Rzeczpospolitej. Symbole polskości – polski rząd, insygnia narodowe, stroje i pieśni mocno oddziaływały na świadomość ówczesnych Polaków. Jakże wielkim rozczarowaniem musiała być dla ludzi takich jak choćby Mikołajczyk Polska lubelska.

Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Trudno posądzać ludzi pokroju Sławka, nastawionych państwotwórczo, by myśleli inaczej, przecież to oni wywalczyli Polsce niepodległość, i to im właśnie zależało najbardziej by Polska ją utrzymała. Sławek zapłacił za to deformacją twarzy, którą przysłaniał brodą. Nie należy się przeto zbytnio dziwić, że całej sprawie przekazania willi nadano spory rozgłos. Historyk Andrzej Micewski pisał, że pasowano go [Sławka-ZJ] na świętego reżymu, robiono z niego postać posągową. Może i było to prawdą, ale dziś możemy zauważyć jak takich posagów jest brak jeśli popatrzymy krytycznym okiem na polską scenę polityczną A.D. 2012. 5 lipca 1935 r. przekazano Sławkowi zagrodę w obecności władz rządowych, wszystkich ministrów, marszałka sejmu, a w szczególności działaczy Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, na czele którego stał Walery Sławek.

Do ludzi, którzy znali Sławka z bardzo bliska zaliczała się druga żona Marszałka, Aleksandra Piłsudska. W swych ‚Wspomnieniach” kilkakrotnie wspomina go bardzo ciepło i życzliwie.

Sławek był bardzo pięknym mężczyzną o aksamitnych, czarnych oczach. Dwa lata przedtem wybuch bomby zniekształcił mu częściowo twarz. Ten wypadek wywarł na niego tak duże wrażenie, że unikał ludzi, nawet swych dawnych towarzyszy.

Był przekonany, że nie jest już zdatny do żadnej akcji konspiracyjnej, politycznej ani bojowej. Dopiero kiedy Piłsudski, chcąc mu dodać wiary w przyszłość, zwrócił się do niego z propozycją o wzięciu udziału w napadzie, Sławek otrząsnął się z depresji. Po Bezdanach wrócił do czynnego życia politycznego, odznaczając się wielkimi zdolnościami organizacyjnymi, śmiałością koncepcji i nieposzlakowanym charakterem do końca życia.5

Akcja pod Bezdanami była brawurowym zwycięstwem Organizacji Bojowej PPS. Z szeregów „bojówki” wyszli ludzie, którzy później odegrali wybitną rolę w życiu wolnej Polski, jak: Walery Sławek, Aleksander Prystor, gen. Kazimierz Sosnkowski, Tomasz Arciszewski, Stanisław Lutze-Birk oraz wielu, wielu innych. Olbrzymie sumy pieniędzy i złota zdobyte w napadzie nie zrobiły większego wrażenia na bojowcach, takie to już było pokolenie. W rozmowie Aleksandry z Józefem Piłsudskim padły następujące zdania:

[Aleksandra] Musi być dużo pieniędzy, worki takie ciężkie. [Piłsudski] To nie pieniądze. To są książki o taktyce i dzieła, które dadzą nam siłę. To jest wolność tych, co dzisiaj są niewolnikami.6

Niewola przeminęła, ale naszym obowiązkiem jest pamiętać, że to bliskość ludzi ideowo sobie bliskich przekuła się w to, co poeta i historyk Bogdan Urbankowski nazywa filozofią czynu. Zdobycie niepodległości nie byłoby możliwe gdyby nie zbieg okoliczności historycznych, które można było łatwo przegapić taplając się w ekonomicznych sukcesach zaborców. Ta formacja to nauka Polski, nauka strzelania spotkania po sklepach, magazynach i piwnicach, konspiracja na okrągło. W praktyce to oznaczało ustawiczne nękanie rosyjskiego zaborcy: zamachy, napady, walka z bronią w ręku, terroryzm jakbyśmy to dziś nazwali. Plonem tego wychowania dla Polski były późniejsze formacje wojskowe AK, WiN oraz żołnierze niezłomni.

W wędrówkach po naszym pięknym kraju, który każdy chciałby mieć, może kiedyś nogi nas poniosą do Janowiczek, wsi w województwie małopolskim, w powiecie miechowskim, w gminie Racławice – to tam stoi właśnie dwór, willą Sławka często zwany. W pobliżu wsi Pałecznica jest też inny zabytkowy dwór, który przez lata był szkołą, a dziś jest w ruinie.

Pamiętajmy, że okolice Racławic to nie tylko legenda Bartosza Głowackiego, mocno rozdmuchana w czasach Polski Ludowej, ale także miejsce związane z Walerym Sławkiem, ps. Gustaw, Soplica, który urodził się Polsce na szczęście, a sobie na cierpienie, 2 listopada 1879 roku w Strutynce k. Niemirowa, a zmarł 3 kwietnia 1939 roku w Warszawie. Był wybitnym politykiem okresu II Rzeczypospolitej; trzykrotnie pełnił funkcje premiera RP (w latach 1930, 1934 i 1935), był marszałkiem Sejmu oraz podpułkownikiem dyplomowanym piechoty Wojska Polskiego. Był jednym z głównych twórców założeń konstytucji kwietniowej, liderem obozu sanacyjnego (tzw. grupy pułkowników) i niedoszłym prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej. Pod koniec życia zmarginalizowany wewnątrz sanacyjnego obozu rządowego, popełnił samobójstwo.

Dla wielu więcej-wiedzących Polaków Sławek jest postacią kontrowersyjną – agentem austriackiego wywiadu, człowiekiem od brudnej roboty, sługą Piłsudskiego, człowiekiem bezwzględnym wobec wrogów i przeciwników politycznych, egzekutorem. W sercach wielu innych to gorący patriota, doskonały organizator polskiej państwowości, człowiek bardzo skromny, bezinteresowny i lojalny wobec osób podobnie myślących o Polsce. Walery Sławek nie był samotnym tak długo jak żył jego najbliższy przyjaciel, Józef Piłsudski. W miesiącach zimowych, w niedzielę – wspomina Piłsudska – odbywały się w Belwederze pokazy filmów, na które zawsze Walery Sławek był zapraszany. Na tą okazję, na obiad po projekcji zawsze musiały być śledzie zapiekane z grzybami, ulubione danie Pana Premiera RP.7

Każdy człowiek coś po sobie pozostawia. Walery Sławek pozostawił nam zrealizowany sen o wolnej Polsce, krytyczne stanowisko wobec systemu demokracji polskiej oraz… apetyt na śledzie z grzybami.

Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przypisy
1. Osobom zainteresowanym budową dworów polecam artykuł Tadeusza Stefana Jaroszewskiego pt. Koniec feudalizmu? w Sztuka Dwudziestolecia Miedzywojennego, Warszawa, PWN, 1982, str, 221-255.
2. ibid., s. 222.
3. Ajnenkiel, Andrzej, Polska po przewrocie majowym, PW Wiedza Powszchna, 1980, str. 222-254.
4. Micewski, Andrzej, W cieniu Marszałka Piłudskiego, Czytelnik, 1968, s.358.
5. Piłsudska, Aleksandra, Wspomnienia, Instytut Józefa Piłsudskiego, Londyn, 1985, s. 142.
6. ibid., s. 146
7. ibid., s. 351.

Ilustracje dobrane przez Autora pochodzą ze zbiorów własnych oraz Internetu.

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zdjęcia ilustrujące uroczystość ofiarowania premierowi Waleremu Sławkowi zagrody w Racławicach pochodzą ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego:
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/59512/03c563e2879389b951029e80d273a342
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/59526/49dfa9948538cba5abfd71bc45832bef
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/59406/56d57d7b65594974e885ff27fcecd520
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/59427/9212baddb23f4dc8995624eaa3904722
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/59496/2923a011f7caf2bb1bfb615c3a1dd910

dr Zygmunt Jasłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *