Dwór w Głuchach – miejsce urodzenia Norwida

dworek_gluchyNie wiem, czy kto świętszą Matkę

miał jak była Matka moja

-Cyprian Kamil Norwid

Norwid to postać fascynująca w polskiej literaturze, często uznawany jest po Mickiewiczu, Słowackim i Krasińskim za czwartego polskiego wieszcza epoki romantycznej. Nie zrozumiały przez ludzi mu współczesnych, został przywrócony do głównego obiegu literackiego dopiero w epoce Młodej Polski m.in. dzięki staraniom Zenona Przesmyckiego-Miriama oraz późniejszego noblisty – Władysława Reymonta.

W epoce Solidarności 1980 dla wielu młodych ludzi to właśnie Norwid przez swą oryginalność i niezrozumiałość był uważany za największego z największych polskich romantyków. Jednakże rzecz jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż w opinii wielu historyków literatury Norwid był bliższy klasycyzmowi i parnasizmowi. Na pewno jest w tym część racji, ale jakże nie zaliczyć człowieka, którego losy zetknęły z Chopinem i Grottgerem, do rzędu wielkich romantyków. W moim odczuciu to właśnie ci trzej młodzi i szaleni w swych pasjach – malarz Grottger, muzyk Chopin i właśnie Norwid – poeta, tą epokę najpiękniej dopełniają. Ale geniusz Norwida rozciągał się także na prozę, dramatopisarstwo, eseistykę, rzeźbiarstwo, malarstwo i grafikę, a nawet filozofię.

Nie będę się tu jednak zajmował analizą utworów naszego bohatera, lecz skupię swoją uwagę przede wszystkim na miejscu jego urodzenia. W naszym portalu bowiem głównym podmiotem jest polski dwór, dom Polaków od wieków, miejsce narodzin geniuszu. Myślę, że czytając na tych łamach bardzo już liczne artykuły prezentujące siedziby rodowe prominentnych Polaków, możemy już sobie wyobrazić, że w dawnej Polsce ludzie wielcy rodzili się głównie we wiejskich dworach. Stanisław Cat-Mackiewicz kiedyś zażartował, że nawet w II Rzeczpospolitej jedynym słynnym politykiem-wojskowym co się urodził w chłopskiej chacie był Marszałek Śmigły-Rydz.

Bez_tytułu_2Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid herbu Topór, bo takie jest jego pełne miano, urodził się 24 września 1821 w Laskowie-Głuchach na Mazowszu. Jego mazowiecki przyjaciel – Frycek z Żelazowej Woli – miał już wtedy lat 11. „Urodziłem się na bezpoetycznej, równej jak piaski ziemi – na Mazowszu we wsi dziedzicznej zwanej Laskowo, o mil parę od Warszawy…” – czytamy w autobiografii Norwida. Dodać należy, że była godzina ósma wieczorem, gdy w błękitnej izbie dworku białego Laskowo-Głuchy przyszedł na świat polski wieszcz.

Ten dwór istnieje do dziś, choć dostępny tylko dla przyjaciół rodziny państwa Wajdów. No, ale przecież w czasach Norwida też nie dla każdego był dostępny. Poprzednimi właścicielami dworu w Głuchach była aktorka Beata Tyszkiewicz oraz jej pierwszy mąż, najbardziej znany PRL-owski reżyser – Andrzej Wajda. Mamy tu dobry przykład mezaliansu, jak się mawiało przed wojną, gdyż Tyszkiewicz pochodzi z bardzo znanej arystokratycznej rodziny pieczętującej się herbem Leliwa. Jest córką Krzysztofa Marii Tyszkiewicza i Barbary z Rechowiczów. Można z całą pewnością stwierdzić, że obecna pani na włościach, córka aktorki i reżysera – Karolina Wajda – jest hrabianką po kądzieli. Podobne mariaże herbowych z nie-herbowymi miały miejsce i w przeszłości. Dziś z powodzeniem szeregi ziemian zasilają również byli i obecni komuniści. Następuje uwłaszczenie dawnej władzy i koniunkturalne przemieszanie elit. Należy wyrazić nadzieje, że potomkowie tych nowych rodów nie zapomną, że są nie tylko Europejczykami, ale także Polakami. Bowiem i na nich po części (niestety) będzie spoczywać obowiązek przechowania dziedzictwa dawnych Sarmatów.

Norwid1861

Należy się jednak cieszyć, że to miejsce istnieje i ktoś tam mieszka, bo nie każdy dwór miał takie szczęście. Głuchy to następna siedziba do zapamiętania, bo prawdziwy Sarmata znał często nazwy setek szlacheckich gniazd, a dziś wszystko co nie jest z miasta jest „wiochą”. Naród szlachecki miał swe siedziby przede wszystkim na wsi, nic więc dziwnego, że w biografiach sławnych Polaków jest tak wiele nazw małych miejscowości będących siedzibami polskich rodów szlacheckich. Całkiem przeciwnie w naszych czasach, ludzie mieszkający na wsi polskiej nie mają już często tych możliwości wdrapania się na wyżyny sukcesu co dawni ziemianie i dzisiejsi mieszkańcy miast (choć to się powoli zmienia). W porównaniu do Europy Zachodniej w Polsce przepaść w standardzie życia w mieście i na wsi jest ciągle bardzo widoczna. Dziś bowiem mamy do czynienia z trendem przeciwnym – to ludzie z wielkich miast coraz częściej są mieszkańcami dworów, i niekoniecznie należą do herbowych (tu: Odsyłam do eseju „Sarmata w dworze”). Nie jest to może już takie ważne, jeśli nowym „ziemianinem” jest człowiek szlachetny, porządny Polak.

Stojący do dziś dwór drobnoszlachecki, miejsce urodzenia C. K. Norwida, jest budynkiem drewnianym zbudowanym z bali modrzewiowych, konstrukcji zrębowej, położony na planie prostokąta, o regularnej bryle, parterowy, z poddaszem przekrytym wysokim dachem czterospadowym o połaciach krytych gontem. Elewację frontową stanowi drewniany ganek wsparty na czterech smukłych słupkach i zwieńczony trójkątnym szczytem. W szczycie ganku zostało umieszczone popiersie Adama Mickiewicza dłuta Bolesława Jeziorańskiego – jednego z właścicieli dworu. Prostokątne otwory okienne są wyposażone w drewniane okiennice. Elewacja ogrodowa skomponowana jest podobnie do frontowej.

Gluchy dzis

Dwór stał się własnością Norwidów przez ożenek Jana Norwida, ojca poety, z Ludwiką Zdzieborską (1798-1825), matką Cypriana Kamila. Budynek został zbudowany w trzeciej ćwierci XVIII wieku przez Michała Zdzieborskiego i przez tą rodzinę był administrowany aż do momentu gdy Ludwika zaślubiła Jana Norwida w roku 1818. Wianem Ludwiki Zdzieborskiej był nie tylko dwór w Głuchach, ale i królewska krew, czym żyjący później w biedzie na emigracji w Paryżu Norwid bardzo się szczycił. Matka Cypriana pochodziła bowiem z rodu ostatniego wielkiego króla Polski – Jana III Sobieskiego. Fakt ten dobrze znany był Czartoryskim, którzy często gościli biednego „królewicza” w pałacu zwanym Hotel Lambert, tym samym w którym wcześniej bywał Mickiewicz, a później także Jan Matejko, Artur Grottger i Władysław Żeleński. Cyprian miał zaledwie 4 lata, gdy stracił matkę, bardzo ją kochał i nigdy o niej nie zapomniał. – „Nie wiem, czy kto świętszą Matkę miał jak była Matka moja” – napisał o niej z miłością. Po jej śmierci otrzymał królewskie wykształcenie, gdyż jego wychowaniem zajęła się macierzysta prababka Hilaria Sobieska, która zwykła mawiać: „Myślisz, że żałowałabym co i dla dobra Ojczyzny? Krew moją oddałabym!”. Tak więc po matce antenatem Cypriana Norwida był pan na Wilanowie i rodowym ruskim Olesku, ale nie mniej szczycił się poeta pochodzeniem po mieczu, familii starodawnej Norwidów herbu Topór wiodącej się z gniazda rodowego Norwidy na Żmudzi. Jan Norwid (1784-1835) był plenipotentem potężnego niegdyś rodu Radziwiłłów, który dał Rzeczpospolitej królową Barbarę, żonę Zygmunta Augusta. Następnie administrował Namiestnictwo z polecenia Rosjan. Przykład rodziny Norwidów ilustruje co może się stać potomkami rodu królewskiego po latach. Oto znajdujemy krew królewską w żyłach drobnej szlachty.

Choć Norwid spędził większość swojego życia na emigracji, to ukształtowały go jednak jego geny: Głuchy, dom rodzinny i dzieje Ojczyzny. U prababki był na wychowaniu przez pięć lat pomiędzy 1825 i 1830 rokiem. Gdy Hilaria zmarła, zamieszkał z ojcem i braćmi w Warszawie. Niewola Ojczyzny odcisnęła na nim mocne piętno. Jako dziewięcioletni chłopiec był świadkiem Powstania Listopadowego.

W wieku lat 13 był zmuszony patrzeć na chłostę swych kolegów, ukaranych za to, że 26 listopada 1833 roku zbierali drzazgi z szubienicy powieszonego Artura Zawiszy i grudki ziemi splamionej krwią jego towarzyszy broni, którzy – jak donosiła prasa – „ułożyli zbrodniczy zamiar nowego powstania”. Rosyjski zamordyzm powodował w Polakach bunt, ale i poczucie solidarności.

Piętnastoletni Norwid zapamiętał taką oto scenę: „W Warszawie 1836 roku nocą budzeni bywaliśmy przez kolegów, aby choć obecnością naszą zasłać pożegnanie wysyłanym na Sybir (…). Bywali młodzi ludzie skazywani do lochów i więzień za jednej książki przeczytanie (…). Literatura żadna pewno takich nie miała czytelników, jak ci młodzi w Wilnie i w Warszawie, którzy krwią i łzami kartki czytanej poezji okupowali”.

Po śmierci ojca w 1835 roku często wracał w rodzinne strony, spędzając wakacje w Głuchach oraz w Dębinkach, w pałacu swego dziadka Ksawerego Dybowskiego, odbywał też wycieczki krajoznawcze z przyjaciółmi z kręgu „Cyganerii Warszawskiej”. Głuchy były w tym czasie własnością Ludwika Norwida, brata poety.

Do ziemi rodzinnej Cyprian Kamil Norwid często wracał też w swoich utworach.

MOJA OJCZYZNA

Kto mi powiada, że moja ojczyzna:

Pola, zieloność, okopy,

Chaty i kwiaty, i sioła – niech wyzna,

Że – to jej stopy.

 

Dziecka – nikt z ramion matki nie odbiera;

Pacholę – do kolan jej sięga;

Syn – piersi dorósł i ramię podpiera:

To – praw mych księga.

 

Ojczyzna moja nie stąd stawa czołem;

Ja  ciałem zza Eufratu,

A duchem sponad Chaosu się wziąłem:

Czynsz płacę światu.

 

Naród mię żaden nie zbawił ni stworzył;

Wieczność pamiętam przed wiekiem;

Kluch Dawidowy usta mi otworzył,

Rzym nazwał człekiem.

 

Ojczyzny mojej stopy okrwawione

Włosami otrzeć na piasku

Padam: lecz znam jej i twarz, i koronę

Słońca słońc blasku.

 

Dziadowie moi nie znali też innej;

Ja nóg jej ręką tykałem;

Sandału rzemień nieraz na nich gminny

Ucałowałem.

 

Niechże nie uczą mię, gdzie ma ojczyzna,

Bo pola, sioła, okopy

I krew, i ciało, i ta jego blizna

To ślad – lub – stopy.

Paryż, styczeń 1861

Historia ziemi, gdzie urodził się Norwid dopisała nowe rozdziały, gdyż pamiętać należy, że Głuchy leżą w połowie drogi pomiędzy Wyszkowem i Radzyminem. To tędy szły wojska bolszewickie na Warszawę w roku 1920, to tu ważyły się losy Europy. Czy Europa pamięta to poświęcenie, czy Europa słyszała o polskim wieszczu nazwiskiem Norwid z rodu króla, który powstrzymał w roku 1683 pochód Turków? Jeśli nie, to kim my mamy być w tej Europie, co nie chce poznać swego dziedzictwa w całości?! Biada nam jeśli sami zapomnimy.

Gluchy_Norwidow

W pobliskim kościele w Dąbrówce Norwid został ochrzczony (ojcem chrzestnym był Cyprian Szukiewicz), co upamiętnia tablica pamiątkowa we wnętrzu. Na pobliskim cmentarzu znajduje się także symboliczny grób ukochanej matki wieszcza. Norwid opuścił Ojczyznę w roku 1842 by nigdy już nie powrócić. Pozostawił olbrzymią spuściznę, którą musimy przechować dla przyszłych pokoleń, bo ciężkie czasy nastały dla naszej literatury, poezji, historii i dla naszego języka. A nie chcieli byśmy chyba stać się drugą Irlandią, gdzie nikt prawie już nie zna ojczystego celtyckiego języka. Rzeczą jeszcze gorszą byłoby utracić polskie serce i polskiego ducha.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current ye@r *