Ferdynand Ruszczyc z Bohdanowa herbu Lis

1- Ferdynand Ruszczyc, zdjecie
1- Ferdynand Ruszczyc, zdjecie

Jako jeden z niewielu szczęśliwców, Ferdynand Ruszczyc (1898-1936), (il.1), miał dane urodzić się i umrzeć we dworze, w swym rodzinnym Bohdanowie. Był jednym z największych, jeśli nie największym z polskich artystów okresu międzywojennego. Zdobył szerokie uznanie zarówno w Polsce jak i w Europie. Jego uczniowie do dziś tworzą i kształcą następne generacje polskich malarzy. Już od roku 1900 był Ruszczyc członkiem Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka”, a od 1904 profesorował w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. W 1907 uznał go Kraków przyznając mu katedrę pejzażu na ASP. Chyba jednak najwięcej satysfakcji dała mu praca w Wilnie, gdzie był współorganizatorem oraz czterokrotnym dziekanem Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego, który w 1923 roku zdołał powiększyć o Zakład Architektury. Dał się też poznać jako animator życia kulturalnego w tym mieście.

Na rok przed śmiercią, otrzymał Ruszczyc z rąk Prezydenta Ignacego Mościckiego tytuł honorowego profesora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie (il.2). Otrzymał wiele odznaczeń polskich i zagranicznych m.in francuskich, hiszpańskich i portugalskich. W roku 1921 rząd francuski nadał mu Order Kawalerski Legii Honorowej, a 1923 Rząd RP przyznał mu Krzyż Komandorski orderu Polonia Restituta. Oprócz tego miał niezwykle kolorowy życiorys, który jednak szczęśliwie dla niego, rozpoczął się i skończył w ukochanym Bohdanowie.

Malarstwo Ruszczyca ma niesamowitą silę nośną i do dziś doskonale reprezentuje Polskę w solidnych opracowaniach obcojęzycznych. Namalował sporo dobrych obrazów, z których szczególnie wyraziście prezentuje się namalowana w 1898 „Ziemia. Zauważalne u Ruszczyca jest bardzo ciekawe łączenie różnych tendencji popularnych wtedy w Wilnie i w Europie – realizmu, modernizmu (w polskim ujęciu tego terminu), impresjonizmu czy symbolizmu. To chyba należało do specyfiki polskiej sceny artystycznej w tym czasie by tworzyć rzeczy, które nie naśladują w sposób jednoznaczny ten czy tamten styl, a raczej dążą do stworzenia jakiejś umiarkowanej, czy wysublimowanej wartości pomiędzy. Podobnie, nieco później było z formizmem, który zbliżył się w środkach wyrazu do kubizmu, ale nigdy kubizmem do końca nie był. Polską specyfiką malarską był zawsze pewien poślizg, spóźnienie, a potem refleksja zakończona kompromisem środków wyrazu. Zachowawczość, a nawet pewnego rodzaju obskurantyzm, to polska cecha wypracowana w mozole długich lat obcego panowania w Polsce.

2- Uniwersytet w Wilnie, zdjecie
2- Uniwersytet w Wilnie, zdjecie

Nie trzeba zbytnio wytężać wzroku, by zauważyć, że wizje Ruszczyca to nowa jakość w polskim malarstwie. Dzieje się w nich coś specjalnego – jest jakiś ruch, dynamika, jest jakieś świeże zestawienie tonacji barw; obrazy zdają się oddychać. Pejzaże artysty nie są tradycyjnie realistyczne, nie są też sensu stricte impresjonistyczne. Nieco łatwiej można się dopatrzeć w nich wpływów symbolicznych, ale daleko im do wyuzdania obecnego w kartonach Bruno Schulza czy dekoracyjności Alfonsa Muchy. Jeśli chodzi o dynamikę i ruch, to na pewno mają już „ruchome’ obrazy Ruszczyca więcej wspólnego z „Końmi Neptuna’ Waltera Crane’a (1892). Pewna interteksturalność, wyczucie ówczesnych trendów w malarstwie jest wyczuwalne, i nie powinno to dziwić u człowieka, który był profesorem i teoretykiem sztuki. Zmiana warty, poszukiwanie nowości było od wieków obecne w malarstwie. Otóż Ruszczyc robił to samo pod koniec XIX wieku i na początku wieku XX, ale miał inny punkt wyjścia niż na przykład mieli kilka wieków wcześniej manieryści znudzeni perfekcyjnością proporcji i renesansową perspektywą. Dążność była jednak ta sama – uczynić obraz oryginalnym i świeżym, unowocześnić go.

3- Ziemia, 1898. Olej na płótnie. 164 x 219 cm. Muzeum Narodowe w Warszawie.
3- Ziemia, 1898. Olej na płótnie. 164 x 219 cm. Muzeum Narodowe w Warszawie.

Ponieważ głównym tematem moich rozważań jest dwór w obrazach Ferdynanda Ruszczyca, przeto chciałbym się najpierw odnieść do sztandarowego obrazu zatytułowanego „Ziemia” (il.3), który bodajże najlepiej obrazuje innowacyjność stylu malarza. Echa podobnych artystycznych zabiegów można odnaleźć w kilku innych obrazach, m.in. w obrazie „Pustka” (il.4) przedstawiającym dwór na litewsko-białoruskich kresach. Kompozycyjnie „Ziemia” jest tak doskonała jak tylko jest to możliwe: niebo spowite rozszalałymi chmurami, które rzucają cień na dość pobieżnie naszkicowane postacie wołu i oracza. Poza niewątpliwą wartością malarską ukazującą zmagania człowieka z nie zawsze przyjazną naturą, jest też w tym obrazie coś z literackiego symbolizmu. Nic dziwnego, że literaci i krytycy doszukiwali się, i nie bez racji, wielu symbolicznych znaczeń uważając ten obraz za coś korespondującego z rezurekcją Chrystusa (Limanowski), czy też dopatrując się w nim mickiewiczowskiej wizji człowieka pomiędzy niebem a ziemią. Inni, jak Zenon Przesmycki, dopatrywali się w obrazie alegorii ludzkiej egzystencji. I coś w tym jest, gdyż to właśnie ten obraz, bez wątpienia dzięki swej treści i formie, najpierw na wystawie w Petersburgu, a potem w całej Europie, ukształtował pozycję Ruszczyca w gronie najlepszych.
„Pustka” na mnie osobiście robi olbrzymie wrażenie, jednakże jest ono jeszcze spotęgowane pamięcią wizji „Ziemi’. Bowiem patrząc na ten solidny dwór stojący na pustkowiu, oraz na otaczającą go naturę – chmury poruszające się po niebie z olbrzymią szybkością oraz pochylające się od wiatru drzewa – mamy gotową alegorię egzystencji ziemian. Istotą tej egzystencji była samowystarczalność, przetrwanie oraz utrzymanie polskiej kultury na Wschodzie. Dwory były właśnie taką forpocztą polskości na tych ziemiach, były czymś niczym statek na morzu w czasie sztormowej pogody. Wspominałem już na tym portalu o domostwach Reytanów, Moniuszków czy Pileckich. Chłop czy ziemianin, pomimo różnicy w pozycji społecznej, byli mocno związani z ziemią, ponieważ od niej zależał cały ich byt.

Jeśli wziąć pod uwagę historię samego Bohdanowa, które Ruszczyce musieli na pewien czas po powstaniu opuścić, to wtedy już wiemy, że ten huragan może być także metaforą wojny, która może wszystko zniszczyć, zmieść z powierzchni ziemi, unicestwić na zawsze. W konkluzji, obraz „Pustka’ jest metaforą trwania na polskiej placówce na Kresach. W „Starym gnieździe’ (il.5), ten sam dwór pokazany jest z bliska, w pięknych pastelowych kolorach, na tle rozjaśnionego, żółtego nieba, przypominając dnie błogie, słoneczne i szczęśliwe.

„Dwór w Bohdanowie” (il.6) jest ciekawym studium dworskiej architektury drewnianej na tzw. ziemiach białoruskich. Nietrudno się dopatrzeć podobieństwa do Mereczowszczyzny Kościuszków czy Wojnów Szubów na Podlasiu. Brązowe, bejcowane drewno, naczółkowy dach, pobielane okna i okiennice, to dość typowy wariant dworu średniej szlachty na Kresach Wschodnich, o ileż skromniejsza wersja dworów wielkopolskich, które w takim porównaniu jawią się jako pałacyki (palazzi). Dwór w Bohdanowie oddycha otaczającą go naturą; zdaje się o niemalże płynąć w chmurach. Statyki w tym obrazie nie znajdziemy, znaleźć możemy za to stabilność dworskiej egzystencji na białoruskiej wsi, a także wszechogarniającą swojskość. Kiedy nie ma huraganu (wojny), życie jest sielanką.

Dwa lata później Ruszczyc namalował jeszcze jeden obraz pod podobnym tytułem „Stary dom” (Dwór w Bohdanowie), il.7, ale tym razem pół obrazu zajmują kłębiaste chmury, dwór jest ukryty w cieniu. Chyba to ten obraz więcej niż wszystkie inne zbliża się do doskonałości jaką jest „Ziemia”. Ten obraz to także jedna z wielu wizji natury otaczającej bohdanowski dwór, do której artysta zawsze potrafił podejść z genialnym podziwem.

Widzimy to w obrazie „Blade słońce” (il.8), gdzie nieomal poczuć możemy łagodność promieni jesiennego słońca, które iluminuje dwór, malując złote cienie na brązie jego drzwi i ścian. Doznajemy niesamowicie ciepłego uczucia. Wchodzimy do środka (obraz „Wnętrze salonu”, il.9) słońce ociepla wnętrze, ozdobne narożne lustro odbija kwiaty stojące na stole, pod ścianą czerwienieje sofa, a na ścianie słabo zarysowany, ale jednak rozpoznawalny – portret napoleońskiego generała (Dąbrowski?). W salonie przez wieki kolekcjonowane pamiątki.

W końcu kierujemy wzrok na obraz „Bohdanów na wiosnę” (il.10), gdzie mamy do czynienia z wizją przypominającą wiejskie tematy w obrazach Pissara – drzewa rzucają swe cienie na trawę i fasadę dworu, który posiada wyrazisty portyk z dwoma kolumnami. Wygląda na to, że portyk jest okratowany po bokach by dodać cienia, tworząc w ten sposób rodzaj otwartego ganku.

Niewątpliwie Ruszczyc w tych prywatnych wizjach deklaruje przywiązanie do ziemi, bowiem czuł się Litwinem jeśli chodzi o regionalną afiliacje, a Polakiem z serca, krwi i kości.

Herb Lis
Herb Lis

Oto, dzięki właścicielowi, mamy już pewne wyobrażenie o dworze w Bohdanowie. Niestety historia tego dworu nie jest do końca optymistyczna. Ten położony w odległości 80 km od Wilna dwór przechodził rozmaite koleje losu, w okresie I wojny światowej n.p. dwór zajmowało niemieckie wojsko, a Ruszczyce gnieździli się w dwóch pokojach. Oryginalnie na obszarze Bohdanowa istniały dwa dwory: jeden drewniany z 1690 roku, a drugi nieco późniejszy, klasycystyczny, z dwoma kolumnami podpierającymi dach. Do Bohdanowa należały także Góreckowszczyzna, Hołoblewszczyzna oraz jeszcze jeden dwór w Rymowiczach, w sumie ponad 1,000 hektarów ziemi. Wszystko to niegdyś należało do księcia Bohdana Sapiehy, stąd nazwa – Bohdanów. Po Sapiehach zamieszkali tu Pacowie, a po nich Danilewicze herbu Ostoja. In 1742 Tomasz Lachowiecki, tego samego herbu nabył ten dwór wraz z żoną Barbarą Sulistrowską. Bohdanów pozostał w rękach Czechowiczów do roku 1836, kiedy to jego część z dwoma dworami kupił Ferdynad Ruszczyc herbu Lis, dziad malarza. W okresie jego rządów posiadłość wyładniała, a także poddany został konserwacji zabytkowy drewniany kościół (zob. obraz „Kościółek w Bohdanowie’, il.11). Zbudowano również kilka budynków gospodarczych, założono park. Po Czechowiczu Ruszczyce odziedziczyli hodowlę bobrów.

Bohdanów był szczęśliwym dla Ruszczyca miejscem. Ożenił się z Reginą Giną Rouck, która była o 22 lata młodsza, i miał z nią sześcioro dzieci: Janinę, Edwarda, Oskara, Ewę, Andrzeja i Barbarę. Spędzili tu razem wiele pięknych chwil. W 1918 roku Bohdanów zajęli Sowieci, ale dwór jakimś cudem ocalał. Sam właściciel walczył w Armii Ochotniczej o Wilno. Po paraliżu w 1932 roku Ruszczyc mógł już malować tylko lewą ręką. Zmarł 30 października 1936 roku w swoim rodzinnym domu, i jest pochowany na tamtejszym cmentarzu. Litwini i Białorusini uważają go za swojego narodowego malarza.

Edward Ruszczyc, syn Ferdynanda, był ostatnim panem na Bohdanowie. Po dworze w Bohdanowie nie ma ani śladu, nie ocalał też park. Jedynym świadkiem historii są rysunki i obrazy pana dziedzica.

Polecam: Anna Bernat, Ferdynand Ruszczyc, Edipresse Polska, 2007

dr Zygmunt Jasłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *