Galeria antenatów, czyli co każdy dwór mieć powinien

Spośród kilkunastu stałych, choć ewoluujących w czasie, charakterystycznych cech wystroju i wyposażenia dworów polskich galeria przodków miała znaczenie podstawowe. Pierwsze konterfekty pojawiły się w rezydencjach ziemiańskich już pod koniec XVI stulecia, a moda na nie skutecznie się rozpowszechniała, w efekcie czego w XVIII i XIX wieku podobizny członków rodziny wisiały na ścianach reprezentacyjnych pomieszczeń wszystkich dworów i pałaców, jak Rzeczpospolita długa i szeroka. Utylitarne podejście Sarmatów do sztuk plastycznych powodowało, iż oprócz malarstwa religijnego to właśnie portrety były najbardziej pożądanymi wytworami lepszych lub gorszych rzemieślników pędzla, zwanych obecnie artystami.

Ze ścian dworu patrzyli bliżsi lub dalsi krewni jego gospodarzy uwiecznieni na obrazach w dumnych pozach i odświętnych strojach, a umieszczone obok nich herby i napisy informowały o ich pozycji społecznej, tytułach, pełnionych stanowiskach, czasem też o ich stanie posiadania lub zasługach dla ojczyzny. Portretowane osoby wyposażone były w dodatkowe atrybuty, najczęściej związane ze stanem społecznym, władzą i zasługami. Na wizerunkach malowanych pod koniec XVIII w. i później, pokazywano je z przedmiotami ukazującymi ich dodatkowe zainteresowania, na przykład z książkami, cyrklami czy piórami do pisania[1]. Zapotrzebowanie na portrety w Rzeczpospolitej było bardzo duże. Profesor Zdzisław Żygulski jun. ocenia ich produkcję w samym XVIII stuleciu na kilkaset tysięcy sztuk[2]. Wycena majątku ruchomego kasztelana zawichojskiego Aleksandra Romera z 1773 roku podaje wartość jego olejnego wizerunku, szacując ją na 20 zł. Jeśli porównamy tę kwotę z wartością innych wymienionych tam rzeczy, np. sześciu butelek wina czerwonego (30 zł), siedmiu butelek wina mozelskiego (49 zł) i książki Zielnik wydanej w roku 1759 (180 zł), to zobaczymy, że w tym czasie malowane płótna z podobiznami nie były stosunkowo drogie[3].

Bachórzec, woj. lwowskie. Dwór hrabiów Krasickich. Widoczny fragment salonu. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Bachórzec, woj. lwowskie. Dwór hrabiów Krasickich. Widoczny fragment salonu. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Portrety malowane przez przeciętnych czy wręcz lichych malarzy cechowych, a takich było najwięcej, charakteryzował realizm postaci, czasem dosadny, a nawet wręcz karykaturalny oraz ukazywanie splendoru ubioru i atrybutów; wizerunki te oddają bardzo dobrze psychikę osób na nich uwiecznionych. Autorami konterfektów byli także wybitni artyści dworscy, często zagraniczni, a w późniejszym czasie także akademiccy; wykonane przez nich podobizny najczęściej idealizowały przedstawiane postacie[4]. Bywało, że portrety zamawiano u zagranicznych mistrzów pędzla. Kazimierz i Filip Raczyńscy obstalowali swoje wizerunki u modnego malarza rzymskiego Pompeo Battoniego podczas pobytu we Włoszech w drugiej połowie XVIII wieku[5]. Tak zrobili też w Berlinie w roku 1857 Hieronim Kieniewicz junior i jego żona, którzy wracali z Paryża, gdzie właśnie wzięli ślub[6]. Z kolei polscy malarze często byli zapraszani i goszczeni w pałacach i dworach ziemiańskich. Rewanżowali się, malując portret kogoś z rodziny gospodarza. Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) namalował w ten sposób pięć portretów członków rodziny Unrugów, krewnych jego żony mieszkających we dworze w Piotrowie w Wielkopolsce[7].

Początkowo galerie przodków ozdabiały przede wszystkim ściany izby stołowej, później pojawiły się także w świetlicy, salonie, saloniku, bawialni. W XIX wieku przenoszono je do bocznych, dalszych pokoi, aby w ich miejsce powiesić obrazy współczesnych artystów, często zagranicznych. Nie wszędzie tak jednak było. W wielu domach to jadalnia nadal była ich główną siedzibą. W pałacu Mycielskich we Wrześni w roku 1931 wisiało tam ich trzydzieści (dwa inne znajdowały się w hallu oraz dwa w bibliotece)[8]. Podobnie było we dworze Zabiełłów w Orzechownie[9], w pałacu Raczyńskich w Rogalinie (tam jednak było ich tak dużo, że dodatkowo znajdowały się w sieni, błękitnym saloniku, ubieralni oraz na ścianach głównej klatki schodowej, gdzie umieszczono wizerunki antenatów z XVIII wieku)[10] i w pałacu Reyów w Przecławiu (gdzie podobizny wisiały w pokoju jadalnym oraz w wielkiej sieni i przy schodach wiodących na pierwsze piętro)[11]. W niektórych domach portrety znajdowały się na ścianach salonu, jak we dworze Kumanowskich w Kumanowcach na Podolu[12].

Tubądzin - dwór Walewskich, obecnie Muzeum Walewskich, fot. Kurpicz
Tubądzin – dwór Walewskich, obecnie Muzeum Walewskich, fot. Kurpicz

Ilość portretów była czasem wręcz zadziwiająca. We dworze Walewskich w Tubądzinie przed II wojną światową znajdowało się ich sto trzydzieści dwa, obejmowały okres od XVII do XIX stulecia. Zgromadził je tam Kazimierz Walewski, tworząc rodzinne muzeum. Część z nich to kopie wykonane w różnym czasie[13]. O zjawisku robienia kopii wizerunków familijnych opowiada malarz i grafik Franciszek Starowieyski – w jego rodzinnym dworze w Bratkówce podobiznami przodków obwieszony był cały salon, znajdowały się tam oryginalne obrazy, rysunki, miniatury i litografie; ci z rodziny, którzy wyprowadzali się z majątku i osiedlali się gdzie indziej, brali ze sobą ich kopie[14]. W wieku XIX istniała jeszcze jedna osobliwość – zamawiano wyimaginowane portrety protoplastów rodu i przodków, którzy odznaczyli się wybitnymi osiągnięciami. Czasem dysponowano szczątkowym opisem postaci lub jego wizerunkiem, np. na medalach, starych obrazach lub miedziorytach, bywało jednak, że wizerunek był tylko domniemany. Serię takich portretów zamówił około 1852 roku Adam hrabia Krasiński z Radziejowic. Wykonawcą był przeciętny, a wręcz słaby malarz Antoni Ziemięcki. Namalowane przez niego obrazy potwierdzają tezę o tym, że często ważniejszy od artyzmu był przekaz symboliczny oraz, jak w tym przypadku, wierność realiom historycznym, a zwłaszcza ubiorom.[15]

Zbiory portretów rodzinnych zawierały także wizerunki polskich królów, dowódców wojskowych, bohaterów narodowych, a potem także artystów mających wpływ na nasze rozumienie polskości, głównie poetów. Pisze o tym Adam Mickiewicz:

Tu Kościuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma

Podniesionymi w niebo, miecz oburącz trzyma;

Takim był, gdy przysięgał na stopniach ołtarzów,

Że tym mieczem wypędzi z Polski trzech mocarzów

Albo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacie

Siedzi Rejtan żałośny po wolności stracie,

W ręku trzyma nóż, ostrzem zwrócony do łona,

A przed nim leży „Fedon” i żywot Katona.

Dalej Jasiński, młodzian piękny i posępny,

Obok Korsak, towarzysz jego nieodstępny,

Stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali,

Siekąc wrogów, a Praga już się wkoło pali.[16]

We dworze Morawskich w Ustroniu znajdowały się wizerunki hetmana Stefana Czarneckiego, JKM Jana III Sobieskiego z wieńcem na głowie i generała Józefa Sowińskiego[17], we dworze Stanisława Turno w Objezierzu obok starych portretów rodzinnych wisiały podobizny polskich królów, które wedle miejscowej tradycji wyszły z warsztatu Bacciarellego[18]. W pałacu Leona Wańkowicza w Śmiłowiczach wisiał obraz Walentego Wańkowicza Adam Mickiewicz na Judahu skale[19]. Czasem jakieś bliskie, a nawet bardzo odległe pokrewieństwo z osobami uwiecznionymi na tych portretach, prawdziwe lub wręcz wyimaginowane, było częścią rodzinnej tradycji.

Portret Adama Mickiewicza na Judahu skale, mal. Walenty Wańkowicz
Portret Adama Mickiewicza na Judahu skale, mal. Walenty Wańkowicz

Galerie antenatów znajdujące się we dworach były chlubą właścicieli domu, zaświadczały one o starożytności i zasługach ich rodów. Ukazywały osiągnięcia ich przodków zarówno w wymiarze rodzinnym jak i w wymiarze wspólnoty narodowej, miały przez to charakter informacyjny, propagandowy, ale także pedagogiczny. Dostarczały młodym pokoleniom wzorców rycerskich, uczyły cnót moralnych, postaw heroicznych, oddania dla spraw rodziny i ojczyzny. Historia rodu splatała się z historią Rzeczpospolitej, była jej nierozerwalną częścią. Przekazywany był w ten sposób określony system wartości zawarty w haśle Bóg, Honor, Ojczyzna, system, dzięki któremu Polska mogła podnieść się zarówno po rozbiorach, jak i po okupacjach niemieckiej i rosyjskiej. Mieszkaniec dworu czuł, w sensie dosłownym, na sobie wzrok swoich przodków, starał się im dorównać, chciał żeby w przyszłości także pamięć o nim była czczona. Rozumiał i doświadczał na co dzień więzi tak z poprzednimi, jak i następnymi pokoleniami.

Wynalezienie fotografii spowodowało, że portrety rodzinne w formie odbitek pojawiły się w pięknie oprawionych albumach, stanęły na meblach – umieszczone w ozdobnych ramkach, a w formie powiększonej zawisły na tych samych prawach co płótna olejne na ścianach siedzib ziemiańskich. Fotografie w albumach często były dokładnie opisane, przekazywały wiedzę dotyczącą miejsc, ludzi i wydarzeń. Te, które pozostały, są niejednokrotnie jedynymi świadkami po istniejących dworach i po życiu tętniącym w ich murach.

Nie każdy może sobie dziś pozwolić na stworzenie galerii antenatów składającej się z malowanych płócien. Niewykluczone także, iż efektem zobaczenia w naturze zrealizowanego swojego zamówienia portretów familijnych u któregoś ze współczesnych artystów mógłby być poważny uszczerbek na zdrowiu zleceniodawcy. Na szczęście mamy obecnie znacznie większe niż dawniej możliwości techniczne i choć obrazy olejne w dalszym ciągu pozostają najbardziej szlachetną formą sztuki portretowania, to są jeszcze jej odmiany egalitarne, w tym fotografia. Jest ona nieporównanie tańsza, przewidywalna, a przy tym niosąca nowe, omalże nieograniczone możliwości, jak choćby nadruk na płótnie. Nie trzeba chyba przypominać, iż dobrze wykonane zdjęcie to także dzieło sztuki.

Tradycyjnie osoby przedstawione na portretach były opisane i na tę cechę wizerunków zwracam szczególną uwagę. Oprócz imion i nazwiska może być tam umieszczony zawód oraz stanowiska, pozycje, tytuły, rodzaj zasług, osiągnięcia, kampanie wojskowe, bitwy. O ile w przypadku obrazów napisy można umieścić na płótnie bezpośrednio obok postaci, to zdjęcia opisujemy zazwyczaj na passe-partout, najlepiej pismem odręcznym, a szczytem elegancji jest użycie pisma kaligraficznego. Rozmieszczenie wykonanych portretów w domu lub mieszkaniu zależne jest od możliwości, preferowanego stylu wnętrza i określeniu swoich hierarchii estetycznych. Zgrupowanie ich w pewnej części pomieszczeń oficjalnych przyniesie na pewno spodziewany efekt.

Uzupełnieniem galerii antenatów są albumy ze zdjęciami rodzinnymi. Do nich także powinna trafić wybrana część tych fotografii, które drzemią w formie cyfrowej gdzieś we wnętrzu naszego komputera, laptopa, tabletu czy smartfonu, ponieważ jest to najbezpieczniejszy sposób ich zachowania. Albumy z rodzinnymi zdjęciami mogą także samym wyglądem dawać powód do dumy; byłoby dobrze, abyśmy znaleźli czas na ich poukładanie i opisanie. A więc śmiało, do dzieła, każdy może zostać strażnikiem pamięci rodziny.

Henryk Mencel
projektant wnętrz w stylu polskim, właściciel firmy „Zamieszkać w dworku”
(www.zamieszkacwdworku.pl)


[1] E. Jeżewska, Portrety postaci historycznych w zbiorach Muzeum Narodowego w Kielcach, w: Dwór polski. Zjawisko historyczne i kulturowe, Materiały VIII Seminarium zorganizowanego przez Oddział Kielecki Stowarzyszenia Historyków Sztuki i Dom Środowisk Twórczych w Kielcach, Stowarzyszenie Historyków Sztuki, Kielce 2006, s. 40.

[2] Z. Żygulski jun., Uwagi o wnętrzach dworów polskich na podstawie dzieła Romana Aftanazego „Materiały do dziejów rezydencji”, w: Dwór polski w XIX wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe, Materiały III Seminarium zorganizowanego przez Oddział Kielecki Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Stowarzyszenie Historyków Sztuki, Warszawa 1995, s. 131.

[3] L. Luchter-Krupińska, Nieistniejący dwór Romerów w Bieździadce koło Jasła. Przykład siedziby szlacheckiej z XVIII wieku, w: Dwór polski. Zjawisko historyczne i kulturowe, Materiały VI Seminarium zorganizowanego przez Oddział Kielecki Stowarzyszenia Historyków Sztuki i Dom Środowisk Twórczych w Kielcach, Stowarzyszenie Historyków Sztuki, Kielce 2002, s. 150.

[4] E. Jeżewska, op. cit., s. 40.

[5] Z. Ostrowska-Kębłowska, Pałace wielkopolskie z okresu klasycyzmu, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1970, s. 10

[6] I. Domańska-Kubiak, Zakątek pamięci. Życie w XIX-wiecznych dworkach kresowych, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2004, s. 149.

[7] A. Łuczak, Zbiory cenne – bezcenne – utracone, w: Ziemiaństwo wielkopolskie. W kręgu arystokracji, red. A. Kwilecki, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2004, s. 184.

[8] R. Mycielski, Mycielski Roman, Pałac na Opieszynie, Wydawnictwo LTW, Łomianki 2010 s. 72-75.

[9] R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej, cz. I, Wielkie Księstwo Litewskie, Inflanty, Kurlandia, Województwa mińskie, mścisławskie, połockie, witebskie, Ossolineum, Wrocław 1991, t. 1, s. 265.

[10] E. Raczyński, Rogalin i jego mieszkańcy, Wydawnictwo Dęby Rogalińskie, Kraków 2003, s. 25-26, 30-31.

[11] A. Rey Konstantowa Potocka, Przez góry doliny… Wspomnienia, Wydawnictwo LTW, Łomianki 2011, s. 15.

[12] H. Kutyłowska, Wspomnienia z Podola 1898 – 1919, Czytelnik, Warszawa 2003, s. 15.

[13] A. Tomaszewicz, Zbiory rodzinne Kazimierza Walewskiego w Tubądzinie, w: Muzeum Wnętrz Dworskich w Tubądzinie. Oddział Muzeum Okręgowego w Sieradzu, Sieradz 1988, b.n.

[14] I. Górnicka-Zdziech, Przewodnik inteligentnego snoba według Franciszka Starowiejskiego, Prószyński i S-ka, Warszawa 2008, s. 16.

[15] W. Przybyszewski, Portrety rodowe Krasińskich, Warszawa 2006, za: Magdalena Pielas, Recenzja, „Muzealnictwo” 2006, nr 47, s. 233-235.

[16] A Mickiewicz, Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z r. 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem, Ossolineum, Wrocław 1963, s. 9-10.

[17] R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej, cz. I, Wielkie Księstwo Litewskie, Inflanty, Kurlandia, Województwo trockie, Księstwo Żmudzkie, Inflanty Polskie, Księstwo Kurlandzkie, Ossolineum, Wrocław 1992, t. 3, s. 153.

[18] T. Stryjeński, Pałace wiejskie i dwory z czasów saskich, Stanisława Augusta i Księstwa Warszawskiego w województwie poznańskiem na podstawie podróży odbytej w lipcu 1926 roku, Kraków 1929, s. 34.

[19] R. Aftanazy, op. cit., t. 1, s. 164.

Zdjęcie tytułowe przedstawia wnętrze dworku w Szymbarku. Źródło: www.meharis.flog.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *