Kapliczka

Choć o budowie domu myśleliśmy od lat, ciągle odkładaliśmy tę inwestycję na później. Trzeba było poczekać na przekształcenie działki z rolnej na budowlaną, uskładać fundusze… Początkowo działka była budowlana jedynie w swojej najbardziej podmokłej części około 40 metrów od drogi. Co można więc zrobić jeśli się kocha budowle w stylu dworkowym, a nie ma się możliwości wybudować dworku? Siąść i płakać nad opieszałością urzędników (przekształcenie trwało 6 lat)? Rwać włosy z głowy patrząc na oprocentowanie kredytów czy też liczyć na niespodziewany spadek po cioci z Ameryki? Nic z tych rzeczy! W myśl powiedzenia „każdy orze jak może”, postanowiliśmy zdobyć nieco doświadczeń i zaspokoić nasz „głód” budowlany na mniejszym projekcie. Przeglądając jeden z naszych licznych albumów zakochaliśmy się w kapliczce stojącej przy dworze w Tułowicach. Kilka wycieczek na oględziny z miarką w ręku, ileś miesięcy główkowania nad tym jak zrobić formy i mogliśmy zakasać rękawy i przystąpić do dzieła. Kapliczkę budowaliśmy własnoręcznie, począwszy od wykopania fundamentów, wykonania zbrojeń, poprzez wykonanie form (nie taka prosta sprawa gdy się chce mieć łukowe sklepienia), po wylanie betonu, położenie dachówek, miedzianych parapetów i malowanie. Jedyne dwa gotowe elementy to zakupiona w Gal-Bet zwężająca się ku górze kolumna ze zwieńczeniem oraz czapa z gzymsami zwieńczająca odlany w formie „domek”. Takie cuda przekraczały nasze „szalunkowe” czy też murarskie umiejętności. Rzeźbę Jezusa Frasobliwego zamówiliśmy pod wymiar u lokalnego rzeźbiarza. Efekt naszych wysiłków można podziwiać na załączonych zdjęciach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *