Łuk Triumfalny Bitwy Warszawskiej 1920 — przyłączmy się do debaty!

Warszawa, stolica Rzeczpospolitej Polskiej od lat nie może uporać się z problemem uhonorowania zwycięstwa wojsk polskich nad bolszewikami w roku 1920. Na podwarszawskich polach rozstrzygnęły się wtedy losy Europy. Z inicjatywą budowy łuku triumfalnego wystąpił ładnych parę lat temu mistrz kabaretu, Jan Pietrzak, ale jak do tej pory pomysłu nie udało się zmaterializować. Chciałbym przypomnieć, że Gdańsk właśnie odnowił swą przepiękną, renesansową w stylu Bramę Wyżynną, Szczecin ma do dziś zbudowaną przez Niemców Bramę Berlińską zw. także Portową oraz Bramę Królewską, nawet w Siedlcach toczy się debata nad odbudową Bramy Siedleckiej.

Brama Siedlecka
Brama Siedlecka
Tymczasem Sowieci postawili w roku 1953 w centrum Warszawy, na swą chwałę, Łuk Dominacji nad Polską (PKiN im. Stalina), i stoi on do dziś. Wygląda na to, że wielu obecnych mieszkańców Warszawy i ich potomków, tych co przybyli po wojnie do stolicy by utrwalać władzę ludową, nie chce słyszeć o usunięciu sowieckiego pałacu z serca Polski, bo ten architektoniczny potwór, symbol zniewolenia narodu polskiego, kojarzy im się przyjemnie z czasami kształtowania się obcej władzy w Polsce.
Dlaczego jest to dziś tak ważna sprawa? Odpowiedź jest prosta, chodzi tu o narodową godność i honor. Przez ostatnie ponad dwieście lat, obce siły wybijały nam ( bez skutku jak widać), łuki triumfalne z głowy. A przecież każdy taki łuk to często wartościowy obiekt architektoniczny miasta, który odświeża nasza rodzimą historię, napawa dumą, upiększa miasto i integruje nas jako naród. W każdym dobrze zaplanowanym mieście, wokół takich łuków toczy się życie i często przewija się codziennie wielotysięczny tłum. Dlatego też przed ostateczną decyzją budowy Łuku Triumfalnego musi zapaść decyzja co dalej z podarunkiem Stalina, bo tak długo jak on stoi, możemy sobie stawiać łuczki w Wiśle, Warcie, Narwi czy Odrze, i one nigdy nie dadzą narodowi ukojenia po tym co ta stalinowska maszkara uczyniła z naszymi narodowymi uczuciami. Usuńmy najpierw to co nas poniża i upokarza jako naród. To jest nasz obowiązek.
Wypada w tym miejscu przedstawić kilka projektów i pomysłów, oraz to co mamy już zapisane w naszym architektonicznym dziedzictwie. No cóż, stolica Polski, jak do tej pory ma tylko projekty, mniej lub bardziej udane. Wydaje mi się jednak, że budowa tego od dawna oczekiwanego Łuku Bitwy Warszawskiej 1920 roku nie jest już tylko bólem przedwojennych Warszawiaków jak Pan Jan Pietrzak, to jest sprawa wszystkich Polaków co o Polsce myślą jak o Matce.
Na czoło ostatnio wysunął się projekt architekta Marka Skrzyńskiego, który zaproponował wizję Łuku Triumfalnego. Co może nas zaskoczyć to to, że ma on być usytuowany w nurcie Wisły. Projekt nie można uznać za nieinteresujący, bo nawiązuje do sztuki Art Deco, przypadającej mniej więcej na ten okres. Jednakże, samo usadowienie go w Wiśle, moim skromnym zdaniem, jest chybione. Tu nie mamy celebrować bitwy floty wiślanej z sowietami na Wiśle, lecz zwycięstwo lądowe pod Warszawą (nad Wisłą).  Poza tym koszt wykonania takiego projektu będzie wielokrotnie wyższy, a pieniędzy przecież jak do tej pory nie ma.
Brama Wyżynna w Gdańsku
Brama Wyżynna w Gdańsku
Wielu turystów odwiedzających Warszawę może nigdy nie zauważyć, że jakiś łuk stoi w
Wiśle. To nie może być tak, że się gościa wsadzi na stateczek i pokaże mu Łuk Triumfalny, lub też usadzi go na nadwiślańskiej ławeczce i powie „ zobacz łuk, nasza duma”. A jak w takim miejscu urządzić paradę wojskową?
W rzeczy samej, to musi być miejsce w centralnym punkcie miasta i musi oddziaływać na wyobraźnię i być symbolem bohaterstwa polskiego oręża. To musi być miejsce, przez które przewędruje setki tysięcy ludzi każdego dnia. To musi być coś na skalę rzymskiej Kolumny Trajana, Łuku Triumfalnego w Paryżu czy Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Wokół tego miejsca musi się toczyć życie, to nie może być następny cmentarny pomnik jak łuk na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Życie nowej, wolnej, zamożnej Polski musi się toczyć wokół, a każdy odwiedzający Warszawę musi to poczuć.
Brama Sobieskiego w Warszawie
Brama Sobieskiego w Warszawie
Jest jeszcze jedna uwaga. Formalnie Łuk Skrzyńskiego jest zbyt skromny by udokumentować tak ważne wydarzenie. No i wcale nie musi być utrzymany w nowoczesnym stylu. Polska kawaleria, była przedostatnim wspomnieniem (przed kampanią 1939) chwały oręża dawnej Rzeczpospolitej. Ciągłość, tradycja, są tu bardzo ważne.
Odnośników trzeba szukać w łukach, które istniały w dawnych wiekach w Polsce, i stworzyć przekonywującą syntezę, która będzie się dobrze komponowała w istniejącym genius loci. W roku 1809,  na powitanie polskich wojsk walczących u boku Napoleona, przy Placu Trzech Krzyży w Warszawie wystawiono pokaźny łuk triumfalny autorstwa Karla Augusta Richtera. Brama Napoleona powstała także w Ślesinie, a mały Łuk Napoleona w Jabłonnej. W roku 1646 w Gdańsku wystawiono bramę triumfalną z okazji zaślubin Władysława IV z Marią Ludwiką Gonzagą, a łuku doczekał się także Sobieski, August II i August Poniatowski. Łuki triumfalne były częścią polskiej tradycji, bo w historii Polski triumfów nam nigdy nie brakowało, a pomniki i łuki budowano w wielu miejscach bitew, nawet w Berdyczowie i pod Chocimiem. Wilno ma swoją Ostrą Bramę, na cześć Maryi Królowej Polski. W stołecznym wtedy Lwowie, w roku 1894 zbudowano Łuk Triumfalny z okazji wizyty cesarza Austrii, Franciszka Józefa. Podobnie w roku 1928 Kraków wystawił okazjonalną bramę powitalną na przyjazd Prezydenta RP, Ignacego Mościckiego.
Rysownik lewackiej Polityki, Mirosław Gryń, narysował projekt, który w samym założeniu miał „pohańbić” pamięć Polaków, i w swym łuku umieścił gejowską tęczę, która według tej „syntezy“, miałaby jednoczyć Polaków o przeciwstawnych poglądach. Czyli następna prowokacja pismaków i rysowników z „Polityki”. Póki co, bój przed nami. Pan Jan Pietrzak zachęca do wpłacania na cegiełki przyszłego łuku triumfalnego i zapowiada, że po wyborze nowego prezydenta Warszawy sprawy ruszą z kopyta. Oby!!! Póki co nadzieja dana nam przemówieniem Prezydenta Trumpa spłonęła na panewce po tym jak Pan Prezydent USA, bez znaczących protestów władzy w Warszawie, podpisał Ustawę 447, która niewątpliwie będzie miała wiele niekorzystnych dla naszej Ojczyzny następstw.
Jedno jest pewne, II Wojnę Światową zdecydowanie przegraliśmy, ale pod Warszawą w sierpniu 1920 odnieśliśmy wielkie zwycięstwo. Cóż, Pan Prezydent dał nadzieję, Pan Prezydent odebrał, jak widać łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Polacy, na całym świecie, chcecie mieć Łuk Bitwy Warszawskiej 1920, to go sobie zbudujcie. Nie liczcie, że urząd warszawski zrobi to za was.
Most Poniatowskiego.
Most Poniatowskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *