MANIFEST – Budujemy nowy dom – Dwór Szlachecki!

manifestZ autorem, pomysłodawcą portalu znam się od zawsze. Nie dziwię się więc, że tamtego wieczora, po zarysowaniu ogólnej idei i po wypiciu kilku głębszych, poprosił mnie o prowadzenie tego działu. Znał przecież bardzo dobrze moje zainteresowania i śledził dokładnie mego zamkniętego już sarmackiego bloga. Oczywiście, przyjaciołom się nie odmawia, ale od czego tutaj zacząć? Tak sobie myślę, że najodpowiedniejszy będzie jeden z mych tekstów opublikowany w zeszłym roku.

Budujemy nowy dom,
Jeszcze jeden nowy dom,
Naszym przyszłym, lepszym dniom,
Warszawo!
Każdą pracę z nami mnóż,
Każdą pracę z nami dziel,
Bo to jest nasz wspólny cel,
Warszawo!
Od piwnicy aż po dach,
Niech radośnie rośnie gmach,
Naszym snom i twoim snom,
Warszawo!

Ni z tego, ni z owego, podczas lektury tekstu o „Sarmacji – niedokończonej przygodzie” z Frondy nr 51 po głowie poczęły mi biegać słowa piosenki Szpilmana i Gozdawy. Nie szkodzi, że ta wpadająca w ucho pieśń wspierała propagandę poprzedniego ustroju – przecież zasady wznoszenia budynków niezmienne są od czasów Jezusa Chrystusa, który to nakazał nam budować na skale. A ja jako kiepski bloger, pospolity technik budownictwa i młodziutki inżynier po poznańskiej polibudzie pozazdrościłem świetnemu blogowi Quisa i jego wizji świata wręcz pasyjnie porównywanej do kolarstwa. To sobie nawiążę do budownictwa, pomyślałem.

Niech się mury pną do góry,
Kiedy dłonie chętne są,
Budujemy betonowy, nowy dom!

Nim jednak zacznie się budować nowy dom należy sporządzić odpowiedni projekt. Jeśli myślimy o nowej, lepszej Polsce – nie wystarczy nam tutaj tekst Bartłomieja Radziejewskiego, stanowiący w tym ujęciu jedynie odpowiednik projektu budowlanego.

Projekt budowlany wykonany zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego nie jest wystarczający do zbudowania obiektu.

Nad projektem budowlanym należy dyskutować. Przedstawiciele każdej z  branż mogą wnieść doń swoje sugestie, poprawki i zazębiające się uzgodnienia międzybranżowe, gdyż każdy dom powinien przypominać idealnie stworzony przez Boga organizm ludzki. Kocioł winien być sercem, instalacja centralnego ogrzewania – obiegiem krwionośnym, instalacja wentylacji i klimatyzacji – układem oddechowym, fundamenty, ściany, dach – ciałem. By dom miał jednak duszę, musi w nim przede wszystkim mieszkać rodzina.

Od czasu ukazania się 51. Numeru F – daleko nie szukać – trwają zawzięte dyskusje nad ostatecznym zamysłem projektowym naszej niedokończonej przygody zwanej Sarmacją. Przyznać trzeba, że ręce pospolitego obserwatora tych twórczych waśni i sporów rwą się do pracy, by jednak rozpocząć budowę należy wykonać szczegółowy projekt wykonawczy.

Projekty wykonawcze powinny uzupełniać i uszczegóławiać projekt budowlany w zakresie i stopniu dokładności niezbędnym do sporządzenia przedmiaru robót, kosztorysu inwestorskiego, przygotowania oferty przez wykonawcę i realizacji robót budowlanych.

***

Czasy kiedy dom budował jeden człowiek – głowa rodziny – minęły bezpowrotnie. Tak naprawdę każdy element wymaga pracy konkretnego specjalisty. Jeden człowiek , choćby z najlepszymi chęciami, zbudować może co najwyżej szopkę (a i tak musiałby posiadać duże zdolności stolarskie!).  Chcąc mieszkać w solidnym, pięknym, prawym domu należy każdy oddzielny jego element powierzyć odpowiedzialnemu i zaznajomionemu w danej sztuce specjaliście. Projektant – instalator, konstruktor, architekt, budowlaniec – murarz, tynkarz, stolarz, słowem: różnego rodzaju rzemieślnicy. Wielu ludzi gotowych jest budować nową Polskę, wielu ma ku temu odpowiednie wykształcenie, zdolności, siły. A ja?

***

Teoretyzować może każdy! A ja podobnie jak zacny Quis nie udzielam się w żaden sposób społecznie, politycznie czy religijnie. Również jednak i moim całym życiem jest rodzina oraz wszystko co wokół niej się kręci. Choć ta moja najmniejsza komórka społeczna ma zaledwie trzy miesiące, absorbuje mnie całkowicie. Jest moim powołaniem, sensem istnienia i źródłem szczęścia. Czy skupiając się na rodzinie również dokładam własną cegiełkę do niedokończonej przygody – Sarmacji? Myślę, że tak. Każde życie składa się z komórek. Każdy dom składa się z cegieł. Każda osoba, ja i Ty, jest jedną małą cegiełką, która może pozwolić ukończyć wielki projekt zwany przez Bartłomieja Radziejewskiego Niedokończoną Przygodą. Każdy może oddać sprawie swoje serce. Sarmackie serce. Ja oddaję trzy, ponieważ ku naszej lepszej, wspólnej sprawie bije również serce mojej Małżonki i to malutkie dziesięciotygodniowe serduszko znajdujące się pod nim.

Ku chwale Ojczyzny!

mithrandir

PS.

Podaj cegłę, podaj ceglę!
Zbudujemy nowy dom
Na miarę naszych marzeń dom!

Hmm. Niech fragment tej innej komunistycznej pieśni już tak na zakończenie będzie zapowiedzią jeszcze jednego cytatu wielkiego i szanownego Sarmaty naszych czasów – mości Jacka Komudy! (By skończyć równie mocnym akcentem nawiązującym do budownictwa, a co!)

Przejdźmy do literatury, którą tworzysz. To mocno osadzone w realiach historycznych opowieści. Skąd się to wzięło?

– Z chęci odbudowy Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Wyobraźcie sobie, że każda moja książka to taka mała cegiełka w murze dawnej Polski. Mało tych cegiełek jeszcze, lecz mam nadzieję, że będzie więcej. Po prostu uważam, że kultura polska, czyli szlachecka musi zostać odbudowana, a Polacy zostać szlachtą – tak jak w XVII wieku. Oczywiście ja nie uznaję już jakichś bzdur o herbowym pochodzeniu i rodowodzie – dla mnie dziś szlachcicem jest ten, co umie zachować się jak szlachcic. Nasza kultura szlachecka została zniszczona, zrujnowana, skazana na śmierć, ale odrodzi się – zapewniam – w swojej najświetniejszej postaci. Myślę, że bardzo nam jej brakuje – proszę spojrzeć na regionalne muzea, na skanseny – tam wszystko związane jest ze wsią, a nic z dworem. Stroje, obyczaje, obrzędy, które tam można zobaczyć, to wszystko dawna wieś. A gdzie jest dwór – ostoja polskości? Gdzie szlachta? Na razie jest tylko jedno środowisko, które kultywuje jej tradycje – to stowarzyszenia, które odtwarzają dawne bitwy i formacje wojskowe. Co można usłyszeć w skansenie? Jakieś chłopskie pieśni, bo o dumach Czahrowskiego i pieśniach konfederatów barskich mówić jest niepolitycznie. Jak kiedyś byłem na koncercie Wita Szostaka w Krakowie, który przygrywał swoje oberki do końca świata dla jakiegoś wytwornego towarzystwa, i zapytałem, dlaczego nie zagra nam „Pieśni o kole rycerskim” albo „Pieśni hetmanowi koronnemu” Grochowskiego, to zaraz były dąsy i pląsy, bo jak to, och, bo to przecież niepoprawne politycznie. Nie powiem, jak zaznaczyłem, że znam Jacka Kowalskiego, co takowe pieśni wykonuje – i jeszcze przetłumaczył nam na polski francuskie pieśni rycerskie ze Średniowiecza, to się poczułem tak, jakbym w środek tego całego tęczowego towarzystwa wrzucił granat z zapalonym lontem.  Dlatego właśnie piszę moje książki. (źródło: paradoks.net.pl)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *