NOWA TOŻSAMOŚĆ POLSKIEGO DWORU

Nowa tożsamość polskiego dworuNiniejszy tekst ma za zadanie przedstawić czytelnikowi zarys zjawiska, jakim jest odradzanie się architektury dworkowej po upadku komunizmu. Czy w dzisiejszym świecie jest jeszcze miejsce na historyzujące budownictwo? Jaka jest dziś tożsamość kulturowa polskiego dworu?

CONCLUSIA Z NOWYM AD ARCHITECTURA PRZYCHĘCENIEM

Skończyłem naukę budowniczą, w której mało słów potrzeba i dyskursu, ale raczej abrysu i wizerunku, oko bowiem więcej jednym pojrzeniem poda do uwagi niźli długa mowa, a tak obiecane delineacyje wszystkiego, co się tu powiedziało, nagrodzą krótkość pisma tego. Zawiram (zamykam) małą pracę voto et appapperecatione (życzeniem i prośbą) i uprzejmą ku ojczyźnie życzliwością, aby za przywróceniem pożądanego pokoju te pacis artes (sztuki pokoju) powróciły do nas. I cokolwiek wojna (która wszystko psuje i niszczy) zrujnowała i zepsowała, to wszystko luby i bezpieczny pokój naprawił, a jako ex ruinie lepsze, niż były, wstawają budynki, tak post tot vastationes (po tylu zniszczeniach) zakwitnęła Polska maioribus architecturae ornamentis (większymi ozdobami architektury), niż je przedtem miała.

Łukasz Opaliński, 1659 rok1

Dwór polski – nowa tożsamość

Czy na początku XXI wieku można budować dwory? Wśród osób zainteresowanych odpowiedzią na to pytanie panują różne, często skrajne, opinie – miała napisać w 2006 roku Barbara Nahorny w Nowych obliczach polskiego dworu, czyli pierwszej poważnej publikacji wydanej po 1990 roku poświęconej w całości interesującemu nas zagadnieniu budowy i odbudowy domów w tym stylu. Autorka we wstępie do wydanego albumu poszukuje odpowiedzi na postawione pytanie, jednak nie udziela jej wprost: Wiele sporów byłoby mniej burzliwych, gdyby strony wcześniej określiły, czym dla nich jest dwór i jak rozumieją to pojęcie. Najbardziej szeroka definicja obejmuje nie tylko sam budynek, towarzyszące zabudowania oraz bardziej lub mniej rozległy park, ale także pola uprawne należące do właściciela dworu. Dwór w takim znaczeniu był zjawiskiem gospodarczym, często również ważnym lokalnym ośrodkiem kulturalnym i społecznym. Wyznaczał ziemiański styl życia.2

Zrozumienie samego pojęcia czy też istoty dworu polskiego wydaje się być kluczowym w jakichkolwiek rozważaniach o jego budowie, jednak jestem przekonany, że równie ważnym czynnikiem w uzyskaniu tej odpowiedzi jest już samo określenie wspomnianych stron, które w tym sporze biorą udział oraz wysłuchanie ich argumentów. Inwestor marzący o wybudowaniu domu w stylu dworu przysłowiową linię sporu może dostrzec pomiędzy środowiskami związanymi z historycznym pojęciem dworu (towarzystwa, stowarzyszenia, środowiska zajmujące się dokumentacją i ratowaniem istniejących zabytków) oraz branżą, nazwijmy ją, architektoniczno-budowlaną oferującą współczesne budownictwo w tym stylu (w szczególności biura projektowe, firmy wykonawcze oraz publikacje pojawiające się w branżowej prasie budowlanej). Czy faktyczna linia sporu przebiega właśnie w tym miejscu? Środowiskiem najbardziej uprawnionym do udzielenia odpowiedzi na nasze początkowe pytanie wydaje się być dzisiaj Polskie Towarzystwo Ziemiańskie, które powstało w 1990 r. jako kontynuacja działającego w okresie przedwojennym Związku Ziemian. Do podstawowych celów statutowych Towarzystwa należą między innymi: prowadzenie działań zmierzających do kontynuowania tradycji ziemiańskich oraz propagowanie dorobku kulturalnego tego środowiska, zachowanie dziedzictwa narodowego w postaci zespołów dworskich i pałacowych oraz innych materialnych i niematerialnych pomników przeszłości ziemiańskiej oraz podtrzymywanie tradycji narodowej, pielęgnowanie polskości oraz rozwoju świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej. Polskie Towarzystwo Ziemiańskie w oczywisty sposób nie rości sobie prawa do spuścizny polskiego dworu. Również Związek Szlachty Polskiej czy Stowarzyszenie Domus Polonorum raczej rozwijają działania służące zachowaniu dziedzictwa kulturowego i tożsamości narodowej opartej na tradycji dworu polskiego oraz dorobku i najlepszych tradycji szlacheckich, niż bronią do nich dostępu. O jaki spór więc chodzi? Na pewno o architekturę! Wiceprezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, największy polski dokumentalista dworów i historii ziemiaństwa, dr Maciej Rydel o nowych realizacjach swego czasu napisał tak:

Podstawowym dziełem nawołującym do poszukiwania narodowego stylu była książka Zygmunta Czartoryskiego – „O stylu krajowym w budownictwie wiejskim”, wydana w Poznaniu w 1896 roku. Czartoryski  pisał m. in. :

„Każdy kraj ma pewne cechy zewnętrzne, oryginalne, odróżniające go od krajów postronnych (…). Tak i naszemu krajowi właściwym był niegdyś oryginalny styl budownictwa, przynajmniej wiejskiego, wyrobiony wiekami, zastosowany do środków i materiałów budowlanych miejscowych, odpowiadający klimatowi krajowemu, potrzebom i zwyczajom mieszkańców. Niestety, wobec teraźniejszych prądów niwelacyjnych i skutkiem nowoczesnych stosunków kosmopolitycznych, jak zaciera się wszelka oryginalność i odrębność, tak i styl swojski budownictwa wiejskiego w kraju naszym coraz więcej zanika. (…) Wraz z upadkiem stylu krajowego zaciera się cecha kraju zewnętrzna rodzima, swojska…”

Łza się w oku kręci. Co powiedziałby książę Czartoryski dziś, widząc budownictwo wiejskie, i miejskie, mieniące się „dworkowym”, które można by określić jako  „kundlizm architektoniczny”. Na czterystumetrowych działkach, często bez jakiejkolwiek namiastki parku,  przy uliczkach o jednorodzinnej zabudowie, tworzone są koślawe potworki, które właściciele i pożal się Boże architekci, jakże chętnie nazywają „dworkami”. Większość ich właścicieli nie skalała się wiedzą czym był dwór w historii Polski.3

Ostatnie zdanie wydaje się wskazywać główną istotę sporu. Ludzie, którzy dziś swoim całym życiem i pracą odbudowują nasze najpiękniejsze tradycje narodowe oraz propagują dorobek kulturalny chcieliby, aby rodacy dla dobra rzeczy wspólnej korzystali z ich pracy. O potrzebie edukacji jasno mówi również pan Michał Wyciślik, który od 2006 roku prowadzi Muzeum Żywej Kultury Staropolskiej popularyzujące naszą kulturę i obyczaj. Autor, który zajmuje się między innymi konsultacją i opracowywaniem koncepcji architektonicznych nowopowstających obiektów w stylu dworu polskiego o swoich doświadczeniach mówi tak:

Konsekwentnie i celowo zaniedbywana architektura polskiego dworu, jak i celowe niszczenie inteligencji i ziemiaństwa polskiego po 1939 roku przyniosły oczekiwane efekty. Polscy architekci nie znają w przeważającej większości kanonów sztuki jakimi tradycyjnie żyła Polska architektura minionych wieków, a inwestorzy nie przypuszczają nawet, że ich marzenia o dworze przeradzają się w praktyce w obiekty pozbawione jakiegokolwiek odniesienia do przeszłości. Do znakomitej większości architektów nie przemawia w ogóle bryła, stosunki i proporcje, a także sposób rozplanowania wnętrz dworu. Inwestor przynosi jakąś dworską koncepcję, a architekt po kolei odrzuca wszystko to co decyduje o tym, że dom-budynek jest dworem. Czemu inwestor godzi się więc na te zmiany? Architekci mają argumenty: uwarunkowania techniczne, ergonomię,  ekonomię materiałową, praktyczność, energooszczędność, etc. I biorąc to pod uwagę trzeba by uznać, że mają słuszność. Dwór był bowiem z dzisiejszego punktu widzenia niepraktyczny, nieekonomiczny i nieciekawy. Stąd wielka trudność w „dogadaniu się”. Inwestorzy muszą często walczyć by architekt poszedł na ustępstwa. Często wyczerpani ciągłą opozycją ulegają i przestają dążyć do realizacji swych założeń.

Jedynym sposobem na zmianę opisanego stanu rzeczy jest EDUKACJA. Potrzeba, by inwestorzy mieli argumenty. Muszą stać mocno na gruncie wiedzy i świadomości. Muszą poznać podstawy zagadnień estetyczno-architektonicznych i dokładnie tak, jak nasi szlacheccy poprzednicy wykazać się pewną erudycją. W ten sposób będą oni mogli zacząć wymagać od architektów i budowlańców czegoś więcej niż ganku wspartego na dwóch stalowych rurach. To inwestor jest Panem swej inwestycji. W ten sposób cel jakim jest postawienie dworu nie ulegnie pauperyzacji na rzecz energooszczędności czy praktyczności. Wiedza, stanowczość i serdeczność. To cechy niezbędne inwestorowi, który chce postawić DWÓR.4

Szczegółowego scharakteryzowania wspomnianego współczesnego inwestora podjął się Zygmunt Jasłowski w (…) artykule („Sarmata we dworze”). Ja jednak również zatrzymam się w tym miejscu na chwilę, ponieważ  Barbara Nahorny w cytowanym na wstępie tekście także zastanawiała się nad tym, kto mógłby dziś zastąpić dawne ziemiaństwo. Jej sugestia jednak czy będą to nowocześni polscy farmerzy? wydaje się być zbyt wąska. Tak samo zbyt wąskim byłoby stwierdzenie, że we dworach mogą dziś mieszkać tylko spadkobiercy lub członkowie Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego czy Związku Szlachty Polskiej, udokumentowani herbowi etc. Bo kto dziś może uważać się za spadkobiercę dawnego stanu szlacheckiego? Rafał Ziemkiewicz trafnie ujął ten temat w artykule o istocie sarmatyzmu i polskiego romantyzmu: Otóż, [polska] wyjątkowość, w największym skrócie, polega na tym, że gdy społeczeństwa Zachodu rozwijały się poprzez bunt klas niższych, rewolucje i gilotynowanie szlachty, w Polsce klasy niższe do szlachty dołączały. W wojnie bolszewickiej szlachtą, o piersi której rozbiła się nawała, stali się chłopi, i to było aktem założycielskim odrodzonej Polski. W Sierpniu ’80 szlachtą stali się symbolicznie robotnicy (…)5 Dziś nowy rozdział w historii dworu polskiego winni pisać wszyscy Ci, którzy są świadomi tego, w czym uczestniczą. Myśl tę w odpowiednim kierunku rozwinął również w wywiadzie udzielonym kilka lat temu dla serwisu paradoks.net.pl wielki, współczesny sarmata Jacek Komuda, pisarz, twórca kilkunastu powieści historycznych rozgrywających się w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej, a prywatnie inwestor budujący drewniany dwór, o którym sam swego czasu napisał, że będzie on z dwoma alkierzami, gankiem, lamusem, otoczony fosą6:

Wyobraźcie sobie, że każda moja książka to taka mała cegiełka w murze dawnej Polski. Mało tych cegiełek jeszcze, lecz mam nadzieję, że będzie więcej. Po prostu uważam, że kultura polska, czyli szlachecka musi zostać odbudowana, a Polacy zostać szlachtą – tak jak w XVII wieku. Oczywiście ja nie uznaję już jakichś bzdur o herbowym pochodzeniu i rodowodzie – dla mnie dziś szlachcicem jest ten, co umie zachować się jak szlachcic. Nasza kultura szlachecka została zniszczona, zrujnowana, skazana na śmierć, ale odrodzi się – zapewniam – w swojej najświetniejszej postaci. Myślę, że bardzo nam jej brakuje – proszę spojrzeć na regionalne muzea, na skanseny – tam wszystko związane jest ze wsią, a nic z dworem. Stroje, obyczaje, obrzędy, które tam można zobaczyć, to wszystko dawna wieś. A gdzie jest dwór – ostoja polskości? Gdzie szlachta?7

Dziś przysłowiowym inwestorem może być więc każdy, kto czuję taką potrzebę serca, ponieważ już sama chęć zamieszkania w domu stylizowanym na dwór naturalnie podąża w kierunku odkrywania przez tę osobę tożsamości kulturowej opartej na tradycji tegoż. W tym miejscu należy jednak powrócić do pytania o to jak należy rozumieć samo pojęcie dworu i do udzielenia odpowiedzi, czy każda strona w dyskusji może definiować własne jego pojęcia. Barbara Nahorny stawiając to pytanie od razu udzieliła odpowiedzi, że [dwór] obejmuje nie tylko sam budynek, towarzyszące zabudowania oraz bardziej lub mniej rozległy park, ale także pola uprawne i ta definicja winna obowiązywać każdą stronę. Podobnego zdania jest również profesor Marek Kwiatkowski, którego słowa przywołał w cytowanym wyżej artykule Pod prąd, czyli droga do własnego dworu Michał Wyciślik:

Profesor Marek Kwiatkowski, wieloletni dyrektor Muzeum Łazienki Królewskie i właściciel barokowego dworu w Suchej, mawia, że nie można budować dworu, biorąc pod uwagę wszystkie te dodatkowe czynniki, nie dysponując hektarami ziemi i sporym majątkiem. Co jednak powiedzieć rozmarzonym inwestorom, którzy chcieliby za ciężko zapracowane złotówki postawić sobie dworek dla rodziny często właśnie na minimalnej działce? Oczywiście wszystko jest możliwe. Niech to będzie prosty dom, ale niech ma za to udane proporcje. Niech będzie harmonijny, wtopiony w otoczenie. Ponadto ważne będzie to co w te mury się tchnie. Jakiego ducha będzie miał dom. Mamy przykłady odrestaurowanych za grube miliony obiektów dworskich, które czarują nawet na zdjęciach, ale po złożeniu w nich wizyty, przestają w ogóle kojarzyć się z dworem. Są też domy, a nawet mieszkania w blokach, z których wychodząc ma się wrażenie złożenia wizyty w gościnnej ziemiańskiej siedzibie z minionej epoki. Należy też zwrócić uwagę na wnętrza. Na co zwracają dziś uwagę architekci? Dziś liczy się przestronny pokój kąpielowy, a kiedyś ważna była biblioteka. Obecnie każdy projekt tkz. dworku ma w swoim centralnym pomieszczeniu pokój telewizyjny, kiedyś była to bawialnia, salon z fortepianem. Kiedyś w sypialni stał modlitewnik i mały ołtarz dziś stoi telewizor. Takie są czasy i w tą stronę zmierzamy. Aby zrealizować marzenie o dworze trzeba po prostu iść pod prąd.8

Współczesna realizacja domu w stylu dworu, fot. budujemydwor.pl
Współczesna realizacja domu w stylu dworu, fot. budujemydwor.pl

I jeśli majętność inwestora nie pozwala mu dziś na budowę prawdziwego dworu, należy dla niego powtórnie sprecyzować pojęcie domu w stylu dworu. Wszyscy się chyba zgodzimy, że na wąskiej działce nie należy tworzyć wspomnianego kundlizmu architektonicznego w postaci rozpasanej, postmodernistycznej wersji barokowej siedziby ziemiańskiej, ale jak najbardziej można postawić skromny dom w tak zwanym stylu dworkowym. Jak on winien wyglądać? Jeśli dzisiejsi architekci faktycznie nie znają w przeważającej większości kanonów sztuki jakimi tradycyjnie żyła Polska architektura minionych wieków należy sięgnąć do spuścizny tych, którzy na architekturze dworu już kiedyś także się wzorowali i kanony te znali doskonale, czyli twórców przedwojennego stylu dworkowego. Twórców tych najważniejszych, takich jak np. Sławski, Borecki czy Gałęzowski, ale także tych bezimiennych już dziś projektantów i rzemieślników, którzy w czasach II Rzeczypospolitej stworzyli setki jeśli nie tysiące domów wzorcowo nawiązujących do naszego narodowego stylu. Krytyk architektury, pan Maciej Loba twierdzi, że nowobudowane domy stylizowane na dworki są dzisiaj po prostu jasną odpowiedzią na oddolną potrzebę normalności w architekturze, a to, że są one pokraczne obciąża w szczególności projektantów.9 Doskonale zdaje się również rozumieć cały ten spór historyk sztuki, poeta, bard i przede wszystkim Sarmata z krwi i kości Jacek Kowalski, który w „Niezbędniku Sarmaty” czyli swoistym kompendium wiedzy i informacji o naszej narodowej kulturze tak odnosi się do współczesnej sytuacji dworu polskiego:

Tradycja staropolskiego dworu odradza się na naszych oczach – widzimy mnóstwo nowych, kolumienkowych, postmodernistycznych „dworków” rosnących w polskim krajobrazie. Niech rosną, choć zdarza się, że wywołują ból zębów; niech rosną, choć do dawnych dworów mają się często jak pięść do nosa, a tym czasem postępująca rujnacja starych, prawdziwych siedzib szlacheckich kłuje w oczy tych, którzy się w prawdziwych dworach narodzili. Ale mimo wszystko moda ta kontynuuje choć kulawo, ideę domu i rodu wpisanego w Rzeczpospolitą, ideę rodzimości i rodzinności.10

Do idei domu-dworu odniósł się również w ostatnim czasie prof. dr hab. Piotr Jaroszyński, wykładowca KUL, w felietonie pt. „Dworek – enklawa polskości” wyemitowanym 2 marca 2010 roku na antenie Radia Maryja w audycji z cyklu „Myśląc Ojczyzna”:

(…) Mając w oczach ów dworek, [Chopina w Żelazowej Woli – dop. Ł.G.] jego otoczenie w postaci parku i ogrodu, a także prześliczne wnętrze, musimy zapytać – co się stało z polską architekturą? Dlaczego architektura ta dziś nie tylko nie jest polska, bo nie zawiera nic z charakteru tego co w Polsce budowano, ale jest wręcz tak strasznie brzydka.(…) Minęło już dwadzieścia lat od upadku komunizmu. Nie ma już ideologii dla której piękno, ład, czystość to główny wróg klasowy. A jednak gdy jedziemy przez Polskę samochodem lub pociągiem, to nie możemy się nadziwić dlaczego ta architektura nadal jest tak brzydka, dlaczego nadal straszy… Oczywiście gdzie stały bloki, tam stoją nadal, ale żeby w nowym, prywatnym budownictwie nie nawiązywać do tradycyjnych motywów polskich, lecz nadal stawiać prostopadłościany z płaskim dachem albo jakieś powymyślane graniastosłupy to już naprawdę trudno pojąć… Może nie do końca. Bo przecież trzeba zapałać miłością do kultury, a więc i architektury polskiej, żeby w niej widzieć swoje korzenie i przyszłość. Na niej kształtować swój smak. Czy naprawdę taki dworek jak ten w Żelazowej Woli jest tak skomplikowany architektonicznie, żeby w Polsce nie wyrosły tysiące, ba, dziesiątki tysięcy nowych dworków? Przecież to byłby inny kraj. Dominowałyby w nim domy, w który każdy miałby swój salonik i pianino, bibliotekę i serwantkę, a może i kilka obrazów przypominających utracone ziemie pierwszej Rzeczypospolitej, jakieś mapy Wilna lub Lwowa, pejzaż Niemna lub Dniestru… Gdy ktoś przychodzi na świat w takim domu, to ten dom będzie dla niego symbolem ojczyzny na całe życie. (…)11

Jak możemy zauważyć, dzisiaj, po dwóch dekadach od pamiętnych dni w których obalono komunizm dwór polski małymi krokami zaczyna podnosić swój duszony przez kilkadziesiąt lat kark. W nieostygłe jeszcze popioły i ostatnie gruzowiska powraca nowe życie, a razem z nim także i nasze tytułowe pytanie o nową tożsamość tegoż. Czy, koniec końców, będzie ona równie mocno spójna jak tożsamość kulturowa dworu z czasów rozbiorów, która pozwoliła odrodzić się niepodległej Polsce? Gdzie znaleźć odpowiedni klucz do tego, co było; do tego, co jest i do tego, co dopiero przed nami? Pozostawiając pytanie otwartym, chciałbym jeszcze oddać głos drowi Zygmuntowi Jasłowskiemu, który w swoim eseju Dwór polski: historia, teraźniejszość, przyszłość próbuje znaleźć tę odpowiedź:

A jaki miałby być dwór dzisiaj, w bardzo zmienionych warunkach społecznych, w czasach Internetu i globalnej gospodarki? Czy myszką-pachnący tradycjonalizm ma szansę u ludzi młodych, bo to oni są przyszłością kraju? Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, a jeśli już, to musi ona mieć charakter złożony. Ku naszemu zadowoleniu jesteśmy w trakcie odbudowywania zniszczonej substancji architektonicznej dawnych ziemiańskich dworów, których było przed wojna od 16 000 do 20 000. Ich oryginalnej funkcji, dworu jako kwatery ziemianina-rolnika chyba już się nie da przywrócić, gdyż procesy urbanizacyjne, rozdrobnienie gospodarstw rolnych oraz rosnący sektor przemysłowo-usługowy zaszły już za daleko, i uszczuplają stan posiadania polskiej wsi i rolnictwa. Sytuację pogarsza do tej pory nie rozwiązany problem restytucji majątków skonfiskowanych przez reformę rolną 1944 roku. Gdyby stało się to możliwe, to przynajmniej jakiś mały procent dworów mógłby funkcjonować na zasadzie przedwojennego folwarku, majątku ziemskiego zatrudniającego robotników rolnych wcześniej zatrudnionych w sektorze państwowym. Więcej, powinny być stworzone mechanizmy, które pozwoliłyby na podniesienie pozycji większych gospodarstw rolnych i zbliżenie ich funkcji ekonomicznej i kulturowej do dawnych majątków ziemskich. Działania towarzystw ziemiańskich powinny zdążać właśnie w tym kierunku – wspieranie ludzi szlachetnych, zdolnych i uczciwych, a to w celu cywilizacyjnego podniesienia wsi i unowocześnienia rolnictwa. W każdej wsi to właśnie dwór, szkoła i kościół powinny odgrywać rolę kulturotwórczą. Dawniej dwór był przede wszystkim związany z gospodarką rolną, dziś już to należy do wyjątku, dlatego też by nie stać się skansenem w swoich funkcjach dwór musi wyjść naprzeciw potrzebom społecznym XXI wieku. Jest to konieczne dlatego, że ludzie młodzi, kochający kulturę przodków, powinni jednocześnie współtworzyć nowe polskie ziemiaństwo, gdyż to oni są nadzieją i przyszłością Rzeczypospolitej. Przy czym sam termin „ziemiaństwo” byłby raczej umowny, gdyż zapewne większość mieszkańców dworów mieszkałoby co prawda na ładnym kawałku ziemi, ale wykonywałaby rozmaite zawody bezpośrednio z uprawą ziemi nie związane, ale za to potrzebne współczesnej wsi. Ale, przede wszystkim rządy niepodległej Polski powinny zadbać o to by sprawiedliwości stało się zadość, i żeby postanowienia haniebnej reformy rolnej 1944 zostały unicestwione. W rezultacie tych posunięć jak najwięcej starych właścicieli powinno powrócić do domowych pieleszy, odbudowywać stare i budować nowe dwory. Ponieważ dawni ziemianie rozproszeni są dziś po wszystkich kontynentach, więc świeża krew i pieniądze, i, mam nadzieję, dobre maniery również powinny zagościć w polskim dworze. Odtworzone kulturalne elity wiejskie staną się gwarantem dobrego gustu i nawrotu do staropolskich cnót. Z tymi powrotami należy wiązać również poprawę estetycznego wyglądu wsi. Zresztą już na małą skalę ma to miejsce.

Należy jednocześnie zastrzec, że budownictwo dworów w Polsce ma też swoich przeciwników, którzy też mają swoje racje, optując za architekturą współczesną. Na taką opcję również musi być miejsce, szczególnie w miejscowościach gdzie nie ma znaczącej substancji architektonicznej. Tu jednak powinien decydować konserwator zabytków i architekci (nie budowlańcy) w porozumieniu z wójtem i mieszkańcami. Krytycy budownictwa dworskiego odrzucają dwór ze względów estetycznych, funkcjonalnych, ale i nie rzadko politycznych. Lewicowo i neoliberalnie nastawiona część społeczeństwa wspierana propagandą unijną kwestionuje samą potrzebę postaw patriotycznych w XXI wieku, upatrując w niej zarzewie nacjonalizmu, a nawet… faszyzmu. Niektórzy krytycy dworu atakują sam rozkład izb we dworze sugerując jakieś starodawne, archaiczne funkcje, które nijak nie przystają do potrzeb człowieka XXI wieku. Ano właśnie, chyba jednak zachodzi tu jakieś małe nieporozumienie. Dwór XV-wieczny różnił się od XVI, XVII, XVIII czy XIX-wiecznego, więc również dwór XXI-wieczny nie musi być zastygłym w czasie domem. Jakby nie było, w wieku XXI nawet w zaścianku nie jest się już tak wyizolowanym: jest Internet i telewizja kablowa, po co więc mieszkańcy dworów mieliby do końca naśladować dom szlachcica z przeszłości, mogą go jednak dla ciągłości rodowej uszanować i upamiętnić. Nowe czasy potrzebują jednakże nowych idei i nowych strategii. Dom musi tętnić życiem jego mieszkańców i gości. W latach II Rzeczpospolitej w wielu dworach pojawiły się auta, grano w polo (ang. gra bądź co bądź) i w golfa (to samo). Akceptowano rzeczy nowe. Podobnie, nie ma sensu narzucać właścicielom architektury wnętrza, można doradzać i sugerować, ale dom to nie muzeum. Dwór definitywnie powinien hołdować wystrojowi tradycyjnemu, ale jednocześnie byłoby skrajną niemądrością, narzucać właścicielom jak oni powinni urządzać swój dom, gdyż to ich zły gust, ich złe wybory, ściągną krytykę tylko na nich samych. Urządzanie każdego pokoju we dworze zgodnie z jego funkcjami XVIII-wiecznymi- a że to wszystkie meble mają być zbierane z pokolenia na pokolenie, a obrazki i grafiki to mają być tylko w skromnych oprawach – jest trochę niedorzeczne. Dwór ma być domem dla człowieka XXI wieku; szlachcica czy nie-szlachcica. Gromadzone przez lata pamiątki po przodkach są rzeczą piękną, ale wszystko zależy od tego jakich się miało przodków. Stare fotografie, pod warunkiem, że przedstawiają własną rodzinę i są właściwie oprawione, jak najbardziej będą pasowały do starannie dobranych starych mebli. Kilim i skrzyżowane szable są raczej zastrzeżone dla urodzonych, ale jeśli właściciel jest wykwintnym kolekcjonerem białej broni to i to powinno mu ujść płazem. Orzeł w koronie i ryngraf należą do wszystkich Polaków, którym Bóg, Honor i Ojczyzna na sercu leżą (…)12

Według badań dra Macieja Rydla13 w 2007 roku w obecnych granicach Polski znajdowało się około 2800 dworów, z których ponad 2000 znajdowało się w stanie ruiny, radykalnej przebudowy lub totalnego ogołocenia. Po 1945 roku ani jeden dwór nie pozostał w rękach przedwojennych właścicieli z przynależną mu ziemią i gospodarczym zapleczem. Pozostało w tych rękach raptem trzydzieści budynków, które nie wchodziły w skład majątków ziemskich, lecz stanowiły tzw. resztówki. Po 1989 roku w ręce prawowitych właścicieli powróciło kolejnych 25 dworów. Przed wojną w ówczesnych granicach istniało około 16 000 dworów, w tym 4000 na kresach. Przed oczami pojawia mi się w tym miejscu konkluzja Łukasza Opalińskiego z Krótkiej nauki budowniczej dworów, pałaców, zamków podług nieba i zwyczaju polskiego, którą rozpoczęliśmy dziś nasze poszukiwania. Powojenna, sowiecka okupacja zrujnowała i zepsowała 99% dworów w rozumieniu majątków ziemskich! Czy przy takich stratach nie winniśmy zaprząc wszelkich możliwych sił i sposobów, aby tę materię odbudować? Czy w przyszłości, wedle życzenia Opalińskiego, Polska zakwitnie jeszcze większymi ozdobami architektury niż je przedtem miała? Sto lat temu, po zaborach i po wojnie z bolszewikami tak się właśnie stało! Dzisiejsze działania w tym zakresie ocenią nasze dzieci oraz wnuki i daj Boże, by ocena ta była choć w połowie tak pochlebna, jak nasza ocena stylu dworkowego, którego okres największego rozwoju przypadł na lata młodości naszych dziadów i pradziadów.

Styl dworkowy powstał pod koniec XIX wieku i był architektoniczną odpowiedzią Polaków na stuletni okres zaborów. Wyciągnięcie do rangi symbolu narodowego białego, kolumnowego portyku parterowego dworu zostało w tamtym czasie zaakceptowane nie tylko w odniesieniu do dworów – tradycyjnych ziemiańskich siedzib, ale także do miejskich willi, domów, szkół, dworców i innych obiektów użyteczności publicznej. W naszym współczesnym budownictwie winniśmy w szczególności wykorzystać spuściznę tego okresu, która po wojnie nie ucierpiała na szczęście tak straszliwie jak dwory polskie. Z małymi wyjątkami dopiero dzisiaj odkrywamy ją na nowo, ważne więc byśmy zrobili to równie skrupulatnie jak warszawska grupa architektów, która w latach dwudziestych XX wieku zapoczątkowała twórczą dyskusję o cechach tzw. polskiego stylu dworkowego. Jak słusznie zaznaczono w Nowych obliczach polskiego dworu jednym z piękniejszych owoców tego nurtu był dworek zbudowany dla marszałka Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. W przywołanym opracowaniu pojawia się również światełko nadziei i wiara w to, że dwudzieste pierwsze stulecie przyniesie renesans stylu dworkowego i nowo powstające rezydencje zaczną nawiązywać do pięknej polskiej architektury, definitywnie kończąc kilkudziesięcioletni okres jej nieistnienia. Może wtedy okazałe i piękne dwory staną się wzorcem estetyki dla tysięcy Polaków, którzy tworzą i budują swoje siedziby.14

Czy tak się stanie? Czas pokaże.

Przypisy
1 – Krótka nauka budownicza dworów, pałaców, zamków podług nieba i zwyczaju polskiego której konkluzją kończącą dzieło pozwoliłem sobie rozpocząć ten artykuł jest de facto dziełem anonimowym, którego treść dziś tylko niektóre źródła przypisują Łukaszowi Opalińskiemu. Sam cytat oraz tłumaczenia staropolskich zwrotów pochodzą z najnowszego wydania (Wydawnictwo Graf_ika,Warszawa, 2009 rok).
2 – Nowe oblicza polskiego dworu, pod red. B. Nahorny, Warszawa, 2006 r., s.10.
3 – www.dwory-polskie.pl/x.php/1,52/Styl-dworkowy-1900-1939.html
4 – M. Wyciślik, Pod prąd, czyli droga do własnego dworu, www.budujemydwor.pl/publicystyka/82-pod-prd-czyli-droga-do-wasnego-dworu, 17.01. 2011.
5 – R. Ziemkiewicz, Resztki oświecenia, Uważam Rze, nr 2, 2012, s.36.
6 – www.samozwaniec.info/wpis.php?id=84#komentarze, serwis samozwaniec.info od początku roku z powodu problemów technicznych został zawieszony
7 – www.paradoks.net.pl/read/10778, 31.05.2009.
8 – M. Wyciślik, Pod prąd, czyli droga do własnego dworu, www.budujemydwor.pl/publicystyka/82-pod-prd-czyli-droga-do-wasnego-dworu, 17.01. 2011.
9 – M. Loba, Budujmy piękne polskie dwory, wywiad, www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/budujmy_piekne_polskie_dwory_14196, 07.07.2011.
10 – J. Kowalski, Niezbędnik Sarmaty, Poznań, 2006, s.72.
11 – P. Jaroszyński, Dworek – enklawa polskości, www.piotrjaroszynski.pl/felieton-myslac-ojczyzna/dworek-enklawa-polskosci.html, 27.03.2010.
12 – Z. Jasłowski, Dwór polski: historia, teraźniejszość, przyszłość, www.budujemydwor.pl/publicystyka/173-dworpolskihistoriaterazniejszoscprzyszosc, 29.08.2011.
13 – www.dwory-polskie.pl/x.php/1,3/Polskie-Dwory.html?p=4
14 – Nowe oblicza polskiego dworu, pod red. Barbary Nahorny, Warszawa, 2006, s.19.

Łukasz Górka

Artykuł pierwotnie ukazał się w pierwszym numerze Kwartalnika Sarmackiego:

wersja do pobrania (.pdf, 15 mb)
wersja online

Kwartalnik Sarmacki nr 1

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *