Pod prąd, czyli droga do własnego dworu

Dwór Sopliców - Artur Sudak - fragmentPolski dwór, pomimo celowej dewastacji zarówno autentycznych obiektów zabytkowych, jak i systematycznego niszczenia świadomości społecznej po 1944 roku, nadal inspiruje sporą grupę inwestorów. Na początku XXI wieku wciąż powstają obiekty nazywane dworami zarówno przez fundatorów jak i projektantów. Wiele z nich nie posiada jednak atrybutów, które uprawniałyby nazywanie tych domów dworami.

Brak im podstawowych architektonicznych cech dworu. A przecież dwór to nie tylko mury, ale i obyczaj. To także otoczenie, w tym ogród, zabudowania gospodarcze, aleja dojazdowa, przydrożna kapliczka i wiele jeszcze innych elementów krajobrazu. I jak to teraz wszystko zmieścić na tak zwanej wąskiej działce, na której projektant ustawia dom, często w ogóle nie przypominający dawnej siedziby ziemiańskiej? Profesor Marek Kwiatkowski, wieloletni dyrektor Muzeum Łazienki Królewskie i właściciel barokowego dworu w Suchej, mawia, że nie można budować dworu, biorąc pod uwagę wszystkie te dodatkowe czynniki, nie dysponując hektarami ziemi i sporym majątkiem. Co jednak powiedzieć rozmarzonym inwestorom, którzy chcieliby za ciężko zapracowane złotówki postawić sobie dworek dla rodziny często właśnie na minimalnej działce? Oczywiście wszystko jest możliwe. Niech to będzie prosty dom, ale niech ma za to udane proporcje. Niech będzie harmonijny, wtopiony w otoczenie. Ponadto ważne będzie to co w te mury się tchnie. Jakiego ducha będzie miał dom. Mamy przykłady odrestaurowanych za grube miliony obiektów dworskich, które czarują nawet na zdjęciach, ale po złożeniu w nich wizyty, przestają w ogóle kojarzyć się z dworem. Są też domy, a nawet mieszkania w blokach, z których wychodząc ma sie wrażenie złożenia wizyty w gościnnej ziemiańskiej siedzibie z minionej epoki. Należy też zwrócić uwagę na wnętrza. Na co zwracają dziś uwagę architekci? Dziś liczy się przestronny pokój kąpielowy, a kiedyś ważna była biblioteka. Obecnie każdy projekt tkz. dworku ma w swoim centralnym pomieszczeniu pokój telewizyjny, kiedyś była to bawialnia, salon z fortepianem. Kiedyś w sypialni stał modlitewnik i mały ołtarz dziś stoi telewizor. Takie są czasy i w tą stronę zmierzamy. Aby zrealizować marzenie o dworze trzeba po prostu iść pod prąd.

Konsekwentnie i celowo zaniedbywana architektura polskiego dworu, jak i celowe niszczenie inteligencji i ziemiaństwa polskiego po 1939 roku przyniosły oczekiwane efekty. Polscy architekci nie znają w przeważającej większości kanonów sztuki jakimi tradycyjnie żyła Polska architektura minionych wieków, a inwestorzy nie przypuszczają nawet, że ich marzenia o dworze przeradzają się w praktyce w obiekty pozbawione jakiegokolwiek odniesienia do przeszłości. Do znakomitej większości architektów nie przemawia w ogóle bryła, stosunki i proporcje, a także sposób rozplanowania wnętrz dworu. Inwestor przynosi jakąś dworską koncepcję, a architekt po kolei odrzuca wszystko to co decyduje o tym, że dom-budynek jest dworem. Czemu inwestor godzi się więc na te zmiany? Architekci mają argumenty: uwarunkowania techniczne, ergonomię,  ekonomię materiałową, praktyczność, energooszczędność, etc. I biorąc to pod uwagę trzeba by uznać, że mają słuszność. Dwór był bowiem z dzisiejszego punktu widzenia niepraktyczny, nieekonomiczny i nieciekawy. Stąd wielka trudność w „dogadaniu się”. Inwestorzy muszą często walczyć by architekt poszedł na ustępstwa. Często wyczerpani ciągłą opozycją ulegają i przestają dążyć do realizacji swych założeń.

Jedynym sposobem na zmianę opisanego stanu rzeczy jest EDUKACJA. Potrzeba, by inwestorzy mieli argumenty. Muszą stać mocno na gruncie wiedzy i świadomości. Muszą poznać podstawy zagadnień estetyczno-architektonicznych i dokładnie tak, jak nasi szlacheccy poprzednicy wykazać się pewną erudycją. W ten sposób będą oni mogli zacząć wymagać od architektów i budowlańców czegoś więcej niż ganku wspartego na dwóch stalowych rurach. To inwestor jest Panem swej inwestycji. W ten sposób cel jakim jest postawienie dworu nie ulegnie pauperyzacji na rzecz energooszczędności czy praktyczności. Wiedza, stanowczość i serdeczność. To cechy niezbędne inwestorowi, który chce postawić DWÓR.

copyright Michał Wyciślik 2011

Nota o autorze:
Autor jest licencjonowanym zarządcą nieruchomości, absolwentem Wydziału Zarządzania Akademii Ekonomicznej im. Karola Adamieckiego w Katowicach (dziś Uniwersytet Ekonomiczny) oraz Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, zajmuje się polską architekturą rezydencjonalną ze szczególnym uwzględnieniem dworu (jest autorem pracy p.t. „Dwór polski jako przedmiot wyceny”), zajmuje się konsultacją i opracowywaniem koncepcji architektonicznych nowopowstających obiektów w stylu dworu polskiego, jest również stylistą wnętrz historycznych jak i eklektycznych. Od 2006 roku prowadzi Muzeum Żywej Kultury Staropolskiej, którego celem jest popularyzacja rodzimej kultury i obyczaju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *