Przed polowaniem par force w Antoninach

Polskie polowanie w fotografii (2)

Polska monarchia przestała istnieć już w wieku XVIII, niemniej jednak nasza szlachta i arystokracja kontynuowały tradycje polowań w monarchiach zaborczych, a także w  okresie niepodległej II  Rzeczpospolitej. Starając się umiejscowić rozwój medium fotograficznego w odniesieniu do historii Polski, odniosę się do narracji historii sztuki, która odnotowuje pierwszą udaną, trwałą fotografię autorstwa Nicephore’a Niepce’a na rok 1826, a więc 4 lata przed wybuchem powstania listopadowego (1830). W roku 1839 Louis Jacques Daguere upublicznił wiedzę, że używając srebra i miedzianej płytki możliwy jest proces zwany dagerotypem. Potem sprawy potoczyły się lawinowo: rząd francuski wykupił patent czyniąc go ogólnie dostępnym, a następnie Willami Fox Talbot wynalazł kalotyp, dzięki czemu można było robić negatywy. Proces cały czas usprawniano, aż wreszcie George Eastman mógł wypowiedzieć sakramentalne słowa: Ty naciskasz guzik, a my robimy resztę (1901). W ten to sposób fotografia przeszła od dagerotypu – dostępnego wyłącznie dla klas średnich i wyższych do medium komercyjnego dostępnego dla amatorów. Mam szczęście posiadać fotografię wykonaną w rodzinnym domu w Galicji w roku 1910, a więc 9 lat po sloganie reklamowym Eastmana.

Co odróżnia nas Polaków od innych wielkich narodów Europy to fakt, że nie możemy poszczycić się albumem fotograficznym polującej rodzimej rodziny królewskiej, jak to ma miejsce w przypadku Rosjan, Niemców, Francuzów, Anglików czy Holendrów. Jako rekompensatę odkrywamy dziś na nowo archiwa fotograficzne polskich rodzin arystokratycznych i ziemiańskich, które przechowały do naszych czasów
urocze wizje polowań w swych włościach, u przyjaciół i krewnych, lub też nawet w afrykańskiej pustyni i w puszczy. Możemy cieszyć oczy zmianami w modzie i uzbrojeniu, oraz podziwiać styl życia oraz naturę w pełnej krasie.

Dla podbudowania narodowej dumy wypada dodać, że już nadworny malarz króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Bernardo Bellotto używał z powodzeniem znanego od starożytności pudełka zwanego ’camera obscura’. A w roku 1839 Maksymilian Strasz, gubernialny inżynier z Kielc wykonał pierwsze talbotypie i dagerotypy.  Nie miejsce tu na szczegółową historię fotografii na ziemiach zabranych Polsce, ale trzeba podać, że w roku 1856 mieliśmy już podręcznik na temat fotografowania. Mieliśmy też doskonałych artystów-fotografików: Marcina Zalewskiego (ojca fotografii artystycznej w Polsce), Andrzeja Radwańskiego (najstarszy dagerotyp z roku 1839), Józefa Gloisnera (Lwów), Jana Stefana Kuczyńskiego (Kraków) czy Żyda Moritza Scholtza, dagerotypistę i wybitnego litografistę warszawskiego. Najwybitniejszym z wybitnych był jednak w wieku XIX Karol Beyer, twórca dagerotypów, wydawca licznych fotograficznych albumów, głęboki polski patriota działający w Warszawie przed rokiem 1845.  W latach 1850-1900 działali Wacław Rzewuski w Krakowie  (arystokrata), Aleksander Władysław Strauss i Józef Czechowicz w Wilnie oraz Michał Greim w Kamieńcu Podolskim, ale jest to lista i tak dalece niekompletna.

Obelisk z albumu “Carskaja achota w Białowieżskoj Puszczy”. Carowie Rosji tak długo jak istniało kadłubowe Królestwo Polskie nosili tytuł polskich karoli’. Według takiej logiki po Sasach i Ponatowskich, tradycje kontynuowała następna "polska" dynastia - Romanowowie.
Obelisk z albumu “Carskaja achota w Białowieżskoj
Puszczy”. Carowie Rosji tak długo jak istniało kadłubowe
Królestwo Polskie nosili tytuł polskich karoli’. Według takiej logiki po Sasach i Ponatowskich, tradycje kontynuowała następna „polska” dynastia – Romanowowie.

By ciągłości tradycji stało się zadość wypada mi zrobić królewski wstęp, więc na początku zaprezentuję fotografię przedstawiającą najstarszy w Białowieży zabytek – wapienny obelisk – upamiętnia polowanie króla Augusta III Sasa z 1752 r. i w chwili obecnej znajduje się w Parku Pałacowym. Krótki opis tego polowania (przez niektórych określanego jako rzeź) wyryto na obelisku w języku niemieckim i polskim:  Dnia 27 Septembra 1752 Nayjasniejsze Państwo August III, Król Polski Elekt. Saski, z Królową Jeymością y królewiczami Ichm. Xawerem y Karolem tu mieli polowanie, y zabili: 42 żubrów; to jest 11 wielkich, których najwaznieyszy ważil 14 Centn. 50 funt., 7 mnieyszych; 18 żubżyców; 6 młodych; 13 łosiów to yset 6 z których nayważnieyszy ważył 9 Centn. 75 f.; 5 samic; 2 młodych, 2 sarny. Summa 57 sztuk.

Dalej wymieniani są dostojnicy uczestniczący w polowaniu.

W naszej Ojczyźnie jedynie arystokracja i ziemiaństwo, a później także burżuazja prowadziły taki styl życia, który przynajmniej zewnętrznie utrzymywał iluzję, że polska monarchia dalej istnieje. Naturalnie wszystkie ziemie dawnej Rzeczpospolitej do I wojny światowej wchodziły w skład obcych monarchii. Polskość jednak długo jeszcze była przechowywana w tradycji, zwyczaju, obrzędach, stroju i w wierze.

W części pierwszej w wielkim skrócie przedstawiłem polowanie w polskim malarstwie, tym razem kolej na fotografie pokazujące czasy nam bliższe.

Książę Dominik Radziwił z Balic podczas polowania na bażanty w Romanówce koło Tarnopola
Książę Dominik Radziwił z Balic podczas polowania na bażanty w Romanówce koło Tarnopola

Druga połowa XIX wieku w Polsce to czas rozwoju przemysłu, a do coraz większego znaczenia dochodzi wówczas burżuazja, często obcego pochodzenia. Widoczny na zdjęciu Stanisław Wilhelm Lilpop był jeszcze przed pierwszą wojną światową jednym z najbogatszych przedsiębiorców na ziemiach polskich. Pradziad Lilpopa pochodził z Grazu, a jego samego warto pamiętać za to, że założył słynną do dziś Podkowę Leśną, oraz że wydał za mąż swą córkę Annę za pisarza Jarosława Iwaszkiewicza, najpierw sekretarza Józefa Piłsudskiego, a potem sługusa komunistycznego reżymu w Związku Literatów Polskich. Słynne Stawisko, o którym pisałem kilka lat temu, to wiano dla młodej pary.
Burżuazja pomogła uratować wiele podupadłych rodów ziemiańskich, zyskując przy tej okazji na powiązaniach heraldycznych, no a zubożałe szaraczki nabijały sobie w ten sposób kabzę. Ale jeśli o polowanie chodzi to ważne było z kim się poluje, więc koligacje rodzinne spełniały rolę niepoślednią.

Stanisław Wilhelm Lilpop na polowaniu
Stanisław Wilhelm Lilpop na polowaniu

Polowało też średnie ziemiaństwo, do którego można zaliczyć ród Wańkowiczów. Melchior Wańkowicz wspomina w Szczenięcych latach swe polowania ze starszym bratem Tolem; były to początki męskiego wychowania w ziemiańskiej rodzinie. Miał Melchior wtedy zaledwie 10 lat: dano mu strzelbę i pozwolono strzelać do zwierzyny. Dzięki pięknym literacko opisom możemy dowiedzieć się coś o polowaniach na zające, na niedźwiedzia i na głuszca. W polowaniu na zające istotną rolę odgrywały psy gończe, każdy z psów miał swoje ściśle wyznaczone zadanie. Rozpoznawano ich odgłosy, które informowały o kierunku i odległości zaganianych zajęcy. Prawdziwym rytuałem było polowanie na głuszca. Rozpoczynało się ono dzień  wcześniej, gdy namierzano siedlisko głuszców. Myśliwi kryli się następnie w kniei w specjalnych szałasach (zob. fotografię Chometowskiej, cz.1). Gdy tylko pierwszy z głuszców zaczynał swój godowy śpiew, pojawiała się okazja odstrzału, bowiem podczas śpiewu głuszec ma zatknięte uszy i nic nie słyszy. Trzeba było być uważnym w nasłuchiwaniu, by nie zgubić lokalizacji głuszca gdy ten raptem przestał śpiewać.

Polowanie na głuszce, fotograf nieznany
Polowanie na głuszce, fotograf nieznany
Upolowane głuszce, fotograf nieznany
Upolowane dziki, fotograf nieznany

Rezydencja rodu Potockich w Antoninach na Podolu słynęła z konnych polowań par force, który to zwyczaj arystokracja polska  przywiozła z Anglii. Tego typu polowania w tej podolskiej okolicy w bardzo wielkim stopniu ukształtowały tryb życia, kulturę oraz obyczaj rezydencji, a przy tym wykreowały wizerunek Józefa Potockiego jako koniarza, myśliwego oraz właściciela olbrzymiej stadniny koni arabskich i anglo-arabów. Polowania odbywały się w Antoninach niemal bez przerwy pomiędzy rokiem 1884 i 1918. Dekoracja wnętrz rezydencji oraz okoliczny krajobraz były w dużym stopniu aranżowane pod konto polowań:  Na okolicznych pagórkach, gdzie polowano konno, ustawiono obsadzone żywopłotem murki, zwane „antoninkami”, a przez Wojciecha Kossaka „ściankami podolskimi”, które stanowiły rodzaj utrudnienia podczas konnej gonitwy. Z kolei las dębowy przycinano by nie przeszkadzał jeźdźcom w pościgach za zwierzyną. Kupowano też do Antonin huntery, przede wszystkim w Pau we Francji i w Anglii, głównie w hrabstwie Leicestershire, poza tym w Stawiszczach u Branickich.

Przed polowaniem par force w Antoninach
Przed polowaniem par force w Antoninach

W części 3 prześledzę polowania Polaków w Afryce. Do następnego razu.

W tekście wykorzystano:
Historia fotografii w Polsce 1839-2009, Kraków 2009
Piotr Bajko „Białowieża – zarys historii”, Białowieża 2001.
Adam Śliwiński, Dwudziesto-pięcio letni jubileusz polowań konnych w Antoninach, „Łowiec”, 1909, nr 23
Stanisław Łoza: Rodziny polskie obcego pochodzenia osiadłe w Warszawie i okolicach, I – III, Warszawa 1932-35
Jeździec i Hodowca, 1933, nr 33

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *