PRZYSZLI PO KONFITURY. Siedlce koło Lubina

Nie do wiary, że jeden z najpiękniejszych barokowych pałaców na Dolnym Śląsku bez szwanku przetrwał II wojnę światową. Wygląda jak ofiara straszliwego kataklizmu, jakby rozerwany eksplozją potężnej bomby…

Konfitury w pałacowych piwnicach to być może najstarsze powojenne wspomnienie mieszkańców Siedlec pod Lubinem. Przychodzili po te konfitury, na wiejskie potańcówki w olśniewającej sali balowej. A potem krok po kroku, z pomocą stacjonujących tu krótko czerwonoarmistów, zniszczyli wszystko, pozostawiając przerażające zgliszcza.

Barokowa rezydencja powstała dwa stulecia wcześniej w wyniku przebudowy renesansowego dworu. Poddana renowacji w XIX wieku przed wybuchem ostatniej wojny słynęła z wystawnych bali karnawałowych z pochodniami, na które ciągnęli goście z całego regionu. Rekompensatą umiarkowanych rozmiarów pałacu było bogactwo wystroju elewacji i wspaniałe otoczenie z aleją lipową, paradnym dziedzińcem, mostkami nad fosą i urzekającym parkiem angielskim.

Pałac powierzony opiece miejscowego PGR-u stał się celem rabunku i zniszczenia. Jeszcze w latach 60. minionego wieku w odruchu sumienia służby konserwatorskie wyłożyły pieniądze na prace remontowe. Odbudowano mury, zbutwiałe belki zastąpiono stalowymi, wzmocniono stropy, odtworzono cały dach. Na próżno. Dewastowany i rozkradany pałac znów popadł w ruinę. Dach wytrzymał do lat 80. Zgliszcza spowiła gęsta, dzika roślinność, znad której do niedawna wyłaniały się jeszcze cztery posągi – rzeźbiarskie personifikacje pór roku. Ale i one znikły. Z obawy przed złodziejami umieszczono je w legnickim magazynie Agencji Nieruchomości Rolnych, prawnego następcy PGR-u.

Po sprzedaży nieruchomości być może posągi wrócą na miejsce. O ile będzie je na czym postawić. Bo perła baroku w Siedlcach ginie bezpowrotnie i anonimowo. Nie jak cenny zabytek, lecz śmieć. 10 minut drogi od centrum Lubina, stolicy polskiej miedzi…

Hannibal Smoke, onet.pl
Publikacja pochodzi ze strony autorskiej na facebooku
https://www.facebook.com/HanniSmoke

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *