Rokiczanka, Wieś i Dwór… [video]

Kilka milionów wyświetleń teledysków na kanale youtube robi wrażenie! Tym większe, gdy człowiek uświadomi sobie, że teledyski te należą do… polskiego, ludowego zespołu. Profesjonalnie wykonane, wpadające w ucho melodie, cieszące oko prawdziwe, polskie „dziewuchy”! Ach! A jednak myśli uciekają gdzieś dalej i dalej. Błądzą pomiędzy radosnym zainteresowaniem zjawiskiem, a skądinąd słusznymi utyskiwaniami pisarza Jacka Komudy o tym, że kultura ludowa wyparła dziś całkowicie szlachecką. Błądzą gdzieś pomiędzy naukowymi rozprawami o genezie polskiego dworu, a „krakowską dziewuchą” z okładki pierwszego numeru pisma „Wieś i Dwór” (z października 1912 roku). Tak! Tamże Antoni Marylski napisał:

(…) Rzućmy okiem na te proste chatę-gniazdo, skąd skrzydłem orlem wyleciał w świat szeroki naród polski.

Sznurami ciągnące się drewniane, strzechą pokryte chaty, ustępujące murowanym budowlom, skazane w przyszłości na zagładę, dla widza przeciętnego liche i nieciekawe rudery, ileż wszakże dla tych, którzy patrzeć uważnie umieją nasuwają myśli i jak wprost niewyczerpany stanowią przedmiot dociekań, roztrząsań i badań.

 Chata taka, jaką my mamy, nie jest wynikiem przypadku, każdy jej szczegół najmniejszy ma swą przyczynę, swoje dzieje i swoją logiczną ewolucję. Pierwotnie mieszkano w jednej izbie kurnej, „czarnej”, obok której wznoszono następnie izbę” białą” bezogniskową, świetlicę, „kleć”, przeznaczoną na skład narzędzi, sypialnię i miejsce przyjęć. W dalszym rozwoju budownictwa widzimy nad obydwoma budowlami narzucony wspólny dach, z miejsca zaś pustego między izbami powstaje sień. Dwuizbowa chata, z wejściem z szerokiej ściany przez sień, to pierwowzór dzisiejszego mieszkania wieśniaka i dworu szlachcica.(…)

Od czasów najdawniejszych polscy kronikarze, historycy, statyści, poeci, rycerze wzrastają w cieple ogniska domowego dworu polskiego; od mistrza Wincentego z opatowskiego Karwowa pochodzącego, po wiek XVIII, w którym zajaśniały sławą dworki Mereczowszczyzny Kościuszki, Zaosia Mickiewicza, Hruszówki Rejtana, wszystko, lub prawie wszystko, co w narodzie jest światlejsze i tęższe, z dworu polskiego bierze początek.

Lecz dwór polski nie powstał z samej świetlicy; był tam i drugi pierwiastek, który z „czarnej izby” wypełzał, ciemny, poziomy i gnuśny, jak ten dym, snujący się leniwie po kurnej chacie… (…)

Wszakże wspomnienia narodu, związane z dawną drewnianą chatą i drewnianym dworkiem, będą zawsze żywe i uczuciem serdecznym owiane. W chwilach ostatnich burz dziejowych, dwór przechowywał żywą tradycję narodową, chata chroniła zasób sił przyszłości. Lecz gdy bierną chatę omijały klęski, to na dwór polski spadał grom za gromem i śmiało powiedzieć możemy, że był on arką „między dawnemi i młodszemi laty”, że w jego ścianach tradycya narodowa przetrwała, „żadnym nie złamana ciosem”.

Ta siła tradycyi jest tak potężna, że dziś nowa – chcemy wierzyć odnowiona – warstwa ziemiańska staje znów na straży „narodowego pamiątek kościoła”, nieprzedawnionych nigdy aspiracyi polskich.

W chatach wiejskich, dorastający do stanu obywatelskiego, nowy dziedzic tradycyi polskiej, wsłuchuje się uważnie w podania wieków, w pieśń nowej wiosny życia narodowego.

W imię najwyższego dobra kraju, dwór i chata w jednej wspólnej pracy spotkały się dzisiaj.

Jakże aktualne słowa, panie Antoni!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *