Szczenięce lata – moje wszystkie wydania!

Maciej Rydel, niekwestionowany współczesny autorytet w dziedzinie dworów, w swojej książce „Dwór – polska tożsamość” wskazał sześć książek, które należy przeczytać, aby tak naprawdę zrozumieć dwór polski i jego atmosferę. Według niego są to „Szczenięce lata” i „Ziele na kraterze” Melchiora Wańkowicza, „Pożoga” i „Dziedzictwo” Zofii Kossak-Szczuckiej, „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza oraz „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej. Nie mogę się nie zgodzić z Autorem powyższego zestawienia, wszak pierwsza z tych książek – „Szczenięce Lata” zajmuje jedno z najważniejszych miejsc w mojej domowej, całkiem już sporej bibliotece.

W książce tej Melchior Wańkowicz wspomina swoje dziecięce lata, które spędził we dwóch majątkach ziemskich – babczynych Nowotrzebach oraz ojcowskich Kalużycach. Po ukazaniu się pierwszego wydania, w 1934 roku w „Gazecie Warszawskiej” tak o niej pisał recenzent Władysław Jabłonowski:

Jak wyglądało życie w niektórych dworach polskich na Białejrusi i w Kowieńszczyźnie przed ruszeniem tej wielkiej kry dziejowej, która je zmiotła z powierzchni ziemi; jakie tam rządziły prawa niepisane, jaki panował niezmienny przez szereg wieków obyczaj, jakiemi wreszcie cnotami odznaczały się pokolenia ich mieszkańców – o tem opowiada p. Melchjor Wańkowicz w książce „Szczenięce Lata”.

Ja w poniższym tekście opowiem Wam za to o moich wszystkich wydaniach tej cudownej książki.

Wydanie I

Rok: 1934

Towarzystwo Wydawnicze „Rój”

Oprawa introligatorska

„Szczenięce lata” pierwotnie ukazywały się w odcinkach na łamach „Słowa”, a pierwsze wydanie książkowe pojawiło się w 1934 roku nakładem Towarzystwa Wydawniczego „Rój”, którego Melchior Wańkowicz był współwłaścicielem. Wydanie zawiera wyłącznie tekst dziełowy. Egzemplarz, który posiadam w swojej kolekcji posiada oprawę introligatorską. Książka ta wśród wszystkich moich wydań ma najlepiej udokumentowaną historię. Posłuchajcie…

Książka pochodzi z nieistniejącej już Biblioteki Pań Kowalskich w Gdańsku-Wrzeszczu. Według wspomnień pasierbicy Janusza Kowalskiego, pani Izabeli Lodzińskiej, początki działania tej prywatnej biblioteki miały miejsce w 1944 r. w Lubartowie w województwie lubelskim. W mieście tym swoją własną kancelarię prawną prowadził Stanisław Kowalski, który z początkiem 1944 roku pojechał do Warszawy, gdzie zobaczył istniejącą prywatną wypożyczalnię książek. Po powrocie do swego miasta postanowił otworzyć własną prywatną bibliotekę. Wymogiem było posiadanie 600 książek, których tytuły zatwierdzała władza niemiecka. Placówka, która rozpoczęła działalność już  1 maja została zarejestrowana na żonę Stanisława, Halinę Kowalską. Prawdopodobnie już w tym okresie Stanisław zdawał sobie sprawę z nieuleczalnej choroby i chciał zapewnić byt rodzinie. W kwietniu 1945 roku Stanisław Kowalski został przesunięty do Gdańska, gdzie miał być notariuszem. Na biuro i mieszkanie wskazano mu pół domu w Gdańsku-Wrzeszczu przy alei Grunwaldzkiej 3 – tam Halina przewiozła cały księgozbiór, gdzie 1 czerwca reaktywowała działalność prywatnej biblioteki. Biblioteka ze względu na bardzo dobry punkt vis-a-vis przystanku tramwajowego rozwijała się znakomicie, liczba woluminów przez kolejne dziesięciolecie cały czas się powiększała.

W październiku 1948 roku zmarł Stanisław, jego obowiązki przy prowadzeniu biblioteki przejął jedyny syn Janusz, który po śmierci ojca przeprowadził się do Gdańska z Warszawy. Z początkiem lat sześćdziesiątych biblioteka zaczęła podupadać – przeniesiono przystanek, zaczęły powstawać księgarnie, pojawiła się telewizja. Wypożyczalnia wprowadziła usługę przepisywania na maszynie, w której Halinie zaczęła pomagać Anna Hellak z domu Czaplewska, przyszła żona syna Janusza. Pod koniec lat sześćdziesiątych, kiedy Halina Kowalska była już schorowana przestano kupować nowości wydawnicze. Całość spraw związanych z prowadzeniem biznesu przejęła Anna. Halina zmarła w sierpniu 1971 roku. Biblioteka prowadzona była dalej przez Annę, jednak dochody z obu firm były coraz mniejsze i nie wystarczało już nawet na czynsz. Przepisywanie na maszynie w tym czasie zostało wyparte przez komputer. Biblioteka została zamknięta w 1991 roku, a wszystkie książki (prawie 10 tys.) Janusz Kowalski przeniósł do swojej małej pracowni. Jego żona, Anna Kowalska zmarła w maju 1993 roku. Mimo uciążliwości mieszkaniowych dr Janusz Kowalski, architekt i emerytowany adiunkt Politechniki Gdańskiej nie rozstawał się z książkami do końca swego życia. Traktował je jak relikwie i wspomnienie młodości oraz rodziny. Nie chciał ich pożyczać ani odkurzać. Zmarł w lutym 2017 roku. Z danych z 1948 roku dowiadujemy się, że na Ziemiach Północnych i Zachodnich działało 27 prywatnych wypożyczalni książek. Biblioteka Pań Kowalskich upadła jako ostatnia lub przedostatnia. Książka o bibliotecznym numerze 1921, wspomniane „Szczenięce Lata” w pierwszym wydaniu trafiły do moich zbiorów w październiku 2017 roku. Jej mocno przybrudzonego grzbietu odkurzał nie będę.

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Przy spisywaniu historii książki korzystałem z relacji przekazanej mi przez antykwariat, w której ją zakupiłem oraz z tego źródła: ibedeker.pl/u-przyjaciol/osobowosci/ksiazki-pani-kowalskiej-czyli-biblioteka-we-wrzeszczu/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *