Teodor Talowski – mistrz malowniczości w architekturze polskiej

Teodor Talowski (1877-1910)
Teodor Talowski (1877-1910)

Tym razem chciałbym przybliżyć miłośnikom polskiej architektury dworskiej, oraz tym wszystkim dla których obecność wątków historycznych w architekturze jest istotna, postać wybitnego architekta polskiego Teodora Talowskiego. Szczególnie Kraków i Lwów zawdzięczają mu wiele imponujących swym rozmachem budynków, choć tworzył on także swe architektoniczne wizje na byłej galicyjskiej prowincji. Urodzony w Zassowie w roku 1877, Talowski był Krakusem bardzo też emocjonalnie związanym ze Lwowem. We Lwowie zmarł w roku 1910, ale pochowany został na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Dla osób prywatnie lub profesjonalnie zaangażowanych w budowę dworów Talowski ma sporo do zaoferowania, a to dlatego że był nieprzeciętnym znawcą historii i architektury średniowiecznej, a historyzm szeroko pojęty nie był mu nigdy obcy. Kariery światowej nie udało mu się co prawda zrobić, bo któż by chciał promować Polaka na gwiazdę architektury w czasach kiedy Polski nie było na mapie Europy, jednakże zdołał znacząco upiększyć, a nawet uwznioślić polski krajobraz miejski i wiejski. To co możemy do dziś podziwiać z jego spuścizny posiada wybitne parametry architektoniczne godne tego co stworzyła Europa na przestrzeni wieków. Samych tylko projektów kościołów zrobił z górą 70, a projekt kościoła w Dobrzechowie był jego pierwszym.

Kościół w Dobrzechowie
Kościół w Dobrzechowie

Nasi nowi i starzy ziemianie potrafią zapewne docenić projekty dworów pałaców i willi autorstwa Talowskiego, choć wśród jego projektów znalazł się okazały Szpital Bonifratrów, elektrownia, a także wiadukt nad ulicą Lubicz, wszystkie trzy projekty zrealizowane w Krakowie. W tymże Krakowie zrealizował Talowski aż 16 projektów kamienic. Niesłychanie interesująca jest rzeźbiarsko-architektoniczna działalność Talowskiego na usługach społeczeństwa, która można zauważyć w pięknych kaplicach i grobowcach dla majętnych rodzin galicyjskich. Szczególnie warty uwagi jest projekt neogotyckiego pałacyku zbudowany na przełomie lat 1901/02 dla Władysława Żeleńskiego w podkrakowskich Grodkowicach.

Pałacyk w Żeleńskich w Gradkowicach
Pałacyk w Żeleńskich w Gradkowicach

Z kolei dla Skrzyńskich z Zagórzan koło Gorlic zbudował monumentalny grobowiec. Nie był nie zauważany, czy nie doceniany za życia, miał też sporo zamówień. Pokazał swoje projekty m.in. na wystawie w Turynie, ale zapewne w kraju tak bogatym w architekturę jak Włochy ogromnego wrażenia na zwiedzających wystawę nie był w stanie zrobić. Docenił go jednak Lwów, bo to właśnie na tamtejszej wystawie otrzymał medal uznania w roku 1884.

Wypadałoby się zastanowić cóż to jest takiego w projektach Talowskiego co wywołuje do dziś w nas sakramentalne uhh, ahh na widok zaprojektowanych przez niego budowli. Jako osoba, która swojego czasu interesowała się bardzo angielską architekturą, a już szczególnie picturesque eclecticism, by użyć terminu ukutego przez Meeksa, mogę ocenić jak wiele piękna dodał Talowski polskiemu krajobrazowi.

Należy pamiętać, że w niektórych środowiskach architektonicznych słowo eklektyzm nie tylko przybiera znaczenie pejoratywne, a czasem jest wręcz pogardzane.

Trudno jest zrozumieć modernistycznych purystów, gdyż Polska dawna była właśnie taka, i takim był szlachecki dwór – kolekcją przedmiotów i mebli z poprzednich epok. Każda epoka ma swoje prawa do wyboru estetyki. Jednakże pod zaborami to właśnie taka eklektyczno-kolekcjonerska postawa zyskiwała na znaczeniu. Przy czym nie była ona wolna od wpływów modernistycznych, i sam Talowski też im „daje u siebie zatrudnienie”. Malowniczy eklektyzm, który w Anglii przeżywał swój rozkwit od końca XVIII wieku, do początku wieku XIX, charakteryzował się malarską kombinacją kompozycji krajobrazu i architektury. Znamiona stylu dostrzec można było w rozmaitości, która miała zadawalać oko oglądającego. Definiował się on nieregularnością, asymetrią oraz interesującymi fakturami/powierzchniami budynków. Podobne cechy znaleźć możemy u Talowskiego, który jednak dodaje do nich elementy narosłe w czasach mu współczesnych, i je przetwarza w sobie tylko znany sposób.

Ruiny średniowiecznych budowli usytuowane w naturalnym krajobrazie były właśnie uważane za picturesque, lub malownicze (czy widowiskowe), jeśli użyć polskiego odpowiednika tego słowa. Otóż polską malowniczość możemy z łatwością dostrzec m.in. w sztychach Napoleona Ordy i Zygmunta Vogla, które wiernie pokazują nam jakim uroczym krajem była Polska przedrozbiorowa. Ja sam przywołałem ten temat w artykule dotyczącym litewskich Burbiszek, gdzie neogotycka architektura zdołała się pięknie wkomponować w litewski krajobraz wytwarzając romantyzujący efekt malowniczości. Nasze dzisiejsze zadanie, szczególnie na wsi, polega na tym by tą malowniczość odzyskać, odrestaurować, przywrócić do dawnej świetności. Tak właśnie czynił Talowski w Galicji, w czasach gdy Polska była tylko w sercach tych co o niej myśleli, bo pewnie byli też tacy, którzy uważali że cały ich wysiłek miał służyć wielkości austriackiej monarchii.

Wydaje się niemal logiczne, że polski architekt pokroju Talowskiego nigdy nie zerwał z odchodzącym już wtedy w przeszłość historyzmem, gdyż obowiązkiem Polaka było właśnie powrót do stylów z czasów kiedy Polska jeszcze była Polską. Nie bez znaczenia jest fakt, ze Talowski był malarzem, to tez musiało wpłynąć na malowniczość jego stylu, który oscylował pomiędzy wątkami secesyjnymi (architektura asymetryczna operująca ornamentyką fantastyczną); historycznymi (bogata w formy późnogotyckie, renesansowe i manierystyczne, stosowanymi bardzo swobodnie) oraz wątkami modernistycznymi. Należy odnotować, że poza działalnością architektoniczną i malarską, parał się Talowski także nauczaniem akademickim. W roku 1901 objął katedrę rysunku Politechniki Lwowskiej, a później katedrę kompozycji architektury średniowiecznej, którą dzierżył do śmierci.

Owa malowniczość budowli Talowskiego, nie wolna od akcentów eskspresjonistycznych i cech symbolizmu, nie brała się znikąd, i była osiągana przy pomocy rozmaitych środków. Dzięki temu architekt stworzył nowy na ziemiach polskich styl, który nie gardząc formami historycznymi, z olbrzymią fantazją zestawiał asymetryczne bryły, drwiąc sobie z wszelkiej harmonii. Ostatecznie chodziło o wydobycie maksimum ekspresji z wyolbrzymionego detalu i ornamentu. Architekci i pasjonaci polskiego dworu powinni z uwagą spojrzeć na piękne faktury budowli Talowskiego, a znaleźć tam mogą wielkie bogactwo detalu, który zasługuje na umiejętne replikowanie w czasach nam współczesnych.

Naturalnie na próżno szukać u Talowskiego symetrii tak częstej w barokowych czy klasycystycznych dworach. Nie znajdziemy ich w fasadach, które nie tylko są asymetryczne, ale również zdobione są sentencjami, napisami i mocno powiększonymi, dla końcowego efektu, detalami. Inaczej niż w tradycyjnych polskich dworach, w których osią symetrii jest z reguły sień, układy przestrzenne budowli Talowskiego charakteryzuje duża swoboda, nieregularne rzuty i niezwykle skomplikowane układy wnętrz. Nic dziwnego, że Talowski bywał nazywany polskim Gaudim, gdyż to ten architekt był znany z klatek schodowych tak pokręconych, że napewno nie mogłyby one zmieścić pianina. Już natychmiast po oddaniu do użytku budowle Talowskiego sprawiały wrażenie bardzo starych, mających za sobą długą i bogatą historię, jak za starych dobrych czasów przed rozbiorami. To wrażenie było jeszcze bardziej potęgowane efektami światłocieni, które architekt osiągał poprzez stosowanie wykuszy, ryzalitów, oraz cofania części budynków. Dużo możemy się też nauczyć od Talowskiego jeśli chodzi o materiał budowlany. Z gracją wykorzystywał on bowiem nieregularne cegły połączone z ciosami kamiennymi i tynkiem, i dzięki temu uzyskiwał bardzo interesujące kontrasty fakturowe i kolorystyczne. Dbałość o materiały była widoczna w kutych w kamieniu detalach. Unikał za to seryjnych odlewów. Stosował też specjalną nieregularną cegłę (ciemną, z ceramicznymi guzami i zendrówkami), która była produkowana w jego własnej cegielni. Nikt do tej pory dokładnie nie wie jaka była receptura na wykonanie tej cegły, bo zabrał ją ze sobą do grobu.

Wypada na koniec zakodować w pamięci „kilka”, jeśli można tak powiedzieć, budynków zrealizowanych przez Talowskiego, a nie brak tam budowli nam dobrze znanych. Wśród zapewne najbardziej nas interesujących willi, dworów i pałaców znajdziemy: wille dr. M. Dembowskiego (Koci Zamek) w Bochni, 1900; dwór Dobieckich w Cianowicach, 1890; pałac w Dobrzechowie, 1890; dwór w Łaszczowie (przebudowa), dwór w Michałowicach; dwór Piotra Colonna-Czosnowskiego w Oborach na Wołyniu, 1903; dwór Skrzeczyńskich w Lubzinie, 1899; dwór Żeleńskich, Grodkowicach, 1905; projekt przebudowy pałacu w Horyńcu; pałac Czetwertyńskich, w Kijowie; willę J. Wangego we Lwowie, 1899; przebudowę zamku H. Korwin-Milewskiego na wyspie Santa Catharina koło Rovinj (Rovigno); projekt przebudowy pałacu w Siedliskach; projekt pałacu w Wysuczce, 1905. Ta „skromna” lista to tylko namiastka w stosunku do budowli o dużo bardziej monumentalnym charakterze.

Dwór Dobieckich w Cianowicach, 1890
Dwór Dobieckich w Cianowicach, 1890

Wśród kościołów należałoby na pierwszym miejscu wymienić kościół Św. Elżbiety we Lwowie, a po nim kościoły w ponad 30 miastach i miejscowościach, w tym w Tarnopolu, Nowy Targu, Nowym Sączu, Suchej Beskidzkiej, Wadowicach, Żyrardowie.

Kościól Św. Elżbiety we Lwowie
Kościól Św. Elżbiety we Lwowie

Prawdziwymi perełkami sa kamienice w Krakowie przy ulicy Retoryka (pod numerami 1, 3, 7, 9, 15): nr 1 – Pod śpiewającą żabą, nr 7 – Festina lente 1887, kamienica własna Talowskiego, nr 9 – Faber est suae quisque fortunae MDCCCXCI (Pod Osłem), 1891. Na fasadzie znajduje się głowa osła, która nawiązuje do inskrypcji, nawołującej do upartego dążenia do celu (Każdy jest kowalem swojego losu), nr 15 z sentencją Długo myśl – prędko czyń, 1888. Ponadto przy ul. Karmelickiej 35 (róg Batorego) znajduje się dom własny architekta Pod Pająkiem, 1889.

Kamienica Pod śpiewającą żabą, ul. Reotryka 1. Kraków, 1887
Kamienica Pod śpiewającą żabą, ul. Reotryka 1. Kraków, 1887

Talowski pozostawił po sobie ogromną spuściznę, która powinna powrócić niczym echo w wizjach architektów XXI, także tych od projektów dworskich.

Kiedy wyruszymy znowu w Polskę, pamiętajmy, że był taki architekt o nazwisku Talowski, a kiedy zdarzy nam się być na cmentarzu Rakowickim w Krakowie, pomódlmy się za jego duszę przy grobowcu ze Sfinksem.

Sfinks na grobowcu Talowskiego
Sfinks na grobowcu Talowskiego

dr Zygmunt Jasłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *