Twórczość Andrzeja Grzybowskiego w książce Macieja Loby.

Kilka lat temu pojawiła się na rynku pięknie ilustrowana książka autorstwa Macieja Loby pt.: „Andrzej Grzybowski. Polski historyzm współczesny” (Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu, Rzeszów, 2008 r.). Jej lektura jest pasjonująca z wielu względów. To bardzo bogate źródło wiedzy o tym wybitnym twórcy i przegląd wielu jego dzieł, pod kątem architektury, jej otoczenia i wnętrz. Dzięki niej możemy również zobaczyć, że pośród obecnie powstającego dworkowatego kiczu pojawiają się realizacje, obok których nie możemy przejść obojętnie.

Chciałbym przybliżyć Państwu postać tego twórcy, którego prace zna niewiele osób, oraz przedstawić różne drogi percepcji historyzmu w XXI wieku, szczególnie w odniesieniu do istoty dworu polskiego. Andrzej Grzybowski ma w tej kwestii wiele do powiedzenia.

Teoretycy architektury różnie mówią o przodujących stylach architektonicznych. Wielu wskazuje na high-tech, dekonstruktywizm, postmodernizm i funkcjonalizm. Najbardziej popularny i przekonujący (również ze względów finansowych) dla większości inwestorów jest postmodernizm. Jak w takim środowisku odbierany jest historyzm i stojący za nim projektanci tacy jak Andrzej Grzybowski?

Obecność historyzmu. Czy obecnie ma on prawo bytu?

Maciej Loba podaje genezę postmodernizmu. Jest to architektura dobrobytu, jaka powstała po zmianie kursu polityki w państwach anglosaskich w latach 70-tych XX wieku. W Wielkiej Brytanii był to Thatcheryzm, a w USA Reaganomika (s.7).

Jednakże równolegle do postmodernistycznych eksperymentów funkcjonował nieprzerwanie nurt z wykorzystaniem tradycyjnych materiałów i rozwiązań na bazie architektury historyzującej. Nurt ten w rzeczywistości trwał nieprzerwanie, również na marginesie modernizmu. Choć Charles A. Jencks – znawca architektury XX wieku – stwierdził na stronach książki „Architektura postmodernistyczna”  iż nie można tworzyć tak, jakby modernizmu nie było, Maciej Loba wskazuje nam jednak, że nie jest to do końca prawda, przybliżając postać urodzonego w 1930 r. aktora – architekta Andrzeja Grzybowskiego, który tworzył w drugiej połowie XX wieku tak jakby o modernizmie nie słyszał. Loba podkreśla, że historyzm ma zatem prawo bytu i nie powinien być spychany na margines. Bardzo ważne są również przytoczone na str. 8 przedmiotowej książki słowa Leona Kriera z traktatu jego autorstwa „Architektura – wybór czy przeznaczenie” (Warszawa 2001, s. 19): „Nowoczesność w architekturze nie może być dłużej traktowana jako zjawisko jednorodne i niepodzielne, przeciwnie, jest ono nieodwracalnie pluralistyczne i obejmuje koncepcje nie tylko różne, ale i sprzeczne”. Tymi słowami Maciej Loba zamyka usta krzykaczom, twierdzącym iż w XXI wieku obecność historyzmu jest niedozwolona i możemy bez skrępowania używać tego języka jako wyrazu własnych przekonań tworząc architekturę.  Mam nadzieję, że dzięki poniższemu opisowi wypracujecie sobie Państwo własną opinię na ten temat.

Willa Chojnata, elewacja boczna, 1989, fot. gornolesne.pl
Willa Chojnata, elewacja boczna, 1989, rys. A.Grzybowski

O mistrzu

Andrzej Grzybowski jest wykształconym aktorem. Urodził się w 1930 r. w Warszawie. W 1952 r. ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie, uzyskując tytuł magistra sztuki i grał w sztukach teatralnych do 1995 r. Życie pozazawodowe dzielił pomiędzy dwie pasje – architekturę i konie.

Bardzo dużo wiadomości dotyczących postawy Grzybowskiego jako architekta – twórcy otrzymujemy w rozdziale „Aktor rysownik architekt” (s. 12). Jak się okazuje, Grzybowski w teatrze aprobował szczególnie metodę Konstantina  Siergiejewicza Stanisławskiego, opartą na twórczej pracy aktora, który ma poznać cały proces psychologiczny bohatera i oddać to wiernie na scenie. Nie ma tu miejsca na awangardę i eksperyment, ale jedynie na wierne oddanie myśli kreatora sztuki. Ta postawa wyraziła się również w podejściu do architektury. Grzybowski projektował wczuwając się maksymalnie w tok myśli dawnych mistrzów, próbując wyobrazić sobie jak oni wykonywaliby dany projekt. To nic innego jak teatralne wczucie się w rolę (s.15).

Andrzej Grzybowski wyrósł w atmosferze uwielbienia dla tradycji ziemiańskiej. Jego ojciec – znany lekarz stomatolog, profesor Stefan Grzybowski, kolekcjonował dzieła sztuki. Autor trafnie określił to słowami: „Dom rodzinny zaszczepił w nim zainteresowanie etosem ziemiańskiego dworu, a wiec i chęć poznania dworów i dworków – areny szlacheckiego życia i miłość do wierzchowego konia – tegoż życia symbolu” (s.12).

Można więc uznać, że zarówno pochodzenie jak i środowisko w jakim wyrastał Grzybowski miały ogromny wpływ na jego twórczość i wartości, które pragnął przekazać w swojej twórczości.

Negatywny odbiór architektury historyzującej

Odbiór taki w polskich realiach jest spowodowany wieloma czynnikami. Maciej Loba zwraca uwagę głównie na zły wpływ socrealizmu – niszczącego, marginalizującego i banalizującego architekturę historyzującą, traktowaną jako przejaw minionej, zamkniętej epoki.

Pod koniec XX wieku realizacje historyzujące kojarzone były przede wszystkim z cygańskimi pałacami powstającymi na przedmieściach dużych miast. Obecnie historyzm kojarzony jest również z pseudozamkami z wieżyczkami, attykami, gankami i tralkami, które ze względu na zły smak nie były badane pod kątem stylu i traktowane jako zjawisko socjologiczne. Jedną z pierwszych realizacji tego typu był zameczek zaprojektowany przez Marka Skrzyńskiego w latach 90-tych ubiegłego wieku. Rodzimi krytycy określili to zjawisko Nowym Narodowym Romantyzmem, zaliczając do niego podobne Gargamele oraz przy okazji dzieła Andrzeja Grzybowskiego.

Czy słusznie to zrobili? Czy działa Grzybowskiego faktycznie można zaliczyć do kiczowatych realizacji będących przejawem amatorszczyzny?

Loba uważa, że nie, a wręcz przeciwnie. Autor książki podkreśla brak uznania dla twórczości Andrzeja Grzybowskiego. Uważa on wręcz, że odmawiając miejsca architekturze tradycyjnej, jak również wykluczając ją z analizy, spychamy w cień dorobek Grzybowskiego, jako marginesowy i przez to też niedoceniany. A przecież jest to twórca godny zauważenia i docenienia. Dlatego również powstała ta książka. Przedmiotowa monografia stanowi pełne opracowanie jego twórczości wyrażającej się przez aktorstwo, rysunek, kaligrafię, projekty przedmiotów użytkowych, wnętrz i architektury.

Styl dworkowy

Grzybowski, jako mistrz architektury historyzującej, jest również mistrzem stylu dworkowego. W przedmiotowej książce możemy przeczytać informacje o wielu zrealizowanych bądź zaprojektowanych dworach. Nie uzyskamy w niej jednak informacji jak należy to robić. Faktycznie, nie było to jednym z celów napisania tej książki (s.10). Jednak szkoda, że nie poznajemy tu żadnych tajników pracy mistrza, a jedynie efekt jego działalności. Być może książka taka, mająca charakter podręcznika, powinna być napisana przez samego twórcę, wtedy mógłby on przedstawić obecnym i przyszłym pokoleniom wiedzę, która odchodzi w zapomnienie. Andrzej Grzybowski jest praktykiem, a nie tylko oczytanym teoretykiem, projektując budynki zapewne zmagał się z ogromną ilością zagadnień. Bardzo żałuję, że w książce tej brakuje samego „żywego” Grzybowskiego, jego wypowiedzi, dyskusji z nim, rozmów i wielu innych przejawów jego barwnej osobowości. Maciej Loba opisuje jakby osobę o której słyszał i czytał. Na stronie 11 autor składa podziękowanie wielu osobom, które przyczyniły się do powstania tej książki, w tym panu mgr inż. arch. Maciejowi Mazgajowi, poprzedniemu asystentowi Andrzeja Grzybowskiego, za zapoznanie się „z wieloma technicznymi szczegółami opisywanych projektów”. Nie ma tu jednak niestety podziękowań dla samego Andrzeja Grzybowskiego.

Prezentowane w książce dwory i inne budynki reprezentują architekturę najwyższej klasy. Można spędzić długie godziny wpatrując się w rozmyślnie użyte detale, czy tez klarowność i czystość rzutów i elewacji. Projekty tych budynków są przemyślane w każdym calu – od ogółu do szczegółu. Dodatkowo projekty opracowane są wyśmienicie – w formie odręcznych rysunków, podkreślonych akwarelą, które opatrzone są mniej lub bardziej rozbuchaną kaligrafią. Każdy z nich mógłby zawisnąć w ramie na ścianie, tak są miłe dla oka. Książka zawiera bardzo dobre ich reprodukcje.

Znajdujemy tu projekty dworów i budynków w stylu dworkowym (zrealizowane lub pozostające na papierze):

  1. Dwór w Olszy (projekt przebudowy 1983, niezrealizowany) – s. 50.,
  2. Dwór w Karniowicach (projekt przebudowy 1987, niezrealizowany) – s. 52.,
  3. Dwór w Manach (projekt przebudowy 1992, niezrealizowany) – s. 55.,
  4. Plebania w Zaborowie (projekt przebudowy, niezrealizowany) – s. 58.,
  5. Dwór w Jeziorach Wielkich koło Zaniemyśla (projekt budowlany 1978, zrealizowany) – s. 60.,
  6. Willa przy ul. Kościelnej w Konstancinie (projekt przebudowy 1988, zrealizowany) – s. 61.,
  7. Willa w Zalesiu Dolnym (projekt budowlany 1994, zrealizowany) – s. 69.,
  8. Willa w Bielawie (projekt budowlany 1998, zrealizowany) – s. 70.,
  9. Willa przy ul. Kminkowej w Warszawie (projekt budowlany 2002, zrealizowany) – s. 75.,
  10. Dwór w Osieczku (projekt budowlany ok. 2002, zrealizowany) – s. 149.,
  11. Dwór w Runowie Krajeńskim koło Sępólna Krajewskiego (projekt przebudowy ok. 2002, zrealizowany) – s. 151.
Koncepcja przebudowy dworu w Karniowicach, 1987, fot. gornolesne.pl
Koncepcja przebudowy dworu w Karniowicach, 1987, rys. A.Grzybowski
Dwór w Osieczku - zaprojektowany w 2002 r.
Dwór w Osieczku – zaprojektowany w 2002 r.
Dwór w Runowie Krajeńskim koło Sępólna Krajewskiego - projekt około 2002 r.
Dwór w Runowie Krajeńskim koło Sępólna Krajewskiego – projekt około 2002 r.

Pozostałe rozdziały

W książce Macieja Loby znajdziemy również opisy mieszkań własnych Grzybowskiego i projekty wnętrz i detali wykonane dla zamku królewskiego w Warszawie. Jest również oddzielny rozdział dotyczący postawy konserwatorów zabytków wobec Grzybowskiego i kolejny o budynkach realizowanych w Konstancinie. Dwa osobne rozdziały zajmują realizacje w stylu dworkowym, oraz w neogotyku i renesansie. Maciej Loba pisze też o wykonawcach projektów, których znajomość rzemiosła również musi być na wysoki poziomie. Niezwykle ciekawy dla pasjonatów historii architektury jest rozdział przedostatni – „Architektura tradycyjna na świecie i w Polsce”, w którym Maciej Loba pisze min. o postawach konserwatorskich po II wojnie światowej dwóch autorytetów – Jana Zachwatowicza i Ksawerego Piwockiego (str. 178), o odbudowie stolicy, o realizmie socjalistycznym i o stanie architektury tradycyjnej po przemianach w 1989 r. W „Podsumowaniu” Maciej Loba podkreśla i omawia współistnienie architektury tradycyjnej ze współczesnymi kierunkami w sztuce, pisze o wykształceniu architekta i jego relacjach z klientem.

Dla kogo jest ta książka

Autor na stronie 10 określa cel książki – czyli osadzenie twórczości Grzybowskiego w należnym mu kontekście historycznym i artystycznym przez ukazanie, docenienie i podkreślenie talentu twórcy aktora – architekta.  Celem jest również zwrócenie uwagi na różnice dzielące warsztat Grzybowskiego od warsztatu innych architektów, próbujących tworzyć w podobnej konwencji. Maciej Loba stawia Grzybowskiego na czele tej grupy , podkreślając, że nie akademickie wykształcenie, ale sam talent ma decydujące znaczenie w procesie kreacji architektury. Jest to prawda ogólna, dostrzegana w każdej profesji. Jeśli ktoś wkłada serce w to co robi i czuje do tego pełne powołanie, wtedy brak dyplomu nie powinien być powodem do wygaszenia pasji.

Projekt stajni w Zosinie, fot. twinn.pl
Projekt stajni w Zosinie, rys. A.Grzybowski

Zakończenie

Podsumowując książka ta jest bardzo cenna pozycją dla wszystkich pasjonatów historyzmu, rozumianego nie jako eklektyczne, dowolne zestawienie detali, lecz jako całość kompozycji, bazująca na szczegółowych badaniach danego stylu. Zwolennicy dworu polskiego również znajdą w niej wiele dla siebie. Projekty Andrzeja Grzybowskiego traktują budynek holistycznie – od zagospodarowania terenu do detalu wewnątrz. To prawdziwa uczta dla pasjonatów.  Oglądając piękne reprodukcje chciałoby się zobaczyć jeszcze więcej, a powstało zapewnie kilkaset rysunków tego typu, a te które są zamieszczone w książce zachwycają. Nie jest to jednak podręcznik stylu. Autor zachęca raczej do poszukiwania architektów mających opanowany warsztat form historyzujących, przy czym jasno określa, że drugiego takiego twórcy jak Andrzej Grzybowski trudno będzie znaleźć.

***

Być może budynki historyzujące posiadają owo ciepło, którego wszędzie szukamy? Właśnie w tych budynkach odnajdujemy siebie, zwalniamy myśli, bo i czas tu zwalnia. Odnajdujemy spokój i radość codziennych czynności, tak spychanych na margines naszej zapracowanej rzeczywistości. W dworkach spod ręki Andrzeja Grzybowskiego chciało by się pozostać. Czytać książkę na ganku, spędzić święta przy choince. Popijać herbatę w długie zimowe wieczory. Ten mistrz nastroju niewiele osób pozostawia obojętnych i zniechęconych. Warto na koniec przytoczyć słowa Macieja Loby, podsumowujące potrzebę dobrych jakościowo realizacji w tym duchu we współczesnym świecie (str. 188): „Architektura tradycyjna jest istotną alternatywą dla architektury i urbanistyki modernistycznej. Jej istnienie jest uwarunkowane społecznym na nią zapotrzebowaniem, które wynika z kolei z nieakceptacji betonowych makiet, do czego sprowadziła sie zła architektura modernistyczna i ponadto wiąże się w oczywisty sposób z przywiązaniem do tradycji pojmowanej jako swego rodzaju continuum oraz potrzebą d o m u właściwą naszemu kręgowi kulturowemu”.

A Nowy Dwór Polski ? Jak powinien być postawion? W duchu historyzmu czy też niekoniecznie? Zapraszam do lektury kolejnego artykułu, w którym postaram się przybliżyć odpowiedź na to pytanie, w oparciu o prace Andrzeja Grzybowskiego i innych współcześnie żyjących twórców.

arch. Sławek Pawłowski

Projekt przebudowy domku weekendowego przy ul. Kminkowej w Warszawie, 1989 r. gornolesne.pl
Projekt przebudowy domku weekendowego przy ul. Kminkowej w Warszawie, 1989 r. rys. A.Grzybowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *