dwór z naczółkami - obraz

Tyle z tradycji we dworze, ile mamy jej w sercu.

Idea I Rzeczypospolitej odradza się pomału na naszych oczach poprzez grupy rekonstrukcyjne, strony internetowe budujące społeczność, stowarzyszenia myśli politycznej czy też literaturę. Najwyższa pora by włączyć w to architekturę pozwalającą odrodzić prawdziwego ducha codzienności tamtych czasów.

Kolejnymi inwestorami, którzy zdecydowali się opowiedzieć nam o swoich przemyśleniach i doświadczeniach związanych z budową – jak sami zaznaczają – domu w stylu dworkowym, są państwo Maria i Adam z Wielkopolski.

1.    W albumie „Nowe oblicza polskiego dworu” postawiono pytanie o tożsamość współczesnego mieszkańca dworu polskiego. Ziemiaństwo w tradycyjnym znaczeniu stanowi dziś margines. Kto więc? Nowocześni farmerzy? Nieliczni ludzie z udokumentowanymi szlacheckimi korzeniami?

Znam ten album… Jeśli miałbym odpowiedzieć na to pytanie na podstawie tego jednego tylko źródła, powiedziałbym, że na pewno dla ludzi bogatych. I dla ludzi z pasją. Nie każdy może wyremontować ruiny, odrestaurować w zgodzie z historycznymi realiami budynek o powierzchni użytkowej sporo większej ponad metraż dla przeciętnego Kowalskiego i później go utrzymać. Do tego dochodzi jeszcze droższa opieka nad otoczeniem tegoż, ponieważ mimo ogromnych dewastacji w czasach komunizmu dwory przedstawione we wspomnianym albumie otaczają dziś fragmenty parków, ogrody czy stawy. Album ten nie jest do końca miarodajny, ponieważ przedstawia również budynki zaadaptowane dzisiaj na hotele czy muzea, a my skupiamy się przecież na siedzibach mieszkalnych. I tutaj prawdziwe jest stwierdzenie, że typowy XIX-wieczny dworek zubożałej szlachty pod względem powierzchni niewiele różnił się od budowanych dzisiaj domów w stylu dworkowym. Poruszając temat tożsamości samego mieszkańca nie sposób nie zacytować zapisu (art. 96) z konstytucji marcowej z 1921 roku, w której napisano, że „Rzeczypospolita Polska nie uznaje przywilejów rodowych i innych, z wyjątkiem naukowych, urzędowych i zawodowych.” Dwór stoi dziś otworem dla każdej osoby, której tradycyjna obyczajowość tegoż nie jest obca. Czy to będzie ziemiaństwo, inteligencja, nowoczesny farmer lub osoba dokumentująca swe szlacheckie korzenie – nie ma znaczenia. Wydaje mi się, że dzisiejszy mieszkaniec musi przede wszystkim chcieć kultywować tradycję przodków i czuć ducha Sarmacji, takim jakim on był. Idea I Rzeczypospolitej odradza się pomału na naszych oczach poprzez grupy rekonstrukcyjne, strony internetowe budujące społeczność, stowarzyszenia myśli politycznej czy też literaturę. Najwyższa pora by włączyć w to architekturę pozwalającą odrodzić prawdziwego ducha codzienności tamtych czasów.

2.    Dwór remontowany czy nowobudowany? Dlaczego?

Zacznę od skonkretyzowania pojęcia „dwór”. Nie mogę odpowiedzieć na powyższe pytanie w odniesieniu do siebie, ponieważ jestem w trakcie budowy nie tyle dworu, ile co najwyżej – domu w stylu dworkowym. Dwór to nie tylko budynek, ale i zabudowania gospodarcze, ogród czy park. Myślę, że dzisiaj powinniśmy jasno oddzielić dwory spełniające założenia i funkcje historyczne od budownictwa w stylu dworkowym II Rzeczypospolitej i tym bardziej nowobudowanych domów mieszkalnych nawiązujących tylko i wyłącznie do idei dworu polskiego i tworzących nowy, postmodernistyczny styl dworkowy. Jeśli starczy mi życia i znajdę fundusze to obiecuję, że kiedyś wyremontuję prawdziwy, stary dwór.

Wracając do drugiej części pytania… Rozumiem, że nie o wiek murów tutaj chodzi, a o duszę domu, tak? Gdzieś w literaturze tyczącej się dworu słychać oddźwięk dyskusji nad tym, czy da się w nowobudowanym lub nawet w gruntownie wyremontowanym dworze wskrzesić tego historycznego ducha. Ciężko opisać go słowami, trzeba samemu zwiedzić tych kilka siedzib ziemiańskich, które przetrwały zawieruchę dziejów i dziś świadczą o wiekach minionych. Trzeba samemu poczuć jak te mury, obrazy, pamiątki czy meble przekazują nam wielowiekową historię danego rodu i narodu. Nowopostawiony budynek będzie w głównej mierze pachniał farbą, gipsem czy drewnem. Jeśli w takim dworze od pierwszego dnia powiesi się na ścianach zakupione na jarmarku portrety „przodków”, kupi komplet najdroższych mebli „z epoki” albo postawi na lukrowane, pałacowe wnętrze ze złotymi klamkami i obcym herbem nad kominkiem to faktycznie da to efekt karykaturalny. Ducha jednak da się wskrzesić, przecież najstarszy nawet dwór był kiedyś nowym budynkiem! Myślę, że dzisiejsze, świadomie kształtowane domostwa za sto lat będą w pełni tchnęły tym historycznym, polskim duchem, którego chciano w czasach komunizmu zadusić. I wcale nie będą musiały mieć tych przysłowiowych mebli z dawnej epoki. Ja własnymi rękoma odrestaurowałem biurko z lat 60. poprzedniego wieku, przy którym lekcje odrabiała moja matka, ja i przy którym niedługo zasiądzie moja córka. W ten sam sposób pozyskałem od ojca i odrestaurowałem dwa proste, solidne regały do naszej domowej biblioteki. Nie zamieniłbym ich na żadne, nawet najpiękniejsze antyki! Choć zapewne niejeden antyk w naszym domu znajdzie swoje miejsce. Na pewno powiesimy trochę fotografii przodków, rodziców, zdjęcia dziadka z wojska z czasów wojny polsko – bolszewickiej czy powiększoną fotografię babci odklejoną z kenkarty. Myślę, że tak tworzy się duszę. Najstarszym przedmiotem, który będzie zdobił ściany naszego domu jest zegar z połowy XVIII wieku, który otrzymaliśmy od mojego teścia. A z samymi murami jest oczywiście tak jak z winem – im starsze, tym lepsze.

3.    Dwór drewniany czy murowany?

Murowany. Choć nie będę budował własnej cegielni, jak radził w XVII wieku autor „Krótkiej nauki budowniczej…”, to ta technologia przemawia do mnie najbardziej. Również z racji lokalizacji odpowiada najlepiej.

4.    W jakim stylu?

Skromnym, klasycystycznym. Parterowy budynek nakryty dachem naczółkowym z czterokolumnowym portykiem zwieńczonym trójkątnym frontonem. Bryła najbardziej zbliżona do dworu w Bolechowicach, choć tam dach ma konstrukcję mansardową. Jeśli spojrzymy na dwory z dachem naczółkowym to najbliższe naszym wyobrażeniom będzie wielkopolskie Gogolewo, Stasin czy Boszkowo, ale nazwy te raczej nie powiedzą wiele czytelnikom.

5.    W jakim otoczeniu?

Podmiejskim. Gdzieś na granicy pomiędzy polami malowanymi zbożem rozmaitem, a typowym osiedlem domów jednorodzinnych. Trzeba zaznaczyć, że w otoczeniu mocno ewoluującym w ostatnich latach, gdzie pól coraz mniej, a cywilizacji coraz więcej. Jednak okolica posiada pewną uroczą specyfikę, zawsze będzie nam bliżej na spacer do lasu niż do sklepu spożywczego, a co najważniejsze – ta ziemia to ojcowizna. Tutaj się urodziłem i tutaj się wychowałem. Dotykając tematu otoczenia muszę również wspomnieć, że ono także w jakiś sposób ukształtowało bryłę i styl budowanego przez nas domu. Jego proporcje nie tylko muszą komponować się z działką, ale również z większą całością, co chyba udało nam się osiągnąć.

6.    A dlaczego nie prosta, nowoczesna architektura?

W prostej, nowoczesnej architekturze musiał się wybudować mój ojciec i myślę, że to wystarczy.

7.    Wnętrze dworu…  Ile z tradycji? Ile potrzeba w nim nowoczesnych rozwiązań, by człowiek XXI wieku czuł się komfortowo?

Jak najwięcej z tradycji, chociaż nowe rozwiązania były na przełomie kilku wieków dosyć chętnie stosowane we dworze, oczywiście nie zawsze aprobowane przez wszystkich. Dzisiaj jest podobnie, ale technika jest faktycznie dużo bardziej zaawansowana niż sto lat temu, nie wspominając w ogóle o wiekach wcześniejszych. Mimo epokowych zmian myślę, że cały czas obracamy się wokół tego samego dylematu. Wcześniej, gdzieś na początku zeszłego wieku w tym samym duchu pewnie dyskutowano o elektryczności i tak dalej… Jak zaznaczyłem, jestem jednak zdania, by z tradycji czerpać jak najwięcej. Nie wyobrażam sobie, by w salonie stał telewizor, jednak w gabinecie laptop na biurku będzie jak najbardziej na miejscu. W związku z tym, że jesteśmy dopiero w trakcie budowy nie jestem w stanie wzorem poprzedników powiedzieć jak u nas w praktyce wygląda połączenie tradycji z nowoczesnością. Jako przykład w tej dyskusji posłużyć może mi np. XVIII wieczny zegar, który wisi dziś w naszym mieszkaniu w otoczeniu dwóch cyfrowych reprodukcji fragmentów „Panoramy Racławickiej”.  Kościuszko w tym wypadku swoim wizerunkiem łączy najgłębszą tradycję umiłowania Ojczyzny wypływającą wprost z dworu polskiego z techniką reprodukcji adekwatną dla XXI wieku. Choć sprowadzenie tematu tradycji do czysto materialnych aspektów dekoracji czy przedmiotów krzywdzi samą tradycję. Przypomina mi się scena z Pana Tadeusza, gdzie Mickiewicz opisywał Soplicowo:

I też same portrety na ścianach wisiały.
Tu Kościuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma
Podniesionymi w niebo, miecz oburącz trzyma;
Takim był, gdy przysięgał na stopniach ołtarzów,
Że tym mieczem wypędzi z Polski trzech mocarzów,
Albo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacie
Siedzi Rejtan żałośny po wolności stracie,
W ręku trzyma nóż, ostrzem zwrócony do łona,
A przed nim leży Fedon i Żywot Katona.
Dalej Jasiński, młodzian piękny i posępny,
Obok Korsak, towarzysz jego nieodstępny,
Stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali,
Siekąc wrogów, a Praga już się wkoło pali.
Nawet stary stojący zegar kurantowy
W drewnianej szafie poznał, u wniścia alkowy,
I z dziecinną radością pociągnął za sznurek,
By stary Dąbrowskiego posłyszeć mazurek.

Przytaczam w tym miejscu cytat w całości, ponieważ chcę zaznaczyć, że powyższy opis nie jest tylko i wyłącznie wyidealizowanym wzorcem – dawniej wiele prawdziwych dworów dokładnie tak wyglądało! Na ścianach były podobizny narodowych bohaterów, obrazy przodków, broń i inne ozdoby. Musimy sobie uzmysłowić jeszcze ważniejszą w dzisiejszym świecie kwestię, o której już wspomniałem – ten wystrój domu nie pełnił roli pustej dekoracji. Był żywym świadectwem rodzinnych i narodowych tradycji, dowodem oddania Ojczyźnie. Pełnił też oczywiste role wychowawcze. Dla nas wspomniane fragmenty „Panoramy racławickiej” pełnią również rolę jednej z pierwszych, wspólnych pamiątek rodzinnych do naszego pierwszego mieszkania. Zakupione dwa miesiące po ślubie w jednej z odbytych wspólnie podróży. Na postawione wyżej pytanie można śmiało opowiedzieć jednym zdaniem – tyle z tradycji we dworze, ile mamy jej w sercu.

cyfrowa reprodukcja obrazu
Stary zegar wiszący w otoczeniu fragmentów „Panoramy Racławickiej”.

8.    Wielu ludzi uważa za dużą zaletę połączenie w otwartej przestrzeni kuchni, jadalni i salonu. Architekci  w większości stosują to rozwiązanie również w projektach dworów. Ja natomiast nie wyobrażam sobie kuchenki w salonie. Czy słusznie?

Zdecydowanie słusznie! Nie będę tutaj rozpoczynał kolejnej rozprawy o historycznym miejscu kuchni w dworskich zabudowaniach.

9.    Projekt… Indywidualny czy katalogowy?

Dwa lata temu znalazłem gotowy projekt. Nie było to łatwe ze względu na przedstawione powyżej otoczenie w którym się budujemy, ale znalazłem. By nie zdradzać nazwy pracowni powiem tylko tyle, że nazwany był pewnym herbem szlacheckim. Gotowy, na pierwszy rzut oka bardzo ładny dworek w stylu klasycystycznym, ale po głębszej analizie układu funkcjonalnego pomieszczeń i wyglądu bryły wynikło, że będziemy musieli wprowadzić… 12 zmian (w tym najważniejsze to przesunięcie ścian konstrukcyjnych, zmiana gabarytów budynku i ingerencja w konstrukcję dachu)!

W trakcie planowania zmian w projekcie miałem okazję spotkać się z architektem wspomnianej wyżej pracowni. Teoretycznie można było wprowadzić wszystkie zmiany, jednak koszty projektu z taką adaptacją wzrosłyby znacznie. W związku z tym postanowiłem, że wykonam sobie indywidualny projekt na zamówienie ze wszystkimi moimi uwagami, zmianami i pomysłami. Martwiło mnie tylko to, że po – zdawałoby się – nieznacznym zwiększeniu obrysu ścian zewnętrznych znacznie wzrosła powierzchnia budynku i wiążące się z tym koszty budowy…

Mimo nasuwającej się odpowiedzi na postawione w temacie pytanie, odpowiem anegdotą. Kiedy byłem już umówiony na rozmowę z architektem w sprawie stworzenia Mojego Wymarzonego Projektu Indywidualnego, wziąłem do ręki katalog innej pracowni… i był tam ten mój jedyny dom już zaprojektowany! W tym drugim projekcie wprowadziliśmy dwie zmiany w bryle budynku (dodaliśmy naczółki i usunęliśmy balkon) oraz poprzesuwaliśmy ściany działowe na parterze w sposób taki, aby jak najbardziej zbliżyć się do rozwiązań historycznych. Nie ma żadnych reguł w kwestii rodzaju projektu, ale jedno jest pewne – odpowiedź na postawione pytanie nigdy nie jest gotowa, a zawsze indywidualna.

dwór z naczółkami - obraz
Artystyczna wizja dworu państwa Marii i Adama. Mal. Artur Sudak, 2010 r.

10.    Na koniec poprosiłbym o kilka rad dla czytelników, którzy chcieliby przekuć marzenia o własnym dworze w rzeczywistość…

By przekuć te marzenia, trzeba często kroczyć „pod prąd”, jak napisał w jednym z tekstów pan Michał Wyciślik. Na pewno nie należy zważać na ludzi, którzy mają niewielkie zrozumienie dla potrzeb naszej duszy, dla naszych narodowych tradycji i poglądów.

Dziękujemy za poświęcony nam czas, życzymy powodzenia i przypominamy, że nasze łamy są otwarte dla Was wszystkich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *