W kręgu architektury klasycystycznej Szymona Bogumiła Zuga

Kordegarda przy Palacu w WilanowieNa ciemno zwykle malowana w polskiej historiografii epoka saska miała i swoje jaśniejsze epizody, które także powinny zainteresować architektów i budowniczych nowych dworów w dzisiejszej Polsce. Szymon Bogumił Zug (niem. Simon Gottlieb Zug; ur. 20 listopada 1733 w Merseburgu, zm. 11 sierpnia 1807 w Warszawie) jest uważany, i całkiem słusznie, za jednego z najwybitniejszych architektów polskich, przedstawicieli architektury klasycystycznej w naszym kraju. Zaszczepił on w Polsce także idee ogrodów projektowanych na modłę saską. Niewątpliwie kariera Zuga w Polsce, a także nobilitacja, którą uzyskał w pamiętnym roku wybuchu konfederacji barskiej (1768), nie byłaby możliwa bez mecenatu królów z dynastii saskiej. Przypomnijmy, że szlachta w Barze żądała detronizacji Ciołka (czyli Stanisława Augusta Poniatowskiego) i wyboru Sasa na króla Polski. Polska już miała wtedy za sobą unię personalną polsko-saską, która trwała od 1696 do 1763 roku. Na tron Rzeczpospolitej w wolnej elekcji zostali wybrani władcy Saksonii: August II (1696-1733) i August III (1733-1763). Toteż wpływy kulturowe saskie w Polsce były, i do dziś są widoczne. Przykładem może tu być chociażby Ogród Saski w Warszawie zbudowany w stylu francuskim. Był to pierwotnie królewski ogród pałacowy przy pałacu Saskim, udostępniony publiczności w 1727, będący jednym z najstarszych parków w Polsce. Duma Warszawy była też operalnia (Opernhaus), którą August III Sas wybudował w roku 1748.

Projekty Szymona Bogumiła Zuga są częścią spuścizny tamtych czasów. Najbardziej ikonicznym, łatwo rozpoznawalnym budynkiem jego autorstwa jest ten oto kościół.

Projekt kościoła ewangelicko-augsburskiego w Warszawie
Projekt kościoła ewangelicko-augsburskiego w Warszawie

Jeśli chodzi o upowszechnianie wzorców klasycystycznych to Zug był w warunkach polskich kimś na miarę Palladia we Włoszech, czy też Schinkla w Niemczech. Jak wiadomo, w warunkach polskich naturalny był trend do równania w górę, toteż pałace czy budynki użyteczności publicznej projektowane przez chodliwych architektów, znajdowały naśladownictwo w budowlach dworskich średniej szlachty, a stamtąd przenikały potem do stanów niższych. Rzecz w tym, że Zug pozostawił w Polsce tyle doskonałych budowli, że do dziś w całości czy w detalu zasługują one na naśladownictwo. Budowa dworów, powrót do renesansu, baroku czy klasycyzmu to alternatywa stojąca przed Polakami w wieku XXI. To jest, a może być jeszcze w większym stopniu, ucieczka od PRL-u, od wielkiej płyty, od szkła i betonu. Zug jest tu tylko jednym z wielu, acz ważnym architektem, od którego możemy uczyć się dobrego gustu, elegancji proporcji w architekturze, ale i też szukać inspiracji w zakładaniu lub odtwarzaniu naszych zdziczałych parków i ogrodów. Ja bym poszedł jeszcze dalej i wykrzyknął: Polacy szperajcie po starych archiwach, tam są gotowe plany budowy pięknej Polski. Nie zmarnujmy tej szansy.

Do Polski przybył Szymon Bogumił Zug już z czteroletnim doświadczeniem pracy w Saskim Urzędzie Budowy w Dreźnie, mieście przeżywającym architektoniczne ożywienie. W Warszawie zaczepił się w roku 1756 w Saskim Urzędzie Budowlanym.

W przypadku projektów Zuga mamy do czynienia z budowlami o skali większej niż budowane przez nas dziś dwory, nie oznacza to jednak, że nie warte one są naszej uwagi. Gdybym chciał wkroczyć do swego dworu wyobraźni, to na pewno nie pominąłbym Łuku Kamiennego w Arkadii według projektu Zuga. Jest to rozwiązanie szczególnie korzystne wszędzie tam, gdzie widok z dworu w kierunku drogi wjazdowej zepsuty jest jakąś współczesną szkaradą. Mur z łukiem spowity bluszczem dodać może posesji „starożytności”, a i służyć za ramę dworu. Czasem może też skutecznie odgrodzić naszą posesję od posesji sąsiada. Nie każdy przecież buduje dwór na 10 hektarach.

Łuk kamienny w Arkadii
Łuk kamienny w Arkadii

Dwór polski zawsze potrafił wkomponować się w otoczenie, wykorzystując przy tym warunki krajobrazowe, a czasem jego twórcy zdobywali się na coś bardziej ambitnego – na wprowadzenie geometrycznych zasad klasycyzmu także do parku. Parki były oczkiem w głowie Zuga, a jednym takich przykładów jest park geometryczno krajobrazowy przy pałacu księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej – wybudowany na bazie dawnego pałacu Firlejów, którego przebudową zajął się on w roku 1770. Piękny, romantyczny ogród stworzył też Zug dla księżnej Izabeli Czartoryskiej w podwarszawskiej wsi Powązki (dziś cmentarz wojskowy). Swego czasu architekt napisał o tym ogrodzie:”trzęsawiska zamieniły się we wzgórza i góry, błota stały się pięknymi stawami lub zielonymi trawnikami”.

Bardzo atrakcyjnie miał się prezentować nie istniejący już dziś ogród przy pałacu Szustrów w Warszawie, wielokrotnie przebudowywany, w tym przez Zuga i Marconiego. Potomkiem Szustrów po matce był Jerzy Waldorff, a posiadłość nazywała się pięknie z francuska Mon coteau , czyli moje wzgórze.

Wśród założeń ogrodowych projektowanych przez Zuga to obok Arkadii Młociny (od ok. 1760) także Solec (1772), Powązki (ok. 1772), Mokotów (ok. 1775), Park na Książęcem (ok. 1776) i na Górze (ok. 1779). W tych ogrodach wzniósł Zug wiele różnorodnych pawilonów w stylach historycznych i egzotycznych. Przykład Młocin pokazuje, że park to przedsięwzięcie rozciągnięte na lata. W tym konkretnym przypadku był to park o regularnych, geometrycznych kształtach, ale z czasem jak przyroda wybujała, to zaczął coraz bardziej przybierać walory krajobrazowe. Jego kształt zmieniał się przez lata, a wśród projektantów-ogrodników obok Zuga byli Jan Chrystian Menke, Jan Chrystian Schuch oraz Stanisław Rutkowski, który nadał mu ostateczną formę na początku XX wieku.

Bardzo szacownym budynkiem była Biblioteka Załuskich, której zbiory skradzione przez Rosjan stanowią trzon kolekcji petersburskich zbiorów akt dawnych do dziś. Moskale oddajcie nam nasze książki i dokumenty!!!

Biblioteka Załuskich
Biblioteka Załuskich

Przypominając postać Szymona Bogumiła Zuga chciałbym jednak zaznaczyć, że pomimo uzyskanego szlachectwa Zug, obok Szregera, był przede wszystkim architektem burżuazyjnej Warszawy, a więc nurtu mieszczańskiego w architekturze.

Polskie miasta ówcześnie to nie bynajmniej siedlisko swojskości, czy oaza polskości, to raczej pole bitwy o interesy burżuazji obcego pochodzenia. Czy coś nam to przypomina?

Zanim zbudowano Złote Tarasy, dwieście kilkadziesiąt lat wcześniej, Zug i Szreger opracowali kompleksowy plan zabudowania terenów pomiędzy Senatorską i Arsenałem. Zug nadzorował budowę Arsenału, tego samego budynku, który w kilkadziesiąt lat później, w noc listopadową 1830 roku, zostanie zdobyty przez pijane tłumy warszawskiego lumpenproletariatu. W czerwcu tegoż roku rewolucjoniści opanowali Paryż, w Belgii toczyła się następna rewolucja. W Polsce siły zachowawcze opanowały nastroje radykałów, to co mogło być bardzo krwawą rewolucją, przekształciło się w narodowe powstanie, które zwycięskim być nie mogło. Zug już nie żył wtedy od 27 lat.

W Warszawie konserwatyści z Druckim-Lubeckim na czele walczyli o wzmocnienie państwowości polskiej w ramach rosyjskiej autonomii. W warszawskich jurydykach i prowincjonalnych miasteczkach powstały wtedy klasycystyczne ratusze projektów Zuga i Schilza. Liczne, acz w sporym procencie niezrealizowane, projekty i pomysły gmachów państwowych: sali sejmowej na Zamku, gmachu świeckiego seminarium nauczycielskiego, monumentalnego gmachu Akademii Nauk z obserwatorium astronomicznym (Merlini) oraz muzeum sztuk pięknych. Wszystkie te projekty cechował dojrzały klasycyzm. Czy nie warto byłoby do nich wrócić, pobawić się architektonicznym detalem, zbudować kaplice i studnie w dworskim parku, a przy okazji zamienić błota na stawy i trawniki, posadzić drzewa i krzewy. Jeśli trudno sobie to wyobrazić to niech za przykład posłuży Bogumił Niechcic z „Nocy i dni”, niegdyś powstaniec styczniowy, a potem administrator Krempy, Serbinowa i Pamiętowa: zmagający się z błotem, grzybem i złą pogodą, pracujący na polu razem z chłopami, budujący dla nich czworaki.

Kordegarda przy Palacu w Wilanowie
Kordegarda przy Pałacu w Wilanowie

Taka to już polska dola: praca organiczna, w porządku, ale czasem trzeba i chwycić szablę w dłoń pamiętając, że jeszcze Polska wtedy żyła gdy za nią ginęli.

Grób Zuga na Cmentarzu Ewangelickim
Grób Zuga na Cmentarzu Ewangelickim

dr Zygmunt Jasłowski

Zdjęcia pochodzą z ze zbiorów własnych oraz Internetu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *