Dwór szlachecki pani Doroty - front

Ważna jest dusza, a tej nie da się kupić…

Tak więc brak ogromnych funduszy dla prawdziwego miłośnika dworu, nie będzie przeszkodą. Dwór może mieć i 120 i 1200m2, może mieć na podłogach marmury, lub sosnowe deski, wreszcie może być umeblowany mahoniowymi XVIIIw antykami, lub stylowymi kopiami z początków XXw.

Podążając za przemyśleniami pani Doroty i pana Jakuba, wyruszamy dziś na naszym portalu w kierunku odkrywania tożsamości XXI-wiecznego dworu polskiego. Będziemy poszukiwać odpowiedzi na pytania dotyczące jego mieszkańców oraz charakterystyki odbudowywanego po latach niebytu stylu dworkowego. Gdzie dziś leżą granice współistnienia tradycyjnego polskiego stylu architektonicznego ze współczesnym człowiekiem?

1. W albumie „Nowe oblicza polskiego dworu” postawiono pytanie o tożsamość współczesnego mieszkańca dworu polskiego. Ziemiaństwo w tradycyjnym znaczeniu stanowi dziś margines. Kto więc? Nowocześni farmerzy? Nieliczni ludzie z udokumentowanymi szlacheckimi korzeniami?

Jesteśmy rodziną z korzeniami szlacheckimi (herbu Lubicz), która stara się kultywować tradycje przodków. Poza tym zafascynowani jesteśmy Polską Sarmacką, jej kulturą materialną i wszystkim (no może nie wszystkim) co się z nią wiąże.

2. Dwór remontowany czy nowobudowany? Dlaczego?

Dwór nowowybudowany. Niestety musieliśmy szukać miejsca z dogodnym dojazdem do Warszawy (jeszcze nie wiedzieliśmy, że będziemy mogli pracować całkowicie z domu), do tego w pobliżu szkół itp. Poza tym chcieliśmy dwór drewniany, a takie są bądź w skansenach, bądź w stanie nie nadającym sie nawet do remontu…

3. Dwór drewniany czy murowany?

Drewniany. Jakoś oboje nie wyobrażaliśmy sobie innego dworu niż drewniany. Niebielony.

4. W jakim stylu?

Styl nawiązuje do baroku polskiego, Stosunek wymiarów szer. frontu do boku – 3:2, wysokość  kalenicy 1/2 szer. frontu, na parterze niezbyt duże, symetrycznie rozmieszczone okna skrzynkowe w typie polskim, w dachu również nieduże wole oka. Ściany o konstrukcji słupowej, sumikowo-łątkowej. Dach czterospadowy, mansardowy. Pokrycie dachu planowane wiórem osikowym.
Duży frontowy ganek wsparty na czterech kolumnach, z tyłu na wysokiej podmurówce zewnętrzna sionka.

Dwór szlachecki pani Doroty - front

5. W jakim otoczeniu?

Osiedle wypoczynkowe, działki duże, min 2,5 tys m2, w lesie, dzięki czemu dom, odsunięty o ponad 30m od bramy wjazdowej, mimo sporych rozmiarów nie rzuca się w oczy. Cisza, brak przez większość roku bezpośrednich sąsiadów(chociaż na Osiedlu mieszka całorocznie sporo ludzi, większość w domach własnie drewnianych, więc wpisujemy się w otoczenie), 1km do najbliższej wsi, a jednocześnie odśnieżana droga przed bramą, 200m do PKS itp.

6. A dlaczego nie prosta, nowoczesna architektura?

Ponieważ historia magistra vitae est. Jeśli mamy szczęście posiadać korzenie z których możemy być dumni i chcemy kultywować tradycje przodków to tylko w tradycyjnym otoczeniu. Jeśli chodzi o architekturę (w tym też wnętrz) to jesteśmy tradycjonalistami. Nowoczesny minimalizm panuje tylko w jednej łazience(kosmiczna fanaberia) i w mojej pracowni (względy praktyczne)

7. Wnętrze dworu…  Ile z tradycji? Ile potrzeba w nim nowoczesnych rozwiązań, by człowiek XXI wieku czuł się komfortowo?

To chyba zawsze zależy od indywidualnych potrzeb. My nie lubimy nadmiaru światła, więc niewielkie okna np. nam nie przeszkadzają. Umieszczone są wysoko (110cm nad podłogą na dole i 120cm na górze) więc wewnątrz i tak nie jest ciemno. Na ścianach położyliśmy drewnianą boazerię (do 1m) a wyżej stylową tapetę i gobeliny, na podłodze deski. Przez lata przed budową skupowalismy stare meble, lampy ze szklanymi kloszami, klamki,  porcelanę itp.
Wnętrza, zgodnie z duchem polskiego dworu nie są utrzymane w jednym stylu, raczej w poszczególnych pomieszczeniach staraliśmy się zachować konktretny styl. Np Ludwik Filip w salonie, Henryk II w jadalni czy neoklasycyzm w bibliotece itp
Meble kupujemy używane, powoli, starannie je dobierając, chceliśmy uniknąć efektu „lśniących ludwików prosto z fabryki” . W kuchni mamy piec kaflowy (z pięknych ręcznie robionych Lwowskich kafli) z fajerkami i duchówką, na którym gotujemy (nie jest to bardzo kłopotliwe jak się człowiek przyzwyczai). W kuchni nie ma szafek i blatów – są kredensy. Funkcjonalność staraliśmy się również połączyć z tradycją – zlew mamy spory (40×40) miedziany, wpuszczony w blat kredensu, nowoczesne urządzenia kuchenne oczywiście są, ale jakoś poustawiane na kredensach, wtapiają się w drewno albo są zamknięte za drzwiczkami (zmywarka). Na kuchennej podłodze zamiast kafelków cegła ułożona na sztorc.
Podobnie z łazienkami. Zamiast szafek pod umywalki, użyliśmy komód z podniszczonym, wymagajacym wymiany blatem. Konieczne dla wygody sanitariaty, kafelki wybieraliśmy jak najbardziej pasujące (ręcznie malowana ceramika, marmur, mosiądzowana armatura).
Ogrzewanie mamy kominkowe(DGP) z dwóch kominków (salon i biblioteka) co eliminuje kaloryfery i kotłownię a ‚oferuje’ stos drewna przed kominkiem i ogień w kominku całą zimę. Dla jednych, to kłopot, ale nie wyobrażam sobie dworu ogrzewanego kaloryferami. Jedynym ustępstwem w przypadku dachu były kolektory słoneczne (ale są od ogrodu, na wyższej, bardziej płaskiej cześci dachu, wiec ich nie widać) by mieć ekologiczną i tanią ciepłą wodę.
Wszystkie pomieszczenia (oprócz dwóch w/w) są utrzymane w ‚starym stylu’, również pokoje dziecięce (tam użylismy nowych, solidnych mebli, pasujących po prostu wygladem).
Do pracy mamy stylowe biurka, szafki i drobiazgi, ale komputerów czy wygodnych foteli komputerowych nie staraliśmy się maskować. Wygląda to naprawdę ciekawie.
Wiele nowoczesnych rozwiązań można ukryć w stylowych meblach, lub we wnękach za stylizowanymi drzwiczkami (głośniki, domofon itp)Przepasciste szafy, po lekkim zmodyfikowaniu wnętrza, a czasem i bez niewiele odstają komfortem uzytkowania od szaf do zabudowy. Stare meble można wspaniale adaptować do współczesnych potrzeb, np komputer z płaskim monitorem mieści się świetnie w wielu sekretarzykach.Itp Itd.

Dom4[1]

8. Wielu ludzi uważa za dużą zaletę połączenie w otwartej przestrzeni kuchni, jadalni i salonu. Architekci  w większości stosują to rozwiązanie również w projektach dworów. Ja natomiast nie wyobrażam sobie kuchenki w salonie. Czy słusznie?

Kuchnia połączona z pokojem dziennym to domena wiejskiej chałupy. Sprawdza się też świetnie w małych miejskich mieszkaniach. Ale dwór nie po to się buduje (lub remontuje) by powielać konieczne w miastach oszczędnościowe rozwiązania. Ja również nie wyobrażam sobie takiego połączenia we dworze. U nas kuchnia jest jednoczesnie razem i osobno:) Piec kuchenny jest na tym samym kominie co kominek w salonie, przylegają do siebie niejako ‚plecami’, wiec ten spory ‚trzon grzejny’ rozdziela kuchnię i salon, tworząc dwa dośc szerokie (1,5 i 2m) przejścia. Węższe od strony sieni służy komunikacji, szersze od strony ściany zewnętrznej(z oknem) zostało zaaranżoane na jadalnię. W każdym razie z salonu kuchni w zasadzie nie widać. Stół jadalny też nie stoi w salonie (jest w nim drugi okrągły stół z fotelikami)

9. Projekt… Indywidualny czy katalogowy?

Mieliśmy szczęście. Firma którą wybralismy oferowała bezpłatny projekt indywidualny na bazie konstrukcji oferowanych przez ich architekta. Udało nam się znaleźć  u nich projekt o zwartej bryle z mansardowym dachem. Reszta to efekt wielomiesięcznych pertraktacji z panią architekt. W końcu jednak dom wyglada prawie dokładnie tak jak go zaprojektowaliśmy.
Uważam, że na rynku dostępnych jest tyle różnorodnych projektów, że można wybrać coś z katalogowych. Pod warunkiem, ze ma się wyobraźnię, by ‚zobaczyć potencjał’ projektu. Często naprawdę drobne zmiany potrafią z koszmarku uczynić cudo. Jednak zawsze warto spytać ile będą kosztowały przeróbki katalogowego, bo może zdarzyć się, że w sumie bardziej opłaci się indywidualny.

10. Na koniec poprosiłbym o kilka rad dla czytelników, którzy chcieliby przekuć marzenia o własnym dworze w rzeczywistość…

Przede wszystkim nie bać się.  Własny dom to atrakcyjna alternatywa dla mieszkania a nie fanaberia dla bogaczy. Wielkie oszczędności daje włożenie sporej ilości pracy umysłowej. Jeśli ma się pomysł, wiele rzeczy można zrobić samemu, za ułamek ceny. Choćby boazerię drewnianą na ściany, lub ozdobne drzwi. Również nie spieszyć się. Jeśli ktoś musi mieć wszystko wykończone na tip-top zanim się wprowadzi, to albo musi mieć bardzo dużo pieniędzy, albo przygotować się na dojeżdżanie na budowę przez lata. Trzeba zpomnieć o obiegowych opiniach. To nieprawda, że stylowe przedmioty czy elementy wykończeniowe muszą być bardzo drogie. Można dostać je za nawet 20% zwykłej ceny, tylko trzeba poszukać. Komplet mebli kosztuje krocie, ale pojedyncze sztuki już nie, przy odrobinie cierpoliwości i zamiłowania, można skompletować taki samemu za 1/3 ceny. Dobrze jest wiele rzeczy robić samemu, sporo się oszczędza a nie jest to takie trudne (tapety, podłogi,drzwi).
Trzeba zacząć od dobrego projektu. Ale o nim było wcześniej. Dodam tylko, że lepiej sie nie spieszyć i popracować nad projektem nawet rok lub więcej. Łatwiej poprawiać na papierze niż na ‚żywo’. Dobrze jest dokładnie poznać ‚swój’ projekt, zaprzyjaźnić się z nim. Wtedy łatwiej będzie nad wszystkim zapanować.
Warto tez pamiętać, że oprócz działek budowlanych można kupić też rekreacyjną. Na wielu warunki zabudowy dopuszczają dom całoroczny (zazw. obostrzenia dot. bryły i powierzchni zabudowy). Warto to sprawdzić, bo za tę samą cenę, można mieć kilkakrotnie więcej powierzchni. W dużo piekniejszym miejscu. Nie opłaca się też upierać się przy działce tuż pod miastem, jeśli pracuje sie w mieście. I tak najwiecej czasu spędza się w korku na samym wjeździe. Dodatkowe 10 min. to naprawdę żaden problem, a cena często spada o połowę.
Nie ma co bać się wiejskich szkół, ośrodków zdrowia itp. Trzeba pojechać i sprawdzić zanim założy się, że będzie kiepsko. Podobnie z resztą infrastruktury. (U nas, jakby nie patrzeć na wsi, szkoła jest lepsza, lepiej wyposażona i ma lepszą kadrę niż na osiedlu na którym mieszkaliśmy, podobnie przedszkole, do którego z resztą w przeciwieństwie do Warszawy mieliśmy szansę się dostać). Wiejskie sklepy też nie muszą być drogie, w naszym ceny są zbliżone do marketowych. Po prostu oferują produkty innych firm, niż te znane z hipermakrketów.
Warto szukać i pytać. Czasem lokalne firmy niektóre rzeczy mogą oferować znacznie taniej, ale nie jest to regułą. My np. drewno na wykończenie ściągaliśmy spod Poznania (pod Garwolin), a znów zaprawa ciepłochronna przyjechała aż z Siemianowic Śl. okazało się, że opłaca się nawet po doliczeniu transportu.
Trzeba pamiętać też, że dwór wymusza pewne rozwiązania i trzeba się z tym pogodzić… niestety odpadają kaloryfery, chyba, że ma się super pomysł jak je ukryć. Znów ogrzewanie podłogowe eliminuje w zasadzie dywany a ścienne kilimy… U nas sprawdza się DGP. Ze wzgledu na to, że pracujemy z domu, zainwestowalismy w dobrej jakości wkłady kominkowe do DGP, ale można też zrobić rozprowadzenia z kotła na paliwo stałe.
Nie wyobrażam sobie też okien innych niż drewniane. Na szczęście je też można kupić taniej.
No i chyba przede wszystkim pamiętać, że żaden dwór nie powstawał od razu. Latami coś się w nim ulepszało, dodawało, poprawiało.
Zacytuję za Maciejem Rydlem – specjalistą od dworów: „Powiedzmy wyraźnie: dwór polski  miał niewiele wspólnego z rezydencjami milionerów amerykańskich, polskich, ani żadnych innych. Właśnie na tym polega jego niezwykłość i siła. Na posiadaniu własnego, skromnego oblicza. Skromność polskiego dworu brała się stąd, że Polska w XVIII wieku miała największy odsetek szlachty w Europie. (…)W XVIII wieku  ok. 10 procent narodu polskiego to była szlachta, później zwana ziemianami, każdy chciał mieć rezydencję na swojej wsi, ale nie każdego było stać na pałac. Więc budował taki dwór na jaki mógł sobie pozwolić. W większości jednak skromny i z zewnątrz i wewnątrz, ale z wieloma charakterystycznymi cechami. ”
Tak więc brak ogromnych funduszy dla prawdziwego miłośnika dworu, nie będzie przeszkodą. Dwór może mieć i 120 i 1200m2, może mieć na podłogach marmury, lub sosnowe deski, wreszcie może być umeblowany mahoniowymi XVIIIw antykami, lub stylowymi kopiami z początków XXw. Ważna jest dusza, a tej nie da się kupić, musi przyjść z właścicielami.

Kwestionariusz wypełnili państwo Jakub i Dorota Radzimińscy. Dziękujemy serdecznie za poświęcony nam czas i życzymy wielu sukcesów przy wykończaniu wnętrz oraz dużo radości z mieszkania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *