Wieś i Miasteczko – zdjęcia z Wystawy Architektury Polskiej

Wieś i MiasteczkoAby móc dziś znów tworzyć dwory i dworki polskie należy przeżyć po raz wtóry ich genezę i rozwój, od klety pierwotnej i chaty kurnej – aż do ich najdoskonalszych i najwyższych przekształceń w dworach z końca XVIII wieku.

Wystawa Architektury Polskiej, urządzona w 1915 r. staraniem Koła Architektów i Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości w Warszawie, mogła wywierać swój wpływ bezpośredni na artystów tworzących i publiczność na piękno wrażliwą tylko przez czas swego trwania, wpływ więc z natury rzeczy chwilowy i przemijający.

Jednak pobieżne bodaj zaznajomienie się z bogactwem i wartością artystyczną zebranego na wystawie materiału wywoływało zarówno w artystach jak i w miłośnikach sztuki ojczystej potrzebę utrwalenia tych wrażeń, – potrzebę możliwie stałego obcowania z tą skarbnicą tylowiekowej twórczości narodowej, promieniującej przedziwną siła tężyzny życiowej. Pod wpływem tego pragnienia, odczuwanego żywo i powszechnie, zrodziła się myśl o podjęciu wydawnictwa, w którym całkowity możliwie plon wystawy mógłby istnieć w dalszym ciągu i docierać do najdalszych zakątków ziemi polskiej, uświadamiając ciągle i wszędzie, z czego powstała i ku czemu dąży architektura polska.

Urzeczywistnieniem tej myśli zajęło się Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości. Po przeprowadzeniu prac przygotowawczych i osiągnięciu porozumienia z firmą wydawniczą, przygotowanie wydawnictwa powierzone zostało komisji redakcyjnej, której praca polegała na wybraniu, uzupełnieniu w miarę możliwości i ugrupowaniu planowym nader obfitego materiału, zaczerpniętego ze zbiorów Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości, Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, Archiwum Ikonograficznego, Polskiego Towarzystwa Miłośników Fotografii, oraz ze zbiorów prywatnych p. Dominika Witke-Jeżewskiego, hr. Przezdzieckich, Teofila Pycza, O. Sosnowskiego, Kaz. Skórewicza, T. Wiśniowskiego i w. i. Wszystkim tym instytucjom i osobom, które zbiorów swych do reprodukcji łaskawie użyczyły, komisja redakcyjna wyraża w tym miejscu swe gorące podziękowanie.

Materiały, zebrane na wystawie, dopełnione zostały w wydawnictwie niniejszym pokaźną ilością reprodukcji, uzyskanych już po jej zamknięciu; pomimo to jednak wydawnictwo nie może i nie chciałoby rościć pretensji do przybliżonego choćby zobrazowania wszystkich przejawów sztuki budowlanej polskiej, dotyczącej wsi i miasteczek, tak pod względem przedmiotowym jak i topograficznym; pomijając bowiem niesłychanie utrudnione warunki gromadzenia odnośnych materiałów w kraju ogarniętym nawałnicą wojenną i pozbawionym skutkiem tego wszelkich środków komunikacji, dążenie komisji redakcyjnej zwrócone było w zasadniczo odmiennym kierunku, a mianowicie – do zebrania i zestawienia typowych i charakterystycznych cech budownictwa wiejskiego i miasteczkowego w Polsce na nielicznych lecz wybitnych i w swej typowości skrystalizowanych przykładach.

Stosowanie do tej myśli przewodniej, dla należytego uwydatnienia odmian dzielnicowych, wyciskających tak widoczne piętno zwłaszcza na budownictwie ludowym, przeprowadzony został układ wydawnictwa, oparty na wynikłym z rozwoju dziejowego podziale ziem dawnej Rzeczypospolitej (według stanu z 1772 r.); powiaty poszczególne natomiast, jako jednostki pomocnicze, uwzględnione zostały w ich granicach dzisiejszych. Okoliczność ta wytwarza może w niektórych wypadkach pewną sprzeczność i anachronizm, zasługujący na potępienie z punktu widzenia ścisłości historyczno-geograficznej, nie wypada jednak bynajmniej ujemnie na uwypuklenie odrębności dzielnic, i tak oddziaływujących wzajemnie na swych pograniczach.

Dążąc do ujęcia charakterystyki całokształtu budownictwa polskiego w całym jego przeogromnym bogactwie i bujności niewyczerpanej, trzeba było z konieczności to, co siłą dziesięciowiekowego harmonijnego rozwoju i twórczości rasowej w jednolitą całość się zrosło, a co w jednym tomie wydawnictwa zawrzeć się żadną miara nie mogło, podzielić na części, opracowywane i podawane kolejno. Dlatego też za zasadę uwydatniającą najwyraziściej pojedyncze ogniwa łańcucha rozwojowego architektury polskiej, przyjęty został podział według stopnia rozwoju środowisk budowlanych: na początek została opracowana wieś i miasteczko, potem kolej przyjdzie na architekturę świecką miast większych, następnie na architekturę monumentalną kościelną i świecką; wreszcie w osobnym tomie znaleźć miejsce powinna architektura stolicy kraju: Warszawy.

Z drugiej znów strony, wymagania życia dzisiejszego, dążącego do wskrzeszenia i rozkwitu zalążków życia narodowego, przechowywanych w skarbnicy przeszłości, narzucały wydawnictwu uwzględnienie nie tyle cech etnograficzno-historycznych, ile przede wszystkim tych czynników, które mogą stać się pożądaną, a zdrową podnietą dla twórczości współczesnej w dziedzinie architektury, snującej dalszy ciąg pieśni kamiennej narodu. Architektura wczorajsza, powstała w czasach upadku i niewoli, tak dalece odbiega od źródlisk, z jakich każda sztuka narodowa wypływać powinna, że przestała przemawiać do społeczeństwa, posiadającego przecież tak świetną kulturę architektury rodzimej, stała się dla większej jego części obcą i z treści i z formy. Dążenie, ogarniające w ostatnich zwłaszcza czasach z żywiołową potęgą szeroki ogół architektów polskich, dążenie – tęsknota do polskości w architekturze, nie posiada za sobą nawet tyle tradycji żywej z doby nowszej, aby móc rozwój nowej sztuki nawiązać bezpośrednio do ostatnich, przed stu laty przebrzmiałych akordów wielkiej pieśni wieków. Czy przerwa twórczości istotnie narodowej była zbyt długa , czy nowe a mętne fale życia zbyt daleko nas uniosły, trudno określić ściśle; w każdym jednak razie, odeszliśmy tak daleko, że na zabytki architektury polskiej patrzymy, jako na twory dla nas egzotyczne, że musimy się języka naszych praojców uczyć na nowo – od abecadła.

Musimy więc w rzeczy samej od tego abecadła zacząć. Jeżeli w architekturze współczesnej zabrzmieć ma szczera nuta twórczości narodowej, nie wypaczona naśladownictwem motywów zdobniczych, jeżeli będziemy chcieli uniknąć powtarzania form, będących ostatnim, choć nie końcowym ogniwem myśli architektonicznej polskiej, – to musimy zawrócić aż do pierwocin tej sztuki, zaczerpnąć natchnienia z wspólnego z nią źródła, jakie nam po dziś dzień zachowała w kryształowej świeżości i krasie sztuka ludowa, wiecznie młoda, acz nieubłaganie konserwatywna w swych przejawach. Aby móc dziś znów tworzyć dwory i dworki polskie należy przeżyć po raz wtóry ich genezę i rozwój, od klety pierwotnej i chaty kurnej – aż do ich najdoskonalszych i najwyższych przekształceń w dworach z końca XVIII wieku.

Nie wynika z tego bynajmniej, jakoby tym wzorem do naśladownictwa miała stać się sztuka ludowa; daje nam ona bowiem tylko punkt wyjścia, nie zaś najwyższy szczyt w sztuce, dając jednocześnie klucz do wyczucia i zrozumienia wszystkich pierwiastków polskości w architekturze nawet monumentalnej, jaka się na ziemiach polskich pod wpływem kultury Zachodu rozwijała, i uczy nas prostoty, tej najpiękniejszej cnoty w architekturze. Odszukać należy w niej drogi, po których od wieków kroczyła twórczość ludu naszego, nie zaś powtarzać niewolniczo to, w czym się ta twórczość objawiała.

To też przy zbliżającej się odbudowie zmartwychwstałego z popiołów kraju, wydawnictwo niniejsze pragnie być tym doradcą i przewodnikiem, który przez szlaki wielkiej przeszłości ku przyszłości jasnej wiedzie, budząc i potęgując zabranymi tu typami domów i dworów, chat i kościołów, z duszy polskiej i rękami polskimi poczętych, w duszy naszej poczucie niezachwiane a dumne, w natchnionych słowach o mocy spiżowej zawarte:

„POLSKI MY NARÓD, POLSKI MY LUD,
KRÓLEWSKI SZCZEP PIASTOWY…”

Juliusz Kłos, Warszawa 1916 r.

(Ze wstępu do publikacji Wieś i Miasteczko)

Wieś i Miasteczko

Wytłuszczenia oraz uwspółcześnienie tekstu – redakcja portalu Budujemy Dwór.

Wieś i Miasteczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *