Wieś i dwór w malarstwie Władysława Bończy Rutkowskiego z Dańkowa

Historycy często określają wiek XIX jako stulecie dla Polski stracone, bo był to przecież burzliwy okres rozwoju europejskich imperiów, a tymczasem nasza olbrzymia Rzeczpospolita zniknęła z mapy świata na 5 lat przed końcem wieku XVIII. Jednakże polskie malarstwo XIX wieczne jest tą dziedziną, obok literatury i muzyki, która uczyniła Polskę nieśmiertelną: Ojczyzna żyje w przepięknych wizjach polskiej przyrody, wsi, miast i miasteczek, scen rodzajowych i ludzi ten piękny kraj zamieszkujących. Władysław Rutkowski herbu Bończa, urodzony 18 lipca 1841 roku w Nowym Dworze, nie zyskał ani sławy, ani rozgłosu w czasie kiedy bardzo popularni byli Brandt, Gierymscy, Kossakowie, Wierusz-Kowalski, Chełmoński, Szermentowski, czy Siemiradzki, którego Rosjanie uważają także za swego malarza. Ze względu na tematykę i warsztat, Bończa-Rutkowski zasługuje niewątpliwie na uwagę i uznanie. Jest tym w malarstwie, czym dajmy na to Oskar Kolberg był dla etnografii polskich regionów, z tym że Bończa pracował w zasadzie w ziemi płockiej, i dużo się możemy od niego dowiedzieć o życiu na wsi w tym czasie. Warto więcej o nim wiedzieć, gdyż jego obrazy sprzedawane są na aukcjach nawet powyżej kilkunastu tysięcy złotych polskich. Przedstawiają wieśniaków krzątających się wokół swych zajęć, a tłem jest przeważnie płocki krajobraz, zarówno dzienny jak i nocny.

Wśród najważniejszych płócien Bończy-Rutkowskiego trzeba wymienić scenę przed dworkiem (1904), Krajobraz wiejski nocą (1892), Rozmawiający chłopi (1896), Przed burzą (1899), Orka (1892), Powrót z kościoła (1902), Cisza wieczorna (1903). Niestety malowidła w byłym, zamkniętym na cztery spusty pałacu Bromirskich w Staroźrebach niszczeją. Można jednak podziwiać jego prace sakralne w nawie bocznej miejscowego kościoła.

Gołębnik
Gołębnik

Zaznaczyć należy, że artyzmem niestety nie dorównywał Rutkowski malarzom wymienionym powyżej, jednak i jego dzieła są całkiem poprawne akademicko. Tak dawniej, jak i dziś, w Polsce nie brakowało wybitnych malarzy, ale tylko nielicznym udało się przebić do sławy. W przypadku Rutkowskiego nie ma nawet pewności czy on tej sławy pragnął. Jedno jest pewne, kochał on malarstwo i tematy, których malowania się podejmował. W bardzo realistycznej konwencji, ten polski szlachcic z płockiej guberni rosyjskiego imperium, portretował wiejskie życie wokół swego dańkowskiego dworu. Życie w Prywiślańskim Kraju z pewnością nie było łatwe, ale on potrafił dostrzec to co może wydawało się zwykle, a nawet banalne, w polskim krajobrazie. Patrząc na te płótna odnoszę wrażenie, że przeciętny chłop stąpający wtedy po płockiej ziemi klął wszystko wokół z dziedzicem włącznie, a także ciężką pracę na błotnistych polach, słoty jesienne czy zimową zawieruchę. Polski klimat daleko się ma do klimatów słonecznych krajów południowych Europy, ale być może w tym właśnie tkwi piękno i urok polskiej ziemi.

Wiejska chata
Wiejska chata

Zasobne zbiory XIX wiecznego malarstwa pozwalają nam dziś docenić piękno, które tu i ówdzie jeszcze istnieje w jakże jednak zdewastowanym polskim krajobrazie wiejskim. O Rutkowskim ocalało mało wiadomości, wiadomo tyle, że studiował malarstwo zarówno w kraju i za granicą, a po powrocie ożenił się i osiadł w swym majątku w Dańkowie. Jako że z Płocka do Warszawy nie tak daleko, pan dziedzic spędzał czasem czas w Warszawie, gdzie udzielał się m.in. w organizowaniu wystaw swych własnych prac, a także innych znanych malarzy.

Scena przed dworem
Scena przed dworem

W pamiętnym roku 1863 przed dworem w Dańkowie miała miejsce potyczka powstańców z Moskalami. Rutkowski bardzo był ciekawy co się dzieje. W pewnym momencie, stojąc obok do dziś istniejącej kapliczki św. Jana Nepomucena, został ugodzony kulą karabinową. W czerwcu 1867 roku wstąpił w związek małżeński. Miał troje dzieci: Władysława Karola (ur. 1868), Kamillę Justyna (1871-1959) oraz Jana Augustyna (1875-1942). Śmierć go dopadła 21 sierpnia, w roku 1905, roku krwawych starć robotników z policją. Ocalał nekrolog: ŚP Władysław Bończa-Rutkowski, artysta-malarz w chwilach wolnych od zajęć gospodarskich na zagonie ojczystym w Dańkowie, w guberni płockiej. Swojskość stanowi znamienną cechę talentu, który nad wszystko ukochał wioskę i lud bratni. Oto mamy przykład dziedzica, który w powstaniu nie wziął udziału, ale za to uratował swój majątek i kawał polskiej ziemi, którą następnie pięknie przedstawił na swych płótnach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *