Zygmunt Vogel – polski Ptaszek, który nie chciał śpiewać w obcym gaju

Po przypomnieniu sylwetek Oskara Kolberga, Szymona Bogumiła Zuga i Zygmunta Glogera chciałbym tym razem pogawędzić o dość rzadko dziś wspominanym Zygmuncie Voglu, bo przecież jest to postać pod każdym względem fascynująca. Przede wszystkim jest to jedna z wielu indywidualności dawnej Polski, która miała bezsprzecznie niepolskie korzenie, a jednak i tym razem przywiązanie do Polski zwyciężyło. W wielonarodowej Rzeczpospolitej Obojga Narodów znany on był jako Ptaszek, co było zdrobnieniem niemieckiego lub  holenderskiego nazwiska Vogel, a Vogel to w tłumaczeniu polskim po prostu ptak. Możemy się czasem oburzać słysząc, że Ptaszyński to Uhrdeutsche Prussische Name, ale Vogel to przecież też nie jest staropolskie nazwisko, a jednak wielu Polaków takie nazwisko dziś nosi i ani do głowy im nie przychodzi mianować się Niemcami.

Teczyn. Zamek.
Teczyn. Zamek.

Urodził się Vogel w roku 1764 w Wołczynie, tym samym mieście w którym przez lata spoczywały zwrócone Polsce przez Rosjan zwłoki ostatniego polskiego monarchy, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dziwnym splotem wydarzeń drogi króla i malarza‐rysownika zejdą się ponownie. Opatrzność wyznaczyła Ptaszkowi ważną misję. Któż by mógł przypuszczać, że syn kuchmistrza księcia Michała Czartoryskiego odegra tak ważną rolę w dokumentowaniu dziedzictwa upadającej na jego oczach Rzeczpospolitej. Co prawda opiekunowie, którzy objęli nad nim pieczę po śmierci ojca chcieli wyuczyć go na architekta lub budowniczego, ale nic z tego nie wyszło. Czartoryscy pomogli matce pół-sieroty; dali mieszkanie w Warszawie i finansowali Ptaszka wykształcenie, które dzięki wstawiennictwu Stanisława Kostki Potockiego otworzyło mu drogę do zawodu artysty malarza-rysownika, i to nie byle gdzie, ale w Malarni Królewskiej, gdzie poznał on m.in. Bernarda Bellotta, znanego u nas lepiej jako Cannaletto. To chyba właśnie w tym okresie, i pod okiem wielkiego Włocha, Zygmunt Vogel pokochał widoki miejskie i począł odwzorowywać lokalną architekturę. Na nasze nieszczęście Vogel porzucił farbę olejną dla akwareli, tuszu, ołówka i sepii, przez to dziś patrząc na jego wyblakłe pod wpływem warunków atmosferycznych obrazy, możemy podziwiać je tylko w tonacjach szaro‐brązowych,  choć i jako takie są piękne. Czyż moglibyśmy mieć dziś jakieś wyobrażenie o rozmaitych zakątkach dawnej Rzeczpospolitej, gdyby nie sztychy Ordy, Chodowieckiego czy Vogla.

Olesin, dom Kostki Potockiego
Olesin, dom Kostki Potockiego

Można przypuszczać, że los byłby dla Ptaszka o wiele łaskawszy gdyby nie wymuszona abdykacja króla i rozbiory Polski. Stanisław August, choć sławny mecenas sztuki, ale jednak żałosny władca, zwrócił uwagę na młodego artystę już w roku 1787, a więc w 15 lat po pierwszym rozbiorze. Obiecał mu nawet wtedy wsparcie finansowe. Król chciał by pieniądze te były spożytkowane na naukę języków obcych, którą uważał za bardzo ważną rzecz, oraz osobistą protekcję. Widząc, że Rzeczpospolita się rozsypuje, monarcha zlecił Ptaszkowi zrobienie szkiców oraz sporządzenie dokumentacji historycznej ważnych w jego opinii miejsc – Krzeszowic, Tęczyna, Pieskowej Skały, Rabsztyna, Lipowca i Olkusza. Vogel wywiązał się z tego zadania na medal wykonując aż 63 akwarele i rysunki w czasie tego wyjazdu. Dołączyły one do grupy innych prac solidnie dokumentujących  najważniejsze narodowe pamiątki I Rzeczpospolitej.

Dziś kiedy tłumy na ulicach Warszawy potrafią pokazać entuzjazm na widok nowego prezydenta z Krakowa, mamy obowiązek powracać śmiało do naszych własnych narracji, które nam odebrano. Czas teraźniejszy i przyszły w życiu naszego narodu jest bardzo ważny, ale to nasza przeszłość świadczy najmocniej o naszej wielkości. Dlatego też szacunek należy się tym co nam tę przeszłość przechowali, a naszym obowiązkiem jest poznawać rodzimą historię, bo to ona stanowi o naszej tożsamości. Czas sobie zdać sprawę, że jesteśmy wielkim narodem, mamy z czego być dumni w czasach kiedy tzw. narody wybrane nieustannie dostarczają nam dowody swojej małości.

Puławy. Park.
Puławy. Park.

Opatrzność boska daje nam od czasu do czasu wielkich ludzi, ale my nie zawsze potrafimy wykorzystać ich z nami tu obecność.  Nowy włodarz Polski zaprzysiężony w Dzień Przemienienia Pańskiego to dobry omen, po abdykacji ostatniego króla wraca Polska, której prezydent nie wstydzi się wiary swych przodków. Tak często źle oceniany w naszej historii król, potrafił jednak wykorzystać talent zdolnego malarza na chwałę Ojczyzny i ku pamięci potomnych. Król posłał jeszcze Ptaszka do najbogatszego miasta Rzeczpospolitej, do Gdańska, i także tam powstał szereg akwarel.

Mogło ich być nawet kilkaset, gdyż Vogel spędził w Gdańsku niemal dwa lata. Niestety ocalały tylko dwie akwarele z tego okresu. W następnych latach Vogel niczym etnograf Kolberg niestrudzenie przemierzał ziemie wielkiej Rzeczpospolitej malując posiadłości ziemskie, pałace, kościoły, zamki, klasztory oraz widoki miast. Szkoda, że mapa podróży w zasadzie nie objęła ziem już wcześniej utraconych, lecz przebiegała wzdłuż biegu Wisły, od Białej pod Krakowem, aż do ujścia Wisły za Gdańskiem.

Rabsztyn. Zamek.
Rabsztyn. Zamek.

Królowi nie dane było umrzeć w Warszawie, błagania o pozwolenie na wyjazd do Rzymu spęzły na niczym, dawna kochanka wezwała go do Petersburga, gdzie wkrótce zmarł. Dla Vogla w zasadzie oznaczało to koniec protekcji; został nauczycielem w Liceum Warszawskim, a później udało mu się nawet dostać katedrę perspektywy w Oddziale Sztuk Pięknych Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego założonego ukazem carskim w roku 1816. Zygmunt Vogel nie opuścił Warszawy po rozbiorach, dokonał tam swego żywota w roku 1826. Uniwersytet Warszawski dostał w okresie II Rzeczpospolitej imię Józefa Piłsudskiego. Polacy uratowali swą tożsamość. a motorem była miłość do Ojczyzny i jej wielkiej przeszłości. Polska to wielki i nieskończony jeszcze projekt.

Duma powinna nas rozpierać gdy oglądamy akwarele naszego Ptaszka, dzięki któremu możemy poznawać i lepiej rozumieć naszą starą cywilizację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *